Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi

Sprawdź ofertę



2007-12-08 06:00 Źródło: Bankier.pl

Bankier.pl

Elefanta.pl - pierwsza linkowarka internetowa na polskim rynku


Piotr Krawiec, twórca serwisu Elefanta.pl
Agnieszka Oleszczuk: Jak najkrócej opisze Pan główną funkcję projektu elefanta.pl?

Piotr Krawiec: Elefanta.pl - rekomenduje ulubione strony internautów.

AO: Ulubione, czyli jakie?

PK: Wartościowe, godne polecenia innym – dobre jakościowo.

AO: Proszę dokładniej opowiedzieć do czego służy Elefanta.

PK: Elefanta.pl służy do gromadzenia ulubionych stron internetowych (zawsze ma się je pod ręką, bez względu na miejsce korzystania z internetu i nigdy się ich nie utraci), dzielenia się nimi z innymi oraz do odkrywania najlepszych – rekomendowanych w oparciu o indywidualne zainteresowania internauty. A wszystko to w prosty i komfortowy sposób, dzięki toolbarowi Elefanty – paskowi z przyciskami serwisu – instalowanemu w przeglądarkach internetowych (aktualnie w 2 najpopularniejszych: Internet Explorer i FireFox).

AO: Co zainspirowało Pana do stworzenia Elefanty?

PK: Internet to aktualnie ponad 25 miliardów stron www. Jak wiele z nich znamy? 100, 500??? Czy to, że większość z nas zna i korzysta tylko z drobnego ułamka procenta światowych zasobów, oznacza, że pozostałe są mało wartościowe lub nieciekawe? Oczywiście, nie. A dlaczego z nich nie korzystamy? Bo ich nie znamy, gdyż nie są wypromowane. Poszukując treści w sieci internauci korzystają przede wszystkim z wyszukiwarek, które w celu skatalogowania oraz indeksowania stron używają robotów internetowych.

Oczywiście ma to wiele zalet, jednak ma również poważną wadę – pomijany jest aspekt jakościowy stron. Dzięki odpowiednim zabiegom, takim jak chociażby pozycjonowanie, często strony o wątpliwej jakości znajdują się wysoko w wynikach wyszukiwania w wyszukiwarkach. Dlatego coraz częściej korzystanie z tych narzędzi nie zawsze przynosi pożądane rezultaty, a także trwa coraz dłużej. Brak czasu oraz chęci przeglądania samodzielnie setek wyników wyszukiwania przez internautów, powoduje, ze ograniczamy się do najlepiej wypromowanych pierwszych 10, 20 stron www.

Alternatywą dla szukania jest znajdowanie oraz projekty określane mianem „social bookmarking” (my proponujemy polski odpowiednik - linkowarka internetowe), które narodziły się kilka lat temu w USA i stały się bardzo popularne wraz z pojawieniem się trendu Web 2.0 – serwisy, w ramach których użytkownicy tworzą i dostarczają treści. Najlepiej znanymi zagranicznym przykładami tego trendu są del.icio.us oraz StumbleUpon.com.

Powyższe projekty charakteryzują się tzw. społecznymi mechanizmami wyboru – to znaczy, że ludzie gromadząc ciekawe strony w ramach swoich kont w serwisie internetowym, dokonują oceny gromadzonych stron właśnie poprzez ich wybór. Dzięki temu tworzone są rankingi popularności wartościowych i ciekawych stron. Im więcej osób zapamiętuje bowiem daną stronę, tym jej pozycja w rankingu rośnie, gdyż to oznacza, że jest wybierana przez wielu internautów i że warto ją odwiedzać.

AO: Czym elefanta.pl różni się od tego typu zagranicznych projektów?

PK: Elefanta jest lokalnym, polskim rozwiązaniem – w związku z czym odpowiada potrzebom polskich internautów, co przejawia się choćby dużym udziałem stron polskich w stosunku do zagranicznych. Ponadto, Elefanta jest kompilacją kilku projektów oraz naszych własnych pomysłów wspartych kilkuletnim doświadczeniem w branży internetowej i IT. Posiada także, oczywiście naszym zdaniem, zdecydowanie lepszą grafikę oraz rozwiązana jest lepiej kwestia animowania społeczności wokół serwisu.

