2007-02-21 06:31 Źródło: Nowy Przemysł
Czy Kazachstan stanie się nowym mocarstwem naftowym?
Chociaż stosunkowo odległy, skupia na sobie uwagę coraz większej części świata. Tak duże zainteresowanie Kazachstanem to efekt odkrycia tam ogromnych złóż ropy. Czy Kazachstan stanie się drugim Kuwejtem? Czy z tamtejszego bogactwa uszczkną coś polskie firmy?
Jeszcze dekadę temu wydawało się, że po rozpadzie ZSRR Kazachstan będzie kolejną republiką "na końcu świata". Kazachstan był znany z produkcji węgla (dziewiąte miejsce na świecie) oraz pszenicy. Co prawda wiedziano, że w tym kraju, dziewiątym pod względem powierzchni na świecie, znajdują się również złoża gazu i ropy, jednak ich wielkość nie była wiarygodnie udokumentowana. Większość prac badawczych przeprowadzono bowiem w czasach ZSRR, a jak uczy historia, do dokonań radzieckich geologów należało podchodzić z dużą ostrożnością. Zdarzało się bowiem, że miejsca domniemanych bogactw świeciły pustką, bywało jednak i tak (znacznie rzadziej), że złoża były niedoszacowane.
Kraj na ropie
Okazało się, że złoża w Kazachstanie są i to przebogate. Kraj ten został uznany przez analityków w 1998 r. za jeden z trzech (obok Angoli i Brazylii) najbardziej perspektywicznych dla branży poszukiwań nafty. Do środkowoazjatyckiej republiki na wyścigi zaczęli zjeżdżać przedstawiciele największych światowych kompanii naftowych.
- W latach 90. ubiegłego wieku branża naftowa uznała Kazachstan za nową "ziemię obiecaną". Kraj był słabo zbadany przez geologów, a ogromne złoża ropy w sąsiednich państwach sugerowały, że także w Kazachstanie surowca nie powinno brakować - przypomina James Gordon, analityk z firmy doradczej GNI.
Odkrycia były tak częste i tak liczne, że znaczenie Kazachstanu jako potencjalnego dostawcy surowców energetycznych z każdym rokiem wzrastało. Z najnowszych raportów Business Monitor International wynika, że w 2010 roku średnie dobowe wydobycie ropy w Kazachstanie sięgnie 2,2 mln baryłek. To tylko nieco mniej niż pompuje obecnie Kuwejt, jedna ze światowych naftowych potęg.
Zainteresowanie Kazachstanem jest tak duże, że aby choć trochę uporządkować sytuację na rynku, powstała specjalna izba skupiająca producentów i poszukujących ropę. Obecnie do Kazachskiego Stowarzyszenia Naftowego należy 61 kompanii z ponad 20 państw.
O roli ropy w życiu Kazachstanu świadczy m.in. to, że aż ponad 40 proc. przychodów do budżetu generuje branża naftowa, ropa to 10 proc. krajowego PKB, aż 56 proc. przychodów z eksportu to również efekt zagranicznej sprzedaży ropy i jej pochodnych. Nic więc dziwnego, że dzięki petrodolarom Astana wygląda obecnie niczym jedna ze światowych metropolii, a na ulicach Ałmaty widać sporo luksusowych i bardzo drogich aut.
Cień wielkiego sąsiada
Analitycy w tej beczce miodu czują jednak i łyżkę dziegciu. Mimo że Kazachstan to niepodległe państwo, wciąż jest powiązane z silniejszym północnym sąsiadem - Rosją. Jak zauważają analitycy, to nie tylko świadomy wybór, ale i konieczność.
Współpracę narzuca brak dostępu do morza. Co prawda Kazachstan graniczy z Morzem Kaspijskim, ale wartość tego zamkniętego szlaku wodnego dla eksportu ropy jest znikoma. Ropę z Kazachstanu trzeba transportować ropociągami lub koleją. A te przebiegają przez terytorium Rosji. Oznacza to, że Kazachstan jest zdany na łaskę i niełaskę większego sąsiada.
