2005-03-01 06:37 Źródło: Nowy Przemysł
Głupa rżnięcie też zajęcię
Rząd rżnie głupa! – takim stwierdzeniem minister Wiesław Kaczmarek skomentował postawę członków rządu przy zamieszaniu wokół umów społecznych zawartych w skonsolidowanych grupach energetycznych.
Po „ujawnieniu” przez Gazetę Wyborczą treści układu społecznego zawartego w grupie Energa przedstawiciele ministerstw skarbu i gospodarki wybrali odrębną taktykę. Reprezentanci Ministerstwa Skarbu Państwa schowali się przed mediami i starali się przeczekać zawieruchę, z Ministerstwa Gospodarki poszły w świat sygnały, że tam nikt nic o umowach społecznych nie wiedział. Wiceminister Jacek Piechota, po tym jak już się o umowach dowiedział, doszedł nawet do wniosku, że zagrażają one bezpieczeństwu energetycznemu Polski. Komentarzowi Wiesława Kaczmarka można zatem zarzucić jedynie tyle, że jest on dla rządu dość łagodny.
Ministerstwo Skarbu Państwa jest od tego, żeby wiedzieć co dzieje się w podległych mu przedsiębiorstwach – a do takich należą skonsolidowane grupy energetyczne. O zawieranych umowach w MSP wiedziano i ministerstwo od dawna dawało zgodę na ich zawieranie – logiczną konsekwencją tego powinno być więc przyznanie się bez bicia, że takie postanowienia akceptowano. Skoro MSP uznało, że umowy są zasadne to tego stanowiska powinno bronić. Chowanie się po pokojach i zabawa w ciuciubabkę powagi ministerstwu raczej nie przyniosły.
Najbardziej zaskoczony min. Jacek Piechota został wybrany do Sejmu w okręgu szczecińskim, na którym działa grupa Enea. Raczej trudno uwierzyć, że poseł i wiceminister nie wiedział co dzieje się w jego okręgu wyborczym, powstanie Enei było na tyle dużym i ważnym wydarzeniem, że można założyć, iż się nim interesował. W każdym razie powinien. Możliwe są więc dwa wnioski: poseł Piechota mas gdzieś to co się dzieje w jego okręgu albo minister Piechota mija się z prawdą.
Trzeba przyznać, że pracownicy firm energetycznych, gdzie zawierano korzystne dla nich umowy, mają pecha. Gdyby nie zbliżające się wybory parlamentarne i nie zatrudnienie w Enerdze działaczy SLD to opinia publiczna nic by o umowach nie wiedziała. Ponieważ jednak pojawił się wątek polityczny to kto tylko mógł starał się go wykorzystać. Robili to głównie politycy opozycyjni, którzy też udają zaskoczonych, choć wcześniej wspierając, a często wymuszając takie zapisy umów uważali że realizują swój poselski obowiązek wobec wyborców. No, cóż za kilka miesięcy wyborcy będą ich rozliczać...
Tylko nieliczni podniecają się zapowiedziami prokuratur w Gdańsku i Krakowie mającymi sprawdzić zawarte umowy. Umowy oczywiście sprawdzić można i na tym sprawa się zakończy, jeżeli prokuratorzy mają trochę oleju w głowie, to nie będą przecież wszczynać postępowań w tej sprawie – zarządy Enionu i Energy słusznie odpowiedzą, że działały za wiedzą i przyzwoleniem właściciela.
Tragikomiczne uniki członków rządu zakończył minister skarbu Jacek Socha, który przyznał, że atrakcyjne dla pracowników umowy są kosztem, jaki trzeba było ponieść chcąc uniknąć napięć społecznych związanych z restrukturyzacją i konsolidacją. Jak powiedział Socha cena za spokój społeczny i tak nie jest wysoka ponieważ w ciągu najbliższych lat duża część pracowników objętych umowami przejdzie na emerytury. Jacek Socha przypomniał, że sektor elektroenergetyczny nie jest jedynym, gdzie prowadzono kosztowną restrukturyzację, wskazał na przykład górnictwa węgla kamiennego, stocznie i cukrownie. Ministerstwo skarbu planuje prywatyzacje skonsolidowanych grup, obowiązujące w nich umowy na pewno wpłyną na obniżenie ofert potencjalnych kupców. Takie oświadczenie rząd powinien ogłosić od razu po „wykryciu” umów i powstaniu szumu medialnego. Zamiast tego stosowano uniki, niedomówienia i niepoważne komentarze.
Dariusz Ciepiela
Po „ujawnieniu” przez Gazetę Wyborczą treści układu społecznego zawartego w grupie Energa przedstawiciele ministerstw skarbu i gospodarki wybrali odrębną taktykę. Reprezentanci Ministerstwa Skarbu Państwa schowali się przed mediami i starali się przeczekać zawieruchę, z Ministerstwa Gospodarki poszły w świat sygnały, że tam nikt nic o umowach społecznych nie wiedział. Wiceminister Jacek Piechota, po tym jak już się o umowach dowiedział, doszedł nawet do wniosku, że zagrażają one bezpieczeństwu energetycznemu Polski. Komentarzowi Wiesława Kaczmarka można zatem zarzucić jedynie tyle, że jest on dla rządu dość łagodny.
Ministerstwo Skarbu Państwa jest od tego, żeby wiedzieć co dzieje się w podległych mu przedsiębiorstwach – a do takich należą skonsolidowane grupy energetyczne. O zawieranych umowach w MSP wiedziano i ministerstwo od dawna dawało zgodę na ich zawieranie – logiczną konsekwencją tego powinno być więc przyznanie się bez bicia, że takie postanowienia akceptowano. Skoro MSP uznało, że umowy są zasadne to tego stanowiska powinno bronić. Chowanie się po pokojach i zabawa w ciuciubabkę powagi ministerstwu raczej nie przyniosły.
Najbardziej zaskoczony min. Jacek Piechota został wybrany do Sejmu w okręgu szczecińskim, na którym działa grupa Enea. Raczej trudno uwierzyć, że poseł i wiceminister nie wiedział co dzieje się w jego okręgu wyborczym, powstanie Enei było na tyle dużym i ważnym wydarzeniem, że można założyć, iż się nim interesował. W każdym razie powinien. Możliwe są więc dwa wnioski: poseł Piechota mas gdzieś to co się dzieje w jego okręgu albo minister Piechota mija się z prawdą.
Trzeba przyznać, że pracownicy firm energetycznych, gdzie zawierano korzystne dla nich umowy, mają pecha. Gdyby nie zbliżające się wybory parlamentarne i nie zatrudnienie w Enerdze działaczy SLD to opinia publiczna nic by o umowach nie wiedziała. Ponieważ jednak pojawił się wątek polityczny to kto tylko mógł starał się go wykorzystać. Robili to głównie politycy opozycyjni, którzy też udają zaskoczonych, choć wcześniej wspierając, a często wymuszając takie zapisy umów uważali że realizują swój poselski obowiązek wobec wyborców. No, cóż za kilka miesięcy wyborcy będą ich rozliczać...
Tylko nieliczni podniecają się zapowiedziami prokuratur w Gdańsku i Krakowie mającymi sprawdzić zawarte umowy. Umowy oczywiście sprawdzić można i na tym sprawa się zakończy, jeżeli prokuratorzy mają trochę oleju w głowie, to nie będą przecież wszczynać postępowań w tej sprawie – zarządy Enionu i Energy słusznie odpowiedzą, że działały za wiedzą i przyzwoleniem właściciela.
Tragikomiczne uniki członków rządu zakończył minister skarbu Jacek Socha, który przyznał, że atrakcyjne dla pracowników umowy są kosztem, jaki trzeba było ponieść chcąc uniknąć napięć społecznych związanych z restrukturyzacją i konsolidacją. Jak powiedział Socha cena za spokój społeczny i tak nie jest wysoka ponieważ w ciągu najbliższych lat duża część pracowników objętych umowami przejdzie na emerytury. Jacek Socha przypomniał, że sektor elektroenergetyczny nie jest jedynym, gdzie prowadzono kosztowną restrukturyzację, wskazał na przykład górnictwa węgla kamiennego, stocznie i cukrownie. Ministerstwo skarbu planuje prywatyzacje skonsolidowanych grup, obowiązujące w nich umowy na pewno wpłyną na obniżenie ofert potencjalnych kupców. Takie oświadczenie rząd powinien ogłosić od razu po „wykryciu” umów i powstaniu szumu medialnego. Zamiast tego stosowano uniki, niedomówienia i niepoważne komentarze.
Dariusz Ciepiela








Dodaj komentarz