AO: A jakie powody biznesowe miały wpływ na decyzję o uruchomieniu start-up’u?

PK: Są trzy: Linkowarki (social bookmarking) to bardzo interesujące projekty, istnieje nisza na polskim rynku i wreszcie rośnie popularność projektów web 2.0 oraz społecznościowych, także w Polsce. Wzrost popularności oczywiście przekłada się na wzrost przychodów oraz zyskowność tych biznesów.

AO: Kim są użytkownicy Elefanty? Czy start-up jest stworzony przede wszystkim dla ludzi młodych?

PK: To zaawansowani użytkownicy Internetu, świadomi swoich potrzeb w sieci, korzystający z Internetu dłużej niż 2 lata. Dominują ludzie w przedziale wiekowym 25-45, ze średnich i dużych miast, zazwyczaj użytkownicy serwisów web 2.0, do których dostarczają treści. Ponieważ jest to projekt bardzo szeroki tematycznie, obejmujący wszystkie możliwe kategorie zainteresowań, więc korzystają z niego zarówno internauci interesujący się biznesem, finansami, jak i Internetem, motoryzacją czy architekturą wnętrz czy projektowaniem ogrodów.

AO: Jak będzie finansowana Elefanta? Czy pojawili się już zainteresowani inwestorzy?

PK: Oczywiście na początku z własnych środków. W późniejszym okresie planujemy dualny model przychodowy: reklamy oraz fakultatywny abonament, czyli konta premium. Zacznę od drugiej formy. Jak pokazują badania oraz praktyczne przykłady np. największego serwisu społecznościowego - Fotka.pl (ponad 5 mln zarejestrowanych użytkowników), także w Polsce można już generować całkiem spore przychody z tego źródła.

Co prawda na razie grupa internautów, która jest skłonna zapłacić za treści lub po prostu chęć wyróżnienia się w ramach serwisu jest relatywnie mała i stanowi od 1 do 3% ogólnej liczby internautów (liczbowo to od 150 do 400 tysięcy, liczby wahają się w zależności od serwisu). Jednak jak pokazuje przykład Fotki, nawet tak "niewielka" grupa jest w stanie wygenerować duży przychód – nawet 40-50% ogólnych przychodów serwisu. W przypadku Fotka.pl planowane przychody na ten rok to ponad 4,5 mln zł.

To pokazuje potencjał tego źródła przychodu. Jeżeli chodzi zaś o reklamę, to elefanta.pl jest doskonałym przykładem projektu, dzięki któremu reklamodawcy mogą w sposób w nowatorski dotrzeć do bardzo skrupulatnie zidentyfikowanej i wyselekcjonowanej grupy docelowej, określanej nie tylko na podstawie typowych danych demograficznych jak wiek, płeć, miejsce zamieszkania, ale także na podstawie nowych, unikatowych danych, takich jak: zainteresowania, zwyczaje czy upodobania internautów.

Co się tyczy zaś inwestorów, to oczywiście jesteśmy otwarci na rozmowy; nie mniej nie jest to dla nas być albo nie być. Biznesplan zakłada, że projekt może rozwijać się bez wsparcia zewnętrznego. Oczywiście wejście inwestora pozwala na jeszcze intensywniejszy rozwój.

AO: Jakie formy reklamy zaproponuje Elefanta?

PK: Będą ustalane indywidualnie – w zależności od potrzeb klienta. Elefanta.pl w oczywisty sposób nie będzie wykorzystywała form agresywnych, typu: top layer czy interstitial, co nie znaczy „mniej skutecznych". Dzięki dodatkowej wiedzy o potencjalnych klientach, o której mówiłem wcześniej, reklamodawcy mogą w sposób unikatowy, nie przeszkadzający użytkownikom w korzystaniu z portalu, zaprezentować swój produkt czy usługę. Będzie to reklama, a właściwie w odpowiedni sposób podana informacja o produkcie, która jest praktycznie nieinwazyjna, a jednocześnie doskonale wpisująca się w potrzeby oglądających ją internautów.

AO: Czy może Pan przedstawić pierwsze statystyki - po pierwszym miesiącu od startu?

