Choć limity Unii nie są oficjalnie obowiązującym prawem, to większość państw UE ich przestrzega. Przewiezienie ilości alkoholu, która przekracza te limity traktowane jest, jako przewóz w celach handlowych. A to oznacza konieczność zapłacenia wysokich podatków.
Limity ustalone przez Unię wydają się duże, ale nie wszyscy tak uważają. Wielu koneserów wina albo piwa chciałoby zaopatrzyć się na dłuższe lata. We Włoszech, Francji czy Hiszpanii spożycie win sięga średnio 70 litrów na mieszkańca.
Propozycję zniesienia limitów przedstawił komisji ds. ekonomicznych Parlamentu Europejskiego polski eurodeputowany Dariusz Rosati. Zgodnie z tą propozycją, którą komisja parlamentarna poparła, nie tylko zniesione zostałyby limity, ale ciężar dowodu, że alkohol wwieziono w celach handlowych spoczywałby na władzach państwa.
Zaskoczone propozycją liberalizacji przepisów jest polskie Ministerstwo Finansów, które sądziło, że propozycje będą raczej szły w stronę zaostrzenia przepisów. Przedstawiciele fiskusa obawiają się rozrostu szarej strefy.
Inicjatywa parlamentarzystów ma niewielkie szanse powodzenia. Przeciwnych jest bowiem wiele rządów państw Unii, nie tylko polski. Parlament wydaje bowiem tylko opinię o nowych przepisach, o ich uchwaleniu decydują inne unijne władze, które opierają się na przedstawicielach władz unijnych państw.
M.D.
Na podstawie: „Gazeta Wyborcza”



























































