REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Gazu nie zabraknie

2009-09-28 06:00
publikacja
2009-09-28 06:00

Rozmowa z Mirosławem Dobrutem, wiceprezesem Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, prezesem Izby Gospodarczej Gazownictwa

- Panie prezesie, gaz to paliwo...

- To bardzo dobre, przyjazne dla środowiska i wygodne w użytkowaniu paliwo. Wbrew temu, co sądzą niektórzy, to także paliwo bardzo ekonomiczne. Urządzenia wykorzystujące gaz charakteryzują się wysoką sprawnością. Jeszcze niedawno mówiliśmy, że gaz to paliwo XXI wieku - teraz wiemy, że faktycznie tak jest.

- Czy tych korzyści nie przeważy jedna wada - gazu może zabraknąć. Ostatni kryzys gazowy nie skończył się tym, czym dla Słowaków i Bułgarów, gdzie po prostu niektórzy odbiorcy gazu nie otrzymywali go wcale, lecz obawa pozostaje...

- Rzeczywiście, kryzys gazowy z początku roku był bardziej odczuwalny dla takich państw, jak Bułgaria czy Słowacja, Węgry czy Rumunia. W Polsce nie musieliśmy wprowadzać żadnych ograniczeń dostaw dla odbiorców. Zmieniliśmy jedynie umowy na dostawy gazu z pięcioma naszymi największymi odbiorcami, m.in. z PKN Orlen i ZCH Puławy, ale do poziomu, który im odpowiadał i był przez nich zaakceptowany, a co ważne, nie miał wpływu na wyniki tych firm. Obecnie zapewniamy ciągłość dostaw gazu i realizujemy umowy, mimo że ten rok jest dla nas dość trudny. Jak pan wie, spółka RosUkrEnergo nie realizuje kontraktu, który zgodnie z umową podpisaną w 2006 roku powinien obowiązywać do końca 2009 roku. Na dodatek była zapisana możliwość przedłużenia tego kontraktu o dwa lata. Rocznie z tego kontraktu odbieraliśmy około 2,3 mld m sześc. gazu.

Pawlak: możliwe, że będą potrzebne scenariusze awaryjne ws. gazu


- Jaka jest obecnie sytuacja z dostawami gazu do Polski? Skąd bierzemy gaz?

- Około jednej trzeciej części zużywanego w kraju gazu to surowiec krajowy (4,3 mld m sześc.). Resztę importujemy. Z tego prawie miliard to surowiec sprowadzany z Europy Zachodniej, który odbieramy w Lasowie na granicy polsko-niemieckiej. Pozostałe ilości kupujemy od Gazpromu Exportu. W ramach podstawowego kontraktu to około 7 mld m sześc. surowca rocznie, a 8 mld od 2010 roku. Do tego należy dodać nieco powyżej miliarda metrów sześciennych, które kupimy od Gazpromu Exportu w ramach tzw. kontraktu letniego, który częściowo zapełnił lukę powstałą na skutek nie realizowanego od 1 stycznia br. kontraktu przez spółkę RosUkrEnergo. Te dodatkowe ilości gazu z Gazpromu wystarczą, aby w 100 procentach wypełnić podziemne magazyny gazu przed sezonem grzewczym.

- A co będzie w przyszłym roku? Jak dotąd, nie udało się porozumieć z Gazpromem w sprawie nowego kontraktu. Przy okazji prowadzonych negocjacji z Rosjanami pojawiają się zarzuty, że nowy kontrakt oznaczać będzie brak szans na większą dywersyfkację.

- Dywersyfkacja dostaw gazu wpisana jest w strategię PGNiG i konsekwentnie ją realizujemy. Zróżnicowanie dostaw gazu z różnych kierunków to zarówno budowanie bezpieczeństwa energetycznego kraju, jak i wzmacnianie wartości PGNiG SA, co jest ważne dla akcjonariuszy. Nasze założenia są jasne: 30 procent rocznego zużycia gazu ma być pokrywane z własnego wydobycia, powyżej 40 procent z kierunku wschodniego, a pozostałe ilości z innych kierunków, m.in. poprzez terminal gazu skroplonego w Świnoujściu oraz z Norweskiego Szelfu Kontynentalnego. A tych, którzy martwią się, że na polskim rynku będzie za kilka lat zbyt dużo gazu, zapewniam, że uda się go zagospodarować. Zakładamy, że zużycie gazu w przyszłości będzie rosło. Od roku 2012 przewidujemy wzrost sprzedaży gazu, m.in. dla sektora elektroenergetycznego. Wspólnie z firmami elektroenergetycznymi chcemy zrealizować kilka projektów. Natomiast wracając do tematu negocjacji z Rosjanami, to nie są one łatwe, ale wierzę, że górę wezmą przesłanki biznesowe. I w końcu uda się w tej sprawie porozumieć.