Co prawda na przełomie ubiegłego i tego roku otwarto tysiąckilometrowy rurociąg, który połączył Kazachstan z Chinami. Jego przepustowość wynosi tylko 10 mln ton. To zaledwie kilkanaście proc. kazachskiego wydobycia.
Apetyt na transport kazachskiej ropy ma Iran. Ropociąg łączący złoża w Kazachstanie mógłby dotrzeć aż do Zatoki Perskiej. Jest jednak pewien szkopuł. Poza Teheranem nie ma entuzjastów takiego rozwiązania. W kazachskim biznesie paliwowym poważną rolę odgrywają bowiem Amerykanie. Trudno więc wierzyć, że zgodzą się oni na propozycje Teheranu, zwłaszcza że stosunki polityczne pomiędzy Iranem i USA ciągle są napięte.
Wydaje się więc, że w obecnym układzie większe szanse ma budowa rurociągów w kierunku Kaukazu i dalej Turcji.
Zostawić coś potomkom
Mimo że przeogromne, to przecież kiedyś zasoby ropy w Kazachstanie wyczerpią się i rząd w Astanie ma tego świadomość. Nie chce popełnić błędów krajów arabskich, gdzie zachłyśnięcie się petrodolarami spowodowało realizację drogich, ale nie zawsze mających uzasadnienie projektów.
Kazachstan już teraz dzięki złożom ropy chce rozbudować te gałęzie gospodarki, które mocno dotychczas kulały (przemysł chemiczny, przetwórczy, tekstylny).
- Nie chcemy, aby nasz kraj był postrzegany tylko jako eksporter surowców, chcemy rozwijać przemysł petrochemiczny oraz inne gałęzie przemysłu - deklaruje Aleksiej Wołkow, ambasador Kazachstanu w naszym kraju. - Co więcej, chcemy także naszym potomnym pozostawić pewne zasoby finansowe. Stworzyliśmy specjalny fundusz, na którym będzie odkładana część obecnych zysków.
Już obecnie w funduszu zgromadzono około 12 mld dol. To jednak dopiero początek, w przyszłości pieniądze te poprzez zyskowne lokaty mają zostać pomnożone. Pomysł z funduszem nie jest nowy. Jako pierwsza zastosowała go Norwegia. Czerpiąca ogromne zyski ze swoich złóż ropy i gazu znajdujących się pod dnem Morza Północnego postanowiła część dochodów pozostawić przyszłym pokoleniom. Dzięki inwestycjom w papiery wartościowe wartość funduszu sięga obecnie kwoty 300 mld dol. Czy w akcje i obligacje będzie inwestował także rząd w Astanie? Na razie nie wiadomo. Jak powiedział nam ambasador Wołkow, badany jest model norweski...
Polskie nadzieje
Z Kazachstanem planują się związać polskie firmy. Nie jesteśmy tam zresztą w branży naftowej całkowicie nieznani. Na dobrą opinię o polskich nafciarzach zapracowała spółka zależna Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa - Poszukiwanie Nafty i Gazu Kraków. Firma zatrudnia w Kazachstanie ponad 500 osób - w tym stu Polaków. O tym, że współpraca PNiG z kazachską administracją układa się doskonale, świadczyć może to, że niedawno konsulem honorowym Kazachstanu w Polsce został prezes PNiG - Jarosław Bałasz.
Apetyt na kawałek kazachskiego naftowego tortu ma PKN Orlen. Od kilku miesięcy w Ałmacie działa biuro polskiej spółki. Na razie nie zaowocowało to jeszcze kupnem choćby częściowych udziałów w tamtejszych złożach. Prezes Orlenu Igor Chalupec przyznaje, że Kazachstan jest jednym z głównych obszarów w planach zdobycia dostępu do własnych złóż, ale realizacja tego celu może potrwać dość długo. Być może o złoża byłoby łatwiej, gdyby polskie firmy z branży paliwowej razem starały się o koncesje. Na to jednak się nie zanosi.
