2009-03-20 06:00 Źródło: Bankier.pl
Dawida walka z kryzysem, czyli jak małe firmy walczą o przetrwanie
Lawina kryzysu pociąga za sobą kolejne ofiary. Po bankructwach dużych instytucji finansowych, potentaci działający w innych branżach czują na swoich barkach ciężar problemów finansowych. Nienajlepsza sytuacja zagranicznych firm-matek, ograniczenia w dostępie do kredytów, straty na opcjach walutowych skłaniają gigantów działających w Polsce do zwalniania pracowników. Wśród nich dzielnie zdają się radzić sobie mali przedsiębiorcy. Czy mają szansę stać się Dawidem, który pokona kryzysowego Goliata?
Gdy Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej po raz pierwszy podało skalę bezrobocia w styczniu, wiadomo było, że nie jest dobrze. Przekroczyliśmy magiczne 10 procent. Niestety, dane Głównego Urzędu Statystycznego potwierdziły szacunki MPiPS. Tylko w pierwszym miesiącu tego roku pracę straciło 160 000 osób. A każdy tydzień przynosi informacje o planowanych zwolnieniach grupowych. Zatrudnienie tnie branża AGD. Whirlpool zlikwidował 500 miejsc pracy, Amica zwolniła 200, a Zelmer wstrzymał produkcję. Media donoszą o problemach w hutach szkła. Krośnieński producent zwolni 1200 osób. Także branża meblarska ma się kiepsko. W związku z likwidacją trzech zakładów, Paged Meble ma rozwiązać umowy z 700 pracownikami.
Do tego wszystkiego mamy powracających z emigracji. Są miejsca, gdzie w ciągu miesiąca liczba bezrobotnych zwiększyła się o ponad 16 procent. Najszybciej wskaźnik ten przyrasta w Gorzowie i Zielonej Górze. Każdy z powiatów ma o prawie półtora tysiąca bezrobotnych więcej. W całym województwie lubuskim tylko w styczniu liczba osób bez pracy wzrosła o siedem i pół tysiąca. W statystykach Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej czytamy, że trzynaście tysięcy bezrobotnych przybyło w województwie wielkopolskim. W opolskiem około pięciu tysięcy. W skali kraju dziesięć i pół procent bezrobocia.
Cebula zastępuje pomarańcze
- Zamiast pomarańczy, klienci wybierają cebulę – tak sytuację rynkową ocenia Marek Labak, który prowadzi swój biznes w Gorzowie Wielkopolskim. Choć klientów jest wielu, wartość zakupów maleje. Nie chodzi o to, że kupują mniej. Po prostu kupujący wybierają tańsze produkty – dodaje. Przy kasie często wspominają o trudnej sytuacji gospodarczej. Trochę gorzej może być, gdy klientom skończą się odprawy, a oszczędności zmaleją.
Pocieszeniem jest to, że pan Marek handluje artykułami pierwszej potrzeby. Jedzenie przecież ludzie kupią zawsze – podkreśla. Pracując w Gorzowie, wie dużo o problemach ludzi bez pracy. Jednak on, nie dość, że sam nie zamierza zwalniać, to nawet byłby skłonny kogoś zatrudnić. Na razie jednak nie stać go na to i musi pozostać przy zespole liczącym trzy osoby. A pracy jest dużo. Pan Marek ma hurtownię i sklep spożywczy.
W zeszłym roku zaplanował dużą inwestycję. Chciał rozbudować magazyn i postawić kolejną halę. Miał podeprzeć się kredytem inwestycyjnym. Zdecydował się finansować budowę ze środków własnych. Na kryzys narzeka za to trochę właściciel pobliskiego salonu samochodowego. Z powodu ograniczenia produkcji, producentom brakuje aut. A jego firmę odwiedzają Niemcy, skuszeni korzystnym dla nich kursem euro. Choć mógłby zarobić, musi ich odsyłać z kwitkiem.
Poznańskie wychowanie - nie bierz kredytu
Z niekorzystną sytuacją rynkową walczą też właściciele mniejszych, osiedlowych i wiejskich sklepików. Andrzej Pawlak prowadzi w okolicach Gorzowa malutki warzywniak. Pracuje razem z żoną. – Często sprzedawaliśmy ludziom towary „na zeszyt”. Zawsze oddawali. Teraz coraz więcej klientów skarży się, że nie będą mieli z czego zapłacić - mówi. Dlatego, żeby nie zbankrutować, będzie musiał ograniczyć sprzedaż na kredyt. Sam zresztą nigdy nie wziął ani grosza pożyczki. – Kryzys uderza zwłaszcza w tych, którzy zaufali za bardzo bankom. W czasie kryzysu liczy się to, ile gotówki mamy w kasie. Jeśli potrafisz finansować działalność z własnych środków, zwyciężysz – dodaje.
Zdaniem pana Andrzeja mniejszym firmom o dziwo łatwiej walczyć z kryzysem. Są bardziej elastyczne i szybciej reagują na zmiany. Dlatego dla zmniejszenia ryzyka biznesowego, swoją działalność wspiera też usługami transportowymi. – Jeśli w jednym idzie gorzej, lepiej radzę sobie w drugim – podkreśla. Nie ukrywa, że ma też mniejsze koszty. W jego przypadku nie bez znaczenia jest też ostrożne podchodzenie do biznesu. – Choć bez podejmowania ryzyka trudno jest prowadzić firmę, ja starałem się przez całe życie działać bardzo ostrożnie. I na razie się udaje – kończy wyraźnie zadowolony.
Trochę gorzej jest na Podkarpaciu. W porównaniu do innych rozmówców, najszybciej kryzys odczuł Piotr Wierzganowski z sanockiego Pak Polu. – Zauważyłem znaczny spadek sprzedaży. Gdy o 23 na naszą stację benzynową zjeżdżała druga zmiana z Huty w Krośnie ruch był znaczny, to teraz jest dużo spokojniej Klientów jest po prostu mniej a ci, którzy się pojawiają coraz częściej mówią o groźbie utraty pracy i już zaczynają oszczędzać – opowiada.
Na dodatek dolar jest bardzo drogi, co niekorzystnie przekłada się na ceny paliw. Pan Piotr wstrzymał się wzięciem kredytu inwestycyjnego. Zniechęciły go rosnące bardzo szybko koszty obsługi zadłużenia. Na szczęście, podobnie jak większość polskich małych przedsiębiorców, bazuje na własnych środkach. Wciąż w naszym kraju mamy wielu takich, którzy wystrzegą się kredytów jak ognia. Małe, rodzinne firmy, którym nie zależy na międzynarodowej ekspansji, mogą sobie pozwolić na to, by rozwijać się na miarę swoich możliwości.
Chociaż teoretycy ekonomii udowadniają, że najtańsze jest finansowanie działalności cudzymi pieniędzmi (czyli np. z kredytu), to ci, którzy próbują prowadzić firmę przeciwnie do tej zasady, zwyciężają. Właścicielom firm znacznie łatwiej reagować jest na zmieniającą się sytuację. Znacznie łatwiej kontrolować im koszty. A poziom stałych miesięcznych obciążeń jest dla każdego przedsiębiorcy bardzo istotny.
Mała firma mniej kosztuje
Kilkanaście kilometrów dalej, w Jedliczach, Stanisław Kudroń prowadzi niewielki zakład fryzjerski, w którym pracuje jego żona. Dochody nie są duże, ale na życie starcza - Już teraz widać, że jest mniej klientów. Pocieszeniem może być to, że z fryzjera ludzie raczej nie zrezygnują, bo ostrzyc przecież się muszą – podkreśla Kudroń. Jednak przy cenie usługi na poziomie 8-10 złotych klientów musi być bardzo dużo. Niepokojące jest to, że klienci z biedniejszych rejonów kraju, coraz częściej rezygnują z tych droższych usług. - Trwałą ondulację, na której więcej się zarabia, wybiera mniej osób. Zamiast tego, przychodzą po poradę, kupują najtańszy kosmetyk w hipermarkecie i robią sami w domu – dodaje pan Stanisław.
Pytani przez nas przedsiębiorcy patrzą jednak w przyszłość optymistycznie. Wielu już teraz stosuje taktykę „przeczekania”. Gdy więksi spłacają kredyty albo finansują coraz droższe obciążenia walutowe, mniejsi dzielnie zdobywają nowe nisze i oferują niższe ceny. Wystarczy przypomnieć, że jeśli firma spłaca leasing lub kredyt denominowany we frankach, to musi na niego aktualnie wyłożyć przynajmniej 25 procent większą kwotę w złotych. To wspaniała szansa dla małych firm na zdobycie nowych rynków zbytu. Są przecież bardziej konkurencyjni. Czy dzięki niższym kosztom uda im się to wykorzystać? Zobaczymy za kilka miesięcy.
SZYMON OSTROWSKI
- Re: Najlepszym sposobem na kryzys jest obniżanie podatków Autor: ~stefan 2009-03-31 01:26
- Dnia 2009-03-20 o godz. 09:29 ~Bacz napisał(a): > Rząd niech się weżmie do pracy. Na początek należy > zlikwidować ZUS bo składki na ZUS to duże obciążenie. Kto z > beneficjentów nie znajdzie (..)
- Dawida walka z kryzysem, czyli jak małe firmy walczą o przetrwanie Autor: ~anty-bolszewik 2009-03-23 13:12
- Z waszych wypowiedzi wynika, że gdy przychodzi jesień i liście opadają rząd powinien biegac z butelką kleju i te liście przyklejać. Chyba nie o to chodzi. Jesień spełania swoją bardzo ważną funkcję ( (..)
- Dawida walka z kryzysem, czyli jak małe firmy walczą o przetrwanie Autor: ~mason 2009-03-20 14:35
- A więc niedokończona piramida ( ta z dolara ) wydaje się przedstawiać sobą "piramidę odwiecznych dążeń" tajnych towarzystw, które pod okiem "Wszystkowidzącego Wielkiego Architekta" (..)
- "Lawina kryzysu pociąga za sobą kolejne ofiary" Autor: ~kacper 2009-03-20 10:48
- Zdanie pasowałoby, gdyby np. zabrakło ropy naftowej, gazu i węgla. To byłby kryzys. Panie Szymonie, mniej emocji, więcej dystansu.
- Re: Najlepszym sposobem na kryzys jest obniżanie podatków Autor: ~Slepaq 2009-03-20 09:58
- Podatek dochodowy to nie tylko emerytury i renty. Realnie patrząc za coś państwo musi utrzymać Policję, wojsko, sądy, prokuraturę i infrastrukturę drogową. Jest tego znacznie mniej niż utrzymuje w tej (..)
- Najlepszym sposobem na kryzys jest obniżanie podatków Autor: ~Bacz 2009-03-20 09:29
- Rząd niech się weżmie do pracy. Na początek należy zlikwidować ZUS bo składki na ZUS to duże obciążenie. Kto z beneficjentów nie znajdzie sobie środków do życia bo: 1) nie ma rodziny, która by go wsp (..)







Dodaj komentarz