Powody zmian mają być dwa: pierwszym byłoby przyspieszenie inwestycji. Rząd ma bowiem poważne kłopoty z dogadaniem kwestii finansowych z przyszłymi koncesjonariuszami odcinków – Autostradą Wielkopolską na odcinku A2 oraz ze spółką Gdańsk Transport Company (GTC) w przypadku fragmentu A1. Przeciągające się spory dotyczą kosztów budowy, a także wysokości przyszłych opłat za przejazd.
Ale jest też i drugi powód – opłaty, jakie koncesjonariusze mają otrzymywać od państwa za udostępnianie tras. Według doniesień RMF ma to być 400 mln zł rocznie przez 35 lat, czyli przez cały okres, na który przyznawana jest koncesja. Co da budowa dróg ekspresowych? Po pierwsze rząd nie musiałby już zawracać sobie głowy uzgodnieniami, tylko szybko przystąpiłby do budowy systemem tradycyjnym, czyli w oparciu o finansowanie z budżetu.
Pytanie tylko, na ile taki plan jest realny. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), która przy budowie dróg jest inwestorem oraz organizuje wszystkie przetargi zarówno na autostrady, jak i drogi ekspresowe, jest zaskoczona doniesieniami. – O niczym takim nie słyszeliśmy. Mamy do 30 czerwca zakończyć negocjacje z GTC i Autostradą Wielkopolską – zapewnia Andrzej Maciejewski, rzecznik GDDKiA.
Z kolei Ministerstwo Infrastruktury nie potwierdza ani też nie zaprzecza, że plan istnieje: – Realizujemy program rządowy. Nie został on zmieniony – oświadczył w rozmowie z „WSJ Polska” Mikołaj Karpiński, rzecznik ministerstwa. Co na to wszystko eksperci? Nasi rozmówcy nie zostawiają na ewentualnych planach suchej nitki.
– To brzmi jak primaaprilisowy żart – twierdzi Jerzy Polaczek, minister transportu w rządzie PiS, który powołuje się na zobowiązania międzynarodowe Polski: – Jeszcze w latach 90. przyjęliśmy rozstrzygnięcia dotyczące przebiegu i klasyfikacji dróg. Nie możemy ich zmieniać – dodaje.
Z kolei według Bogusława Liberadzkiego, europosła i byłego ministra infrastruktury, pomysł taki jest zły, bo drogami ekspresowymi jeździ się wolniej, a to podnosi koszty transportu. Jeszcze ważniejsza okazuje się sprawa unijnego dofinansowania: – Jeśli zmienimy koncepcję, to możemy się narazić na opóźnienia w przekazywaniu środków – ostrzega Liberadzki.
Tymczasem Adrian Furgalski, dyrektor zespołu doradców gospodarczych TOR zastanawia się, czy podana przez RMF informacja o planach zamiany autostrad na drogi ekspresowe nie jest przypadkiem formą medialnego nacisku na koncesjonariuszy. Miałaby ich zmiękczyć przed podpisaniem umów koncesyjnych i wymusić obniżkę kosztów.
Ale co, jeśli takie plany są rzeczywiście przygotowywane? – To byłaby kapitulacja. Świadectwo, że rząd nie może sobie poradzić z problemem i szuka rozwiązań na skróty – uważa Furgalski. Wątpliwe też, by takie rozwiązanie łatwo przełknęli koncesjonariusze. Spółka GTC już wcześniej ostrzegała, że za pozbawienie jej koncesji zażąda odszkodowania przekraczającego 100 mln euro.
Adam Woźniak
Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat






























