Z dużym zainteresowaniem na Kazachstan patrzy też PGNiG. Chciałby zdywersyfikować dostawy gazu i zmniejszyć zależność od Rosjan, tyle że akurat kazachskiego surowca nie ma jak przetransportować. - To jest największym problemem - przyznaje Stanisław Niedbalec, wiceprezes PGNiG ds. techniczno inwestycyjnych.
Do inwestycji w Kazachstanie nie pali się również Grupa Lotos. Co prawda firma planuje, że w 2010 roku z kierunków innych niż rosyjski będzie pochodziło aż 40 proc. surowca (obecnie około 95 proc.), to jednak w tym planie raczej nie ma miejsca dla kazachskiej ropy. Nadmorska firma coraz silniej współpracuje z dostawcami z Kuwejtu.
Na tle państwowych lub kontrolowanych przez państwo firm wielki krok uczyniła należąca do jednego z najbogatszych Polaków Ryszarda Krauzego firma Prokom. Poprzez spółkę Petrolinvest kupiła w Kazachstanie kilka złóż ropy. Wstępne szacunki mówią, że pod ziemią może znajdować się ropa, która na 13 lat pokryłaby zapotrzebowanie Polski na ten surowiec.
Jednak transakcja Krauzego wciąż jest pełna niejasności. Spółka przyznaje, że inwestycja pochłonie nawet około 800 mln dol. Z tego 250 mln ma zostać wydane już w przyszłym roku. A kiedy z odwiertów popłynie pierwsza ropa? To wciąż duża niewiadoma.
Inwestycji Krauzego z uwagą przyglądają się państwowe firmy. Fiasko lub powodzenie biznesmena może być swoistym papierkiem lakmusowym, czy warto inwestować w Kazachstanie i w jaki sposób to robić.
Dariusz Malinowski
Jeszcze dekadę temu wydawało się, że po rozpadzie ZSRR Kazachstan będzie kolejną republiką "na końcu świata". Kazachstan był znany z produkcji węgla (dziewiąte miejsce na świecie) oraz pszenicy. Co prawda wiedziano, że w tym kraju, dziewiątym pod względem powierzchni na świecie, znajdują się również złoża gazu i ropy, jednak ich wielkość nie była wiarygodnie udokumentowana. Większość prac badawczych przeprowadzono bowiem w czasach ZSRR, a jak uczy historia, do dokonań radzieckich geologów należało podchodzić z dużą ostrożnością. Zdarzało się bowiem, że miejsca domniemanych bogactw świeciły pustką, bywało jednak i tak (znacznie rzadziej), że złoża były niedoszacowane.
Kraj na ropie
Okazało się, że złoża w Kazachstanie są i to przebogate. Kraj ten został uznany przez analityków w 1998 r. za jeden z trzech (obok Angoli i Brazylii) najbardziej perspektywicznych dla branży poszukiwań nafty. Do środkowoazjatyckiej republiki na wyścigi zaczęli zjeżdżać przedstawiciele największych światowych kompanii naftowych.
- W latach 90. ubiegłego wieku branża naftowa uznała Kazachstan za nową "ziemię obiecaną". Kraj był słabo zbadany przez geologów, a ogromne złoża ropy w sąsiednich państwach sugerowały, że także w Kazachstanie surowca nie powinno brakować - przypomina James Gordon, analityk z firmy doradczej GNI.
Odkrycia były tak częste i tak liczne, że znaczenie Kazachstanu jako potencjalnego dostawcy surowców energetycznych z każdym rokiem wzrastało. Z najnowszych raportów Business Monitor International wynika, że w 2010 roku średnie dobowe wydobycie ropy w Kazachstanie sięgnie 2,2 mln baryłek. To tylko nieco mniej niż pompuje obecnie Kuwejt, jedna ze światowych naftowych potęg.
Zainteresowanie Kazachstanem jest tak duże, że aby choć trochę uporządkować sytuację na rynku, powstała specjalna izba skupiająca producentów i poszukujących ropę. Obecnie do Kazachskiego Stowarzyszenia Naftowego należy 61 kompanii z ponad 20 państw.
