"Rzeczpospolita" pisze, że funkcjonariusze agencji podejrzewają, że w niektórych przypadkach powoływania na nowo spółek znacjonalizowanych po II wojnie światowej mogło dochodzić do przestępstw. Chodzi o wykorzystywanie do ich reaktywacji akcji, które mają dziś wartość jedynie kolekcjonerską.
Mecenas Roman Nowosielski, ekspert w dziedzinie reprywatyzacji, mówi "Rzeczpospolitej", że aby proces reaktywacji przebiegał zgodnie z prawem, konieczne jest zgromadzenie 10 procent wszystkich akcji, które przenoszą tak zwane prawa akcyjne. Należy się wykazać odpowiednimi dokumentami, na przykład umową kupna przedwojennych akcji w celach inwestycyjnych, albo udowodnić, że jest się spadkobiercą udziałów danej spółki. "Papiery kupowane w celach kolekcjonerskich, na przykład na aukcjach internetowych, nie mogą posłużyć do reaktywacji spółki" - mówi Nowosielski "Rzeczpospolitej".
"Rzeczpospolita"/kry/dyd
Źródło:IAR































































