2005-03-08 07:42 Źródło: POLSKA Dziennik Zachodni
Długa bitwa o kasy: Fryzjerzy chcą walczyć przeciwko nierówności
Rozporządzenie ministra finansów w sprawie kas rejestrujących, które
weszło w życie 1 stycznia br., przewiduje, że kolejne grupy rzemieślników
– w tym m.in fryzjerzy – będą musiały zaopatrzyć się w kasy
rejestrujące obroty.
Tymczasem właściciele zakładów fryzjerskich do dziś nie mają szczegółowych wytycznych, jak ma wyglądać procedura instalowania kas. – Pisaliśmy w tej sprawie zarówno do ministra jak i do Sejmu, ale nie otrzymaliśmy żadnych informacji – twierdzi Józef Dreinert, szef komisji branżowej fryzjerów przy Izbie Rzemieślniczej w Katowicach.
Dreinert nie ukrywa, że rzemieślnicy są generalnie przeciwko obowiązkowi wprowadzania kas. – Na tym zarabiają głównie firmy, które sprzedają i serwisują kasy fiskalne – przekonuje Józef Dreinert. – Budżet państwa na takiej operacji może nawet stracić.
Taksówkarze przegrali, ale...
W tym miejscu pada przykład taksówkarzy, którzy długo protestowali przeciwko obowiązkowi instalowania kas w taksówkach. – W końcu zostali do tego zmuszeni, ale efekt jest taki, że niektórzy szybko przerejstrowali się na inny rodzaj działalności i dzięki temu kas nie muszą mieć – tłumaczy Dreinert. – To przynosi nie tylko straty dla budżetu, ale i dla tych firm, które nie próbują żadnych sztuczek. Tymczasem na rynku usług fryzjerskich i kosmetycznych już panuje wielka, czasem niezbyt uczciwa konkurencja. – Niektórzy chodzą i strzygą po domach nie płacąc przy tym żadnych podatków – twierdzą przedstawiciele Izby Rzemieślniczej. – Jeśli fryzjer, który działa legalnie, będzie musiał w związku z wprowadzeniem kas ponosić dodatkowe wysokie koszty, to albo zamknie zakład albo zacznie zwalniać pracowników. I co to budżetowi państwa da? – pada retoryczne pytanie.
Ma być interpelacja
Dlatego fryzjerzy wszelkimi sposobami walczą o zmianę niekorzystnych dla nich przepisów. – Zapytanie do ministra w tej sprawie ma złożyć nasz poseł, Jan Klimek, w tym tygodniu będę z nim o tym rozmawiał – mówi Józef Dreinert. – Nie może być tak, że jedni kasy muszą mieć, a inni nie. Albo wszyscy, albo nikt – dodaje z mocą. Rzemieślnicy zwracają uwagę, że kas nie muszą posiadać prowadzący np. tak dochodowe usługi jak medyczne czy prawne. Jak się jednak dowiadujemy w Ministerstwie Finansów, są już plany, by to zmienić. Resort zastanowi się nad możliwością objęcia obowiązkiem posiadania kas fiskalnych gabinetów lekarskich, pośredników świadczących usługi finansowe, a nawet... wróżek.
Dziennik Zachodni
Mariusz Urbanke
Tymczasem właściciele zakładów fryzjerskich do dziś nie mają szczegółowych wytycznych, jak ma wyglądać procedura instalowania kas. – Pisaliśmy w tej sprawie zarówno do ministra jak i do Sejmu, ale nie otrzymaliśmy żadnych informacji – twierdzi Józef Dreinert, szef komisji branżowej fryzjerów przy Izbie Rzemieślniczej w Katowicach.
Dreinert nie ukrywa, że rzemieślnicy są generalnie przeciwko obowiązkowi wprowadzania kas. – Na tym zarabiają głównie firmy, które sprzedają i serwisują kasy fiskalne – przekonuje Józef Dreinert. – Budżet państwa na takiej operacji może nawet stracić.
Taksówkarze przegrali, ale...
W tym miejscu pada przykład taksówkarzy, którzy długo protestowali przeciwko obowiązkowi instalowania kas w taksówkach. – W końcu zostali do tego zmuszeni, ale efekt jest taki, że niektórzy szybko przerejstrowali się na inny rodzaj działalności i dzięki temu kas nie muszą mieć – tłumaczy Dreinert. – To przynosi nie tylko straty dla budżetu, ale i dla tych firm, które nie próbują żadnych sztuczek. Tymczasem na rynku usług fryzjerskich i kosmetycznych już panuje wielka, czasem niezbyt uczciwa konkurencja. – Niektórzy chodzą i strzygą po domach nie płacąc przy tym żadnych podatków – twierdzą przedstawiciele Izby Rzemieślniczej. – Jeśli fryzjer, który działa legalnie, będzie musiał w związku z wprowadzeniem kas ponosić dodatkowe wysokie koszty, to albo zamknie zakład albo zacznie zwalniać pracowników. I co to budżetowi państwa da? – pada retoryczne pytanie.
Ma być interpelacja
Dlatego fryzjerzy wszelkimi sposobami walczą o zmianę niekorzystnych dla nich przepisów. – Zapytanie do ministra w tej sprawie ma złożyć nasz poseł, Jan Klimek, w tym tygodniu będę z nim o tym rozmawiał – mówi Józef Dreinert. – Nie może być tak, że jedni kasy muszą mieć, a inni nie. Albo wszyscy, albo nikt – dodaje z mocą. Rzemieślnicy zwracają uwagę, że kas nie muszą posiadać prowadzący np. tak dochodowe usługi jak medyczne czy prawne. Jak się jednak dowiadujemy w Ministerstwie Finansów, są już plany, by to zmienić. Resort zastanowi się nad możliwością objęcia obowiązkiem posiadania kas fiskalnych gabinetów lekarskich, pośredników świadczących usługi finansowe, a nawet... wróżek.
Dziennik Zachodni
Mariusz Urbanke








Dodaj komentarz