O roli ropy w życiu Kazachstanu świadczy m.in. to, że aż ponad 40 proc. przychodów do budżetu generuje branża naftowa, ropa to 10 proc. krajowego PKB, aż 56 proc. przychodów z eksportu to również efekt zagranicznej sprzedaży ropy i jej pochodnych. Nic więc dziwnego, że dzięki petrodolarom Astana wygląda obecnie niczym jedna ze światowych metropolii, a na ulicach Ałmaty widać sporo luksusowych i bardzo drogich aut.
Cień wielkiego sąsiada
Analitycy w tej beczce miodu czują jednak i łyżkę dziegciu. Mimo że Kazachstan to niepodległe państwo, wciąż jest powiązane z silniejszym północnym sąsiadem - Rosją. Jak zauważają analitycy, to nie tylko świadomy wybór, ale i konieczność.
Współpracę narzuca brak dostępu do morza. Co prawda Kazachstan graniczy z Morzem Kaspijskim, ale wartość tego zamkniętego szlaku wodnego dla eksportu ropy jest znikoma. Ropę z Kazachstanu trzeba transportować ropociągami lub koleją. A te przebiegają przez terytorium Rosji. Oznacza to, że Kazachstan jest zdany na łaskę i niełaskę większego sąsiada.
Co prawda na przełomie ubiegłego i tego roku otwarto tysiąckilometrowy rurociąg, który połączył Kazachstan z Chinami. Jego przepustowość wynosi tylko 10 mln ton. To zaledwie kilkanaście proc. kazachskiego wydobycia.
Apetyt na transport kazachskiej ropy ma Iran. Ropociąg łączący złoża w Kazachstanie mógłby dotrzeć aż do Zatoki Perskiej. Jest jednak pewien szkopuł. Poza Teheranem nie ma entuzjastów takiego rozwiązania. W kazachskim biznesie paliwowym poważną rolę odgrywają bowiem Amerykanie. Trudno więc wierzyć, że zgodzą się oni na propozycje Teheranu, zwłaszcza że stosunki polityczne pomiędzy Iranem i USA ciągle są napięte.
Wydaje się więc, że w obecnym układzie większe szanse ma budowa rurociągów w kierunku Kaukazu i dalej Turcji.
Zostawić coś potomkom
Mimo że przeogromne, to przecież kiedyś zasoby ropy w Kazachstanie wyczerpią się i rząd w Astanie ma tego świadomość. Nie chce popełnić błędów krajów arabskich, gdzie zachłyśnięcie się petrodolarami spowodowało realizację drogich, ale nie zawsze mających uzasadnienie projektów.
Kazachstan już teraz dzięki złożom ropy chce rozbudować te gałęzie gospodarki, które mocno dotychczas kulały (przemysł chemiczny, przetwórczy, tekstylny).
- Nie chcemy, aby nasz kraj był postrzegany tylko jako eksporter surowców, chcemy rozwijać przemysł petrochemiczny oraz inne gałęzie przemysłu - deklaruje Aleksiej Wołkow, ambasador Kazachstanu w naszym kraju. - Co więcej, chcemy także naszym potomnym pozostawić pewne zasoby finansowe. Stworzyliśmy specjalny fundusz, na którym będzie odkładana część obecnych zysków.
Już obecnie w funduszu zgromadzono około 12 mld dol. To jednak dopiero początek, w przyszłości pieniądze te poprzez zyskowne lokaty mają zostać pomnożone. Pomysł z funduszem nie jest nowy. Jako pierwsza zastosowała go Norwegia. Czerpiąca ogromne zyski ze swoich złóż ropy i gazu znajdujących się pod dnem Morza Północnego postanowiła część dochodów pozostawić przyszłym pokoleniom. Dzięki inwestycjom w papiery wartościowe wartość funduszu sięga obecnie kwoty 300 mld dol. Czy w akcje i obligacje będzie inwestował także rząd w Astanie? Na razie nie wiadomo. Jak powiedział nam ambasador Wołkow, badany jest model norweski...
