Ciekawe, kto to jest „lepiej uposażona warstwa”? Prezesi banków i innych instytucji finansowych z cała pewnością. Ale jak podwyższymy im podatki, to oni mogą podwyższyć nam składki i raty kredytów. Ci naprawdę najbogatsi nie płacą w Polsce podatków bo wykorzystują różne instrumenty międzynarodowego „planowania podatkowego” i „optymalizacji podatkowej”, na co nie stać klasy średniej. Więc to ona poniesie dodatkowy ciężar podatkowy. Bo politycy w krajach demokratycznych wolą mieć do czynienia z jak największą grupą biedoty i garstką bardzo zamożnych (nawet nie płacących podatków) niż z silną klasą średnią – bo ona do niczego nie potrzebuje polityków. I dlatego przepisy podatkowe są skonstruowane (nie tylko zresztą w Polsce) tak jak są. Zamiast, zgodnie z zaleceniami Arystotelesa, wspierać „złoty środek” – czyli klasę średnią będącą podstawą politei, słuchamy Marksa (i to tego z Manifestu Komunistycznego, bo w Kapitale pisał on o klasach społecznych co innego) stosując rozwiązania sprzyjające wzrostowi społecznej dychotomii.
Ja mam pomysł inny: nałóżmy podatek na ekologów.
Trzy lata temu ukończono w Warszawie Wał Rajszewski. I jakoś „przeklęte prawo własności” nie przeszkodziło inwestycji, która, można chyba tak powiedzieć, uratowała Białołękę przed falą powodziową.



























































