Choć bardzo wiele mówi się w Polsce o systemie emerytalnym i związanym z tym zagrożeniach, polskie społeczeństwo wciąż wierzy, że będzie w przyszłości mogło polegać w tej kwestii na państwie. Mało tego, wśród 26 przebadanych europejskich państw, jesteśmy krajem, w którym najwcześniej przechodzi się na emeryturę. Choć wiek emerytalny ma być w Polsce stopniowo wydłużany, obecnie przeciętny Polak przechodzi na emeryturę w wieku 57 lat. Jakby tego było mało, robimy wszystko, że maksymalnie ten moment przyspieszyć. Na taki stan składa się wiele rzeczy. Przede wszystkim, fatalny poziom informowania społeczeństwa o systemie emerytalnym i jego skomplikowana konstrukcja. Sprawdzenie przez przeciętnego obywatela jak jest jego aktualna sytuacja, czyli ile pieniędzy zgromadził w ZUS, ile w OFE, i jaka będzie wysokość jego przyszłego świadczenia, graniczy z cudem.
Pewnie dlatego aż 25 proc. ludzi będących zawodowo aktywnych, mimo fatalnej sytuacji całego systemu, nie zrobiło jeszcze nic, aby w momencie przejścia na emeryturę poprawić swoją sytuację. Biorąc pod uwagę wszelkie towarzyszące systemu emerytalnemu okoliczności, niewiele wskazuje na poprawę sytuacji. Niezależnie od tego, czy Polskę dotknie kryzys finansowy, czy nie, samo mówienie o nim zniechęca Polaków do oszczędzania. Równie duży, o ile nie większy, wpływ ma nieustające zamieszanie wokół emerytur, a także podnoszenie wieku emerytalnego. Czemu Polacy są oczywiście przeciwni.
A podnosić wiek emerytalny musimy. Prognozy dotyczące kryzysu demograficznego nie pozostawiają złudzeń. Będzie nas coraz mniej, a państwo coraz większej liczbie osób będziemy musiało zapewnić utrzymanie na emeryturze. Jeśli rząd nie zacznie wprowadzać drastycznych reform nie tylko w samym systemie emerytalnym, ale w całym sektorze finansów publicznych, czeka nas wiele ciężkich lat.

Prognozy dotyczące populacji najludniejszych krajów europejskich (źródło: raport AXA)
SM/Raport AXA




























