Polskie nadzieje
Z Kazachstanem planują się związać polskie firmy. Nie jesteśmy tam zresztą w branży naftowej całkowicie nieznani. Na dobrą opinię o polskich nafciarzach zapracowała spółka zależna Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa - Poszukiwanie Nafty i Gazu Kraków. Firma zatrudnia w Kazachstanie ponad 500 osób - w tym stu Polaków. O tym, że współpraca PNiG z kazachską administracją układa się doskonale, świadczyć może to, że niedawno konsulem honorowym Kazachstanu w Polsce został prezes PNiG - Jarosław Bałasz.
Apetyt na kawałek kazachskiego naftowego tortu ma PKN Orlen. Od kilku miesięcy w Ałmacie działa biuro polskiej spółki. Na razie nie zaowocowało to jeszcze kupnem choćby częściowych udziałów w tamtejszych złożach. Prezes Orlenu Igor Chalupec przyznaje, że Kazachstan jest jednym z głównych obszarów w planach zdobycia dostępu do własnych złóż, ale realizacja tego celu może potrwać dość długo. Być może o złoża byłoby łatwiej, gdyby polskie firmy z branży paliwowej razem starały się o koncesje. Na to jednak się nie zanosi.
Z dużym zainteresowaniem na Kazachstan patrzy też PGNiG. Chciałby zdywersyfikować dostawy gazu i zmniejszyć zależność od Rosjan, tyle że akurat kazachskiego surowca nie ma jak przetransportować. - To jest największym problemem - przyznaje Stanisław Niedbalec, wiceprezes PGNiG ds. techniczno inwestycyjnych.
Do inwestycji w Kazachstanie nie pali się również Grupa Lotos. Co prawda firma planuje, że w 2010 roku z kierunków innych niż rosyjski będzie pochodziło aż 40 proc. surowca (obecnie około 95 proc.), to jednak w tym planie raczej nie ma miejsca dla kazachskiej ropy. Nadmorska firma coraz silniej współpracuje z dostawcami z Kuwejtu.
Na tle państwowych lub kontrolowanych przez państwo firm wielki krok uczyniła należąca do jednego z najbogatszych Polaków Ryszarda Krauzego firma Prokom. Poprzez spółkę Petrolinvest kupiła w Kazachstanie kilka złóż ropy. Wstępne szacunki mówią, że pod ziemią może znajdować się ropa, która na 13 lat pokryłaby zapotrzebowanie Polski na ten surowiec.
Jednak transakcja Krauzego wciąż jest pełna niejasności. Spółka przyznaje, że inwestycja pochłonie nawet około 800 mln dol. Z tego 250 mln ma zostać wydane już w przyszłym roku. A kiedy z odwiertów popłynie pierwsza ropa? To wciąż duża niewiadoma.
Inwestycji Krauzego z uwagą przyglądają się państwowe firmy. Fiasko lub powodzenie biznesmena może być swoistym papierkiem lakmusowym, czy warto inwestować w Kazachstanie i w jaki sposób to robić.
Dariusz Malinowski
- Prezes Orlenu Igor Chalupec. Autor: ~Greg 2007-02-21 23:00
- Dobre!
- Czy Kazachstan stanie się nowym mocarstwem naftowym? Autor: ~xxl 2007-02-21 14:35
- Putin pozwoli uszczknąć z tego "bogactwa" amerykanom, niemcom, francuzom, anglikom , krauzemu - (jak się dobrze "przypłaszczy"), ale z pewnością skorumpuje wymienionych wyżej aby (..)
- Czy Kazachstan stanie się nowym mocarstwem naftowym? Autor: ~rysiek1802 2007-02-21 12:28
- Panie Krauze,Pan to ma nosa:))
- No to Borat będzie bogatym Szejkiem ;-)) Autor: ~gipsy_ 2007-02-21 09:08
- hurra !!!
- Czy Kazachstan stanie się nowym mocarstwem naftowym? Autor: ~gio 2007-02-21 08:42
- Prezesa PKN Chalupca ... od jakiegoś czasu już nie ma!
- Czy Kazachstan stanie się nowym mocarstwem naftowym? Autor: ~Banał:-) 2007-02-21 07:56
- wiadomo, że mają zloża, ale skorzystają z nich inni - mocarstwa:-). Nie macie juz o czym pisać??


Dodaj komentarz