PK: Elefantę, zaledwie w ciągu czterech tygodni od startu, odwiedziło 30 tysięcy unikalnych użytkowników - wynik zdecydowanie lepszy niż założyliśmy. Oczywiście, w porównaniu do projektów typu Zumi.pl, wynik nie oszałamia, należy jednak pamiętać o kilku rzeczach. Po pierwsze, za projektem elefanta.pl nie stoi aktualnie żaden inwestor instytucjonalny, branżowy czy finansowy, projekt finansowany jest przez założycieli; to typowy start-up, więc w naszym budżecie nie mam milionów złotych na kampanie reklamowe we wszystkich możliwych mediach.

Zaczynamy jak większość startupów, np. Bill Gates; no może trochę lepiej, bo nie w garażu tylko w biurze J. Po drugie, elefanta jako projekt jest nowością na polskim rynku. Potrzeba zatem trochę czasu na to, aby ten pomysł zadomowił się u nas. Przykłady zagraniczne jednak dowodzą, że takie serwisy potrafią zgromadzić pokaźną liczbę zwolenników, liczoną w milionach. Ponadto, należy pamiętać, że ten kto pierwszy zagospodaruje niszę rynkową, zyskuje najwięcej.

A elefanta.pl w tym właśnie segmencie rynku, jest pierwsza. I po trzecie, biorąc pod uwagę dotychczasowe statystyki, uważamy, że zaplanowany wynik po 12 miesiącach osiągniemy szybciej. Co ważne, otrzymaliśmy już pierwsze propozycje od reklamodawców. To dobry prognostyk na przyszłość, bowiem pozwala optymistycznie patrzeć na przyszłość biznesową tego przedsięwzięcia. Addytywnie, praktycznie nie zdarza się, aby na tym etapie przedsięwzięcia istniało zainteresowanie ze strony reklamodawców.

AO: W takim razie jak wyobraża Pan sobie Elefantę za rok? Z iloma użytkownikami, inwestorami?

PK: Naszych planów nie chciałbym ujawniać publicznie, nie mniej warto wspomnieć, że projekt stumbleupon.com, z którego aktualnie korzysta blisko 4 milionów internautów, po pierwszym roku działania miał tylko 10 tys. Użytkowników. Wynik, który elefanta.pl osiągnęła w zaledwie kilkanaście dni po starcie. Patrząc na Elefantę należy pamiętać, że nie jest to projekt masowy, tak jak Fotka.pl.

I nigdy nie będzie miał zasięgu na poziomie 5 milionów użytkowników w Polsce. Dlaczego? Bo taka jest specyfika tego serwisu oraz struktura społeczna polskiego internetu. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby w ciągu 3-4 lat osiągnąć wynik, który aktualnie maja największe portale biznesowe od 1,5 do 1,8 miliona użytkowników miesięcznie.

AO: Czy w najbliższym czasie przewiduje Pan pojawienie się projektów konkurencyjnych dla Elefanty? Czy podobne serwisy mogą być zagrożeniem dla elefanta.pl?

PK: W samych Stanach Zjednoczonych projektów social bookmarkingowych jest ponad 30. Nie widzę powodu, dlaczego nie mieliby pojawić się naśladowcy Elefanty w Polsce. Kwestia istotniejsza – kiedy to nastąpi i czy będzie to konkurencja polska czy także zagraniczna.

AO: Na zakończenie, proszę przedstawić nam twórców projektu Elefanta.pl.

PK: Projekt jest realizowany przez zespół czteroosobowy. Ja, jestem pomysłodawcą i liderem projektu. Aktualnie odpowiadam już tylko za sprawy związane z tzw. front officem – marketingiem, sprzedażą, komunikacją, rozwojem i strategią, a także sprawami bieżącymi. Moje doświadczenie internetowe przekracza 7 lat, w trakcie których kierowałem różnymi działami w spółkach internetowych, między innymi w: Onet.pl, Money.pl czy Getin.pl SP SA. Pozostali panowie odpowiadają za sprawy związane z backofficem, czyli technologią. Są to eksperci z kilkuletnim doświadczeniem zdobytym w firmach internetowych i IT, zarówno polskich jak i zagranicznych.

Dziękuję za rozmowę.





Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów,
pokaż się z wiarygodnej strony.
Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

Komentarze do artykułu