Gazowy kryzys grozi polskim firmom?


- Gaz z importu to tylko część surowca, jaki zużywamy w kraju. Około 30 procent pokrywa nasze własne wydobycie. Jeszcze niedawno szefowie PGNiG zapowiadali znaczne zwiększenie wydobycia. Z obecnych około 4,3 mld metrów sześc. surowca do grubo ponad 5 mld. Tymczasem odnoszę wrażenie, że te plany zostały zarzucone. Ba, coraz głośniej mówi się w branży, że wydobycie będzie maleć...

- Jednoznacznie te głosy dementuję. Nasze plany dotyczące zwiększenia wydobycia krajowego nie zostały i nie zostaną zarzucone. Co najwyżej zostały urealnione. Oczywiście znam deklaracje poprzedników dotyczące wzrostu wydobycia, które jednak okazały się zbyt optymistyczne. Problem w tym, że kilka lat temu znacznie ograniczono wydatki na prace poszukiwawcze. Wymiernym efektem był niewielki spadek wydobycia w ubiegłym roku. Warto podkreślić, że kilka lat temu nie było na ten cel pieniędzy, a przecież poszukiwania to wyjątkowo kosztowna rzecz. Jednak ten segment konsekwentnie jest odbudowywany. Od 2007 roku nakłady na poszukiwania nowych złóż w kraju znacząco się zwiększyły. Rocznie to kwoty rzędu 600-650 mln zł. Drugie tyle wydajemy rocznie na zagospodarowanie złóż.

Ale na efekty trzeba poczekać. Proszę pamiętać, że wydobycia nie da się zwiększyć znacząco w ciągu roku czy dwóch lat. To proces kilkuletni. Oczywiście pojawiają się opinie, że skoro mamy prawie 100 mld m sześc. udokumentowanych złóż, to nie ma przeszkód, aby szybko zwiększyć produkcję z już istniejących odwiertów. Nie ukrywam, że tego typu stwierdzenia mnie denerwują. Owszem, ten gaz jest, tyle że możliwość wydobycia istnieje właśnie na poziomie 4,3-4,5 mld m sześc. Na tyle pozwalają nam warunki techniczne eksploatacji złóż. Gdybyśmy zaczęli gwałtownie zwiększać wydobycie, doprowadzilibyśmy do zniszczenia czy degradacji złoża i w efekcie zmniejszenia jego zasobów wydobywalnych. A przecież na rabunkowej eksploatacji naszych zasobów gazu chyba nikomu nie zależy.

- Skoro planujecie tak duże nakłady na krajowe wydobycie, biorąc pod uwagę, że mamy dużo gazu z importu, rodzi się pytanie, po co PGNiG angażuje się w poszukiwania gazu za granicą i to w odległych krajach? Przecież gaz stamtąd nigdy nie traf do Polski.

- W złoża zagraniczne inwestujemy z tych samych powodów, co najwięksi potentaci na rynku paliwowym - chcemy zwiększyć własne zasoby ropy i gazu. To prawda, że gaz z własnych złóż zagranicznych nie traf do Polski, ale mając połączenia gazowe z sąsiednimi krajami oraz terminal LNG, istnieje możliwość wymiany gazu między innymi firmami i tańszy gaz może trafić do Polski. Kolejny powód to możliwość zwiększenia przychodów, robimy to, na czym się znamy, czyli poszukujemy złóż w miejscach, gdzie istnieje szansa na duże odkrycia i jest możliwość sprzedaży.

- A czy te inwestycje poprawiają w jakiś sposób bezpieczeństwo energetyczne kraju?

- Tak, oczywiście. Dzięki budowie terminalu LNG otworzymy się na międzynarodowy handel gazem. Na świecie często zawierane są kontrakty na zasadach swapowych.

