REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Gwiazdowski: MIŚ 2012, czyli jak się buduje autostrady w Polsce

2011-06-08 09:00
publikacja
2011-06-08 09:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Dawno nie pisaliśmy o naszym Misiu – czyli Stadionie Narodowym. Dziś będzie ósmy odcinek z drugiej serii – czyli łącznie osiemnasty. Przez pewien czas wszystko było bowiem super, przynajmniej w relacjach Narodowego Centrum Sportu.

„Narodowe Centrum Sportu w ciągu ostatnich miesięcy wielokrotnie podejmowało działania mające na celu mobilizację Generalnego Wykonawcy Stadionu Narodowego w Warszawie do terminowej realizacji prac budowlanych zgodnie z harmonogramem będącym integralną częścią umowy z dnia 4 maja 2009 roku. Od stycznia 2011 roku sukcesywnie powiększa się odchylenie realizacji prac nadzorowanych i wykonywanych przez Generalnego Wykonawcę, Konsorcjum Alpine - Hydrobudowa – PBG, w stosunku do przyjętego i zaakceptowanego harmonogramu. Na koniec roku 2010 odchylenie to wynosiło minus 5 proc. Oznaczało to nieznaczne, łatwe do nadrobienia opóźnienia. Natomiast pod koniec kwietnia 2011 roku odchylenie harmonogramu wzrosło już do minus 16 proc. Mimo ciągłych wezwań NCS liczba zaangażowanych przez Generalnego Wykonawcę pracowników, niezwiększająca się od stycznia 2011 roku, pozostaje na poziomie nieco ponad 2000 osób. Brak realizacji robót podczas weekendów spowodował utratę ok. 100 dni roboczych. Niewystarczające zaangażowanie, jak i niedostateczne tempo prac, nie pozwalają utrzymać planowanego na 30 czerwca 2011 roku terminu zakończenia najważniejszej części prac.”

Prawie jak Prezes Ochódzki: „to jest Miś na miarę naszych możliwości. My tym Misiem otwieramy oczy niedowiarkom. Mówimy: to jest nasz Miś , przez nas zrobiony, i to nie jest nasze ostatnie słowo”.

Ale skoro 4 stycznia 2011 roku wszystko było w porządku, to albo dzisiejsze twierdzenia NCS o opóźnieniu na koniec 2010 roku o 5% to „ściema”, albo ściemą była uroczystość styczniowa.

Wiceprezes NCS Janusz Kubicki stwierdził, że „wykonawca w przetargu cynicznie zaoferował cenę dumpingową, o ponad 300 mln zł niższą od kosztorysu inwestorskiego”!!! „W czasie przetargu uczestnicy złożyli 1,2 tys. pytań do dokumentacji. Zwycięskie konsorcjum ani jednego” - powiedział Mariusz Rutz, jeden z projektantów.

I nikogo to nie zdziwiło? Jakbym szukał wykonawcy domu i bym usłyszał od któregoś ofertę: 500 zł za m2 w stanie surowym zamkniętym i stawiamy w miesiąc, to musiałbym być niespełna rozumu, żeby ją przyjąć w nadziei, że zostanie wykonana.



Ciąg dalszy tekstu na blogu Roberta Gwiazdowskiego. Zapraszamy!

Źródło:
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~Zbynio
Chodzą słuchy, ze polskie firmy nie chciały sprzedawać Chińczykom kruszywa. Jeśli to było by prawdą (nie twierdzę, że tak własnie było) to sprawa wygląda troche inaczej niż piszą media. Powinno się dać Chińczykom możliwość wypowiedzi, może dyskusji np. w TV. Podobno nie płacono Chińczykom za wykonana pracę, oni z kolei nie płacili Chodzą słuchy, ze polskie firmy nie chciały sprzedawać Chińczykom kruszywa. Jeśli to było by prawdą (nie twierdzę, że tak własnie było) to sprawa wygląda troche inaczej niż piszą media. Powinno się dać Chińczykom możliwość wypowiedzi, może dyskusji np. w TV. Podobno nie płacono Chińczykom za wykonana pracę, oni z kolei nie płacili podwykonawcom.
~mis
Oczko odpadło temu Misiu :D
~myślący
przecież urzednicy którzy podjęcli decyzje o współpracy z tym a nie innym inwestorem nie poniosą ŻADNYCH konsekwencji - czyli wszystko po staremu

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki