Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

2009-10-15 06:00 Źródło: Bankier.pl

Bankier.pl

Czy banki kredytują mieszkania i czy kredytobiorcy spłacają kredyty?


Obecny kryzys w gospodarce światowej zaczął się od rynków kredytów hipotecznych w Stanach Zjednoczonych i poprzez rynek papierów wartościowych, zabezpieczonych tymi kredytami, przeniósł się na inne rynki finansowe, surowcowe w końcu do sfery wytwarzania. Doprowadził do pęknięcia wielu baniek spekulacyjnych na rynkach bardzo odległych od rynków mieszkaniowych, takich jak ropa naftowa czy zboża.

Polska gospodarka okazała się relatywnie odporna na załamanie gospodarcze, u nas (na razie) mówimy o spowolnieniu, a nie kryzysie.

Czy jednak w Polsce na rynku mieszkań i kredytów mieszkaniowych finansujących ich budowę są sygnały które niepokoją?

Nowe kredyty

Banki zdecydowanie przyhamowały udzielanie nowych kredytów mieszkaniowych. Latem ubiegłego roku banki udzielały (dane z Biura Informacji Kredytowej) blisko 24 tys. kredytów miesięcznie, obecnie niewiele ponad 10 tysięcy. Do tego około 30% nowoudzielanych kredytów wspieranych jest z budżetu w ramach programu „Rodzina na swoim”. Można się obawiać, że z czasem kasa budżetowa wyschnie, tak jak było to w przeszłości z podobnymi programami wsparcia budżetowego.



Gwałtowny spadek ilości nowoudzielanych kredytów nastąpił w segmencie kredytów walutowych, głównie nominowanych we franku szwajcarskim. Latem ubiegłego roku banki udzielały ich w ilości ponad 15 tysięcy miesięcznie, w czerwcu poniżej 500 sztuk. Kredyty w złotych od lata ubiegłego roku wzrosły, ale nieznacznie. Dlaczego banki przyhamowały udzielanie nowych kredytów? Wydaje się, że główne przyczyny są po stronie banków (podaży). Bankom trudno jest pozyskiwać środki walutowe nawet na refinansowanie już posiadanego portfela, a co dopiero nowej akcji kredytowej. Z pomocą wprawdzie przyszedł NBP, ale są to operacje krótkookresowe. Nie wydaje się, aby wzrost marż na rynku międzybankowym był tu istotnym problemem, marże mogą banki (w nowym portfelu) przerzucić na klienta, a i tak raty będą niższe niż w kredycie złotowym. Wydaje się, ze głównym problemem jest dla banków ryzyko finansowania długoterminowych kredytów mieszkaniowych krótkoterminowymi operacjami swapowymi z bankami zagranicznymi (w tym z bankami matkami). Dodatkowo zatrzymanie akcji kredytowej w walucie wymuszał nadzór bankowy poprzez wydanie tzw. Rekomendacji S.

Jakość portfela

Działania Nadzoru Bankowego zmierzające do ograniczenia kredytów udzielanych w walucie obcej, wynikały z obawy oddziaływania ryzyka kursowego na spłacalność kredytów przez kredytobiorców. Istotnie latem ubiegłego roku kurs franka zbliżył się do 2 zł, a bywało, że wiosną, mocno przekraczał 3 zł, choć ciężar słabnącego złotego na kredytobiorców ograniczany był przez spadek oprocentowania franka (Liboru). W każdym razie ci, co pożyczali latem we frankach, mieli i mają powody do zmartwienia.

Okazuje się jednak, że wpływ kryzysu i wahań kursowych na spłacalność kredytów mieszkaniowych, w tym walutowych, była niewielka. Poniżej na wykresach widać, jaki procent kredytobiorców ma problemy z terminowością spłaty rat (dane z baz BIK). Odrębnie pokazujemy ten problem dla kolejnych roczników kredytowych (wg daty udzielenia), a linia czerwona pokazuje jaki procent rachunków kredytowych obsługiwanych jest z opóźnieniem w latach 2004-2008 łącznie.



Widać, że istotnie w okresie silnego słabnięcia złotego (wrzesień – marzec) nastąpił wzrost ilości rachunków obsługiwanych z opóźnieniem. Później jednak sytuacja się ustabilizowała. Trzeba tu dodać, że opóźnienia w spłatach na poziomie 1% rachunków to sytuacja komfortowa (dla banków i ich klientów). Analogiczny wskaźnik dla kredytów konsumenckich (gotówkowych i ratalnych) jest dziesięciokrotnie wyższy.

Kredyty mieszkaniowe udzielone w złotych nie odczuły kryzysu. Tego lata spłacają się na poziomie z lata poprzedniego, ale ich spłacalność jest gorsza niż kredytów walutowych. Kredytobiorcy „złotowi” zalegają w spłacie na prawie 1,5 % rachunków, „frankowi” na 1 procencie. Ta różnica na korzyść kredytów walutowych wynika prawdopodobnie stąd, że raty kredytów walutowych są ciągle niższe, a więc obciążenie dochodu spłatami niższe. Część banków udzielała kredytów walutowych w przeszłości, tak jak obecnie zaleca nadzór, osobom lepiej sytuowanym i przy wyższym zabezpieczeniu (LTV) i to też może objaśniać lepszą spłacalność kredytów udzielonych we frankach. W każdym razie kredytobiorcy dzielnie znieśli okres słabnięcia złotego i wzrost niepewności w gospodarce. Ryzyko walutowe odczuły banki, nie ich klienci.



Andrzej Topiński
Główny Ekonomista Biura Informacji Kredytowej S.A.





Komentarze do artykułu
Re: (wiadomość usunięta przez moderatora) Autor: ~bankier rip   2009-10-16 10:03
Dekokratyczna wolnosc slowa na bankier.pl
(wiadomość usunięta przez moderatora) Autor: (usunięty)   2009-10-15 12:15
(wiadomość usunięta przez moderatora)