- Wielu odbiorców surowca wprost mówi o potrzebie poszukiwania tańszej alternatywy. Niektórzy przechodzą do czynów. Czy nie obawiacie się, że stracicie klientów?

- Wiemy, że zakłady chemiczne szukają alternatywy, chciałyby otrzymywać surowiec taniej. Życie te plany na razie zweryfikowało. Dzisiaj ceny gazu są atrakcyjne. Czy się nie obawiamy utraty klientów? Dokładamy starań, aby oferować im towar po korzystnych, akceptowalnych przez rynek cenach. Klienci potrafią liczyć, a przejście na inny surowiec nie zawsze jest opłacalne.

Dariusz Malinowski

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~Odgazowany
Straszne bajki z tym gazem - paliwem XXI wieku, świadomie z niego zrezygnowałem i od dwóch lat ogrzewam dom powietrzną pompą cieplną redukując koszty o 50% !!!
W nosie mam ceny i przykręcane kurki.
~lucid
Kolejny artykuł reklamowy. A co ma powiedzieć prezesik koncernu naftowego? Że gaz jest ograbianiem naturalnych zasobów ziemii a jego spalanie uwalnia do atmosfery toksyczne związki?

A może spodziewacie się że opowie nam o alternatywnych źródłach pozyskiwania energii. Może chcecie od niego usłyszeć o wodorze? O tym jak łatwo
Kolejny artykuł reklamowy. A co ma powiedzieć prezesik koncernu naftowego? Że gaz jest ograbianiem naturalnych zasobów ziemii a jego spalanie uwalnia do atmosfery toksyczne związki?

A może spodziewacie się że opowie nam o alternatywnych źródłach pozyskiwania energii. Może chcecie od niego usłyszeć o wodorze? O tym jak łatwo go pozyskać (z wody) że jest 4 razy lepiej palny niż benzyna a efektem ubocznym jego spalania jest woda.

To jest tak samo jakbyś poszedł do lekarza sponsorowanego przez firmę BAYER spytać jak się leczyć. Lekarz jako że jest tylko sprzedawcą odwali swoją robotę za którą mu zapłacono a o naturalnych metodach leczenia (o wiele skuteczniejszych i całkowicie bezpiecznych) nawet nie wspomni a jeśli już to wyśmieje.

Edukujcie się !!!! Myślcie sami a nie czekajcie aż ktoś powie jakie macie mieć zdanie.
Szukajcie informacji tam gdzie koncerny nie mają władzy czyli w internecie. Np. youtube.
~hass
Gaz jest jednym z najmniej kalorycznych paliw kopalnych - koniec kropka.
~SET
"...a przejście na inny surowiec nie zawsze jest opłacalne"

No i w tym momencie wiemy, że taniej nie będzie bo to monopolista decyduje za ile będzie gaz:)
~WJS
Przesyłam fragment swego opracowania dotyczącego ekologii:

Dziwne działania Unii Europejskiej.

Zamiast ujawnić całą prawdę o realnych zagrożeniach, EU rozsiewa mity o zagrożeniu Globalnym Ociepleniem i szkodliwości dwutlenku węgla [CO2] dla ekologii, który jak wiadomo decyduje o bardziej obfitej roślinności. Obecnie
Przesyłam fragment swego opracowania dotyczącego ekologii:

Dziwne działania Unii Europejskiej.

Zamiast ujawnić całą prawdę o realnych zagrożeniach, EU rozsiewa mity o zagrożeniu Globalnym Ociepleniem i szkodliwości dwutlenku węgla [CO2] dla ekologii, który jak wiadomo decyduje o bardziej obfitej roślinności. Obecnie szacuje się zawartość CO2 w powietrzu na ca 385 ppm [= 0,0385 %], a w odległych epokach była znacznie większa. Zatrucie CO2 ma nieco odmienny charakter od zatruć innymi gazami jak CO, czy SO2, jednak stężenie powyżej 20 % powoduje śmierć w ciągu kilkunastu minut, a powyżej 30 % natychmiastową śmierć.

„Pseudo-naukowcy” postępują w znamienny sposób, jak zwykle mylą przyczyny ze skutkami. Od Holocenu [ery lodowcowej] atmosfera Ziemi jeszcze nie zdołała unormować poziomu CO2, czego dowodzą cykle klimatyczne. Poza tym globalne średnie temperatury w minionych dwóch latach nawet się obniżyły.

Tylko fałszując rzeczywistość można stawiać hipotezę, że emisja CO2 steruje klimatem Ziemi, więc stawianie takich hipotez stanowi jedynie temat zastępczy, odwracający uwagę społeczeństwa od rzeczywistych zagrożeń.

Układ Słoneczny przechodzi aktualnie szybkie ocieplenie, liczne fakty dowodzą zwiększoną aktywność Słońca:

Czapy lodowe Marsa, które topniały przez ostatnie 3 lata w niezwykłym tempie, co udokumentuje taki trend na Marsie

Połączenie się dwóch czerwonych plam na Jowiszu, dowodzi ocieplenia się jego atmosfery,

Rozgrzewa się Tryton, największy księżyc Neptuna,

Rozgrzewa się także atmosfera Plutona.

Wszystko to daje w sumie przekonywujący dowód zwiększonej aktywności Słońca w całym Układzie Słonecznym, więc należy wnosić, że Globalne Ocieplenie dotyczy całego Układu Słonecznego. Zaburzenia kosmiczne powodują, iż należy się spodziewać globalnych zmian klimatu na Ziemi.

Dużo gorszą groźbę stanowi globalne ochłodzenie, które zapewne nastąpi gdy chmury pyłu przesłonią Słońce po ruchach tektonicznych na Ziemi, których można się spodziewać.

Unia Europejska [EU], poddając się „panice” zamierza nawet dokonać w tym względzie histeryczne działania, choć po prostu należy uznać, że nie posiadamy wystarczającej wiedzy aby efektywnie sterować klimatem. Należy szanować poglądy poważnych naukowców [eg Prof. Leszka Marksa z UW], dotyczące CO2 i zmian klimatycznych, a nie opierać się na poglądach zadufanych, niedouczonych Euro-entuzjastów.

Zamiast zajmowania się durnymi teoriami EU powinna się zająć opracowaniem technologii wykorzystywania [klatratu] hydratu metanu, który stwarza mechanizm zachowania równowagi klimatycznej poprzez absorpcję CO2 z atmosfery. Jeśli szacunki i mechanizm powstawania są prawdziwe, hydrat metanu może stanowić niemal niewyczerpane źródło czystej energii dla przyszłych pokoleń.

Złoża hydratu metanu zalegają w zależności od temperatury na głębokości poniżej ca 300 ÷ 1100 m w głębinach wód nie tylko arktycznych. Nawet na Bałtyku i w innych regionach odnaleziono złoża hydratu występujące już na głębokości 60 ÷ 100 m. W wiecznej zmarzlinie hydrat metanu jest stabilny na głębokości 150 ÷ 2000 m od powierzchni wód.

Światowe zasoby dziesięciokrotnie przewyższają wszystkie zasoby gazu ziemnego. Hydrat metanu jest ciałem stałym o wyglądzie lodu, jednak poważny problem wydobywania stanowi stan skupienia. Reakcja sublimacji hydratu jest wybuchowa, jednak niskie są wymagania odnośnie bezpiecznego transportu – temperatura przy normalnym ciśnieniu musi być jedynie niższa od - 20 0C.

W momencie sublimacji z 1 m3 hydratu metanu, wyzwala 168 m3 metanu w postaci gazowej. Aktualnie na skalę przemysłową nie eksploatuje się złóż hydratu, choć podjęto pierwsze próby. Od 1999 r. National Energy Technology Laboratory [NETL], Pittsburgh w USA prowadzi program wykorzystywania hydratu metanu, na skalę przemysłową, w pracach uczestniczy też University of Alaska, Fairbanks.

WJS, wrzesień 2009 r.
~gaziarz
jak się go miesza z azotem to i kaloryczność spada.
~xbass
"Wbrew temu, co sądzą niektórzy, to także paliwo bardzo ekonomiczne." Z tą ekonomicznością gazu średnio się z godzę bo jego jakość, kaloryczność bywa często mizerna! A licznik bije!
~osw
ciekawe kto blokuje inwestycje w wydobycie krajowego gazu którego mamy bardzo duże zasoby.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki