Co to jest prawość?

Najprościej rzecz ujmując, prawość to zbieżność między tym, co się mówi i co się robi, przy czym chodzi tu zarówno o sprawy poważne, jak i drobne. Jeżeli zatem powiem, że dostarczę Ci raport o piątej po południu, to znaczy, że znajdzie się on na Twoim biurku nie później niż o siedemnastej. Gdybym miał natomiast stwierdzić, że nie zdołam dotrzymać danego słowa, na mocy swojego zobowiązania skontaktuję się z Tobą z odpowiednim wyprzedzeniem, żeby poinformować o spodziewanym opóźnieniu i wskazać nowy termin ukończenia zadania. Na tym właśnie polega prawość — na nierzucaniu słów na wiatr.

Wskazówka: Ponieważ judaizm bardzo poważnie traktuje zarówno podejmowanie, jak i dotrzymywanie zobowiązań (bez względu na to, czy się powiedziało: „Obiecuję” albo: „Przysięgam”, czy nie, niedotrzymanie słowa samo w sobie stanowi grzech), pozostawia swoim wyznawcom furtkę awaryjną. Składając obietnicę, Żyd może powiedzieć bli neder (bez formalnego zobowiązania).

Prawość to coś, czego nikt nie może Ci zabrać. Nawet gdyby ktoś odebrał Ci cały Twój majątek albo (Boże broń!) obciął Ci jedną z kończyn, nadal zachowasz swoją prawość. (Przykład takich ludzi jak Stephen Hawking czy Christopher Reeves nauczyły nas, że można być wielkim przywódcą, nawet jeśli nie posiada się władzy nad własnym ciałem). Kapitał lidera stanowią odwaga i prawość.

Film Informator z Russellem Crowe i Alem Pacino pokazuje właśnie siłę tego kapitału. Opowiada historię dobrze zarabiającego menedżera wysokiego szczebla z firmy tytoniowej Brown & Williamson z Louisville w stanie Kentucky, który został zwolniony, ponieważ padło na niego podejrzenie wyjawienia prawdy o posiadaniu przez firmę informacji na temat nikotyny i jej skutków. Jeffrey S. Wigand „miał wszelkie zadatki na skutecznego dyrektora korporacji”. Tymczasem w marcu 1993 roku w jednej chwili stracił stanowisko, na którym zarabiał 300 tysięcy dolarów plus opcje na akcje, i musiał zadowolić się 30 tysiącami dolarów, czyli płacą nauczyciela w szkole średniej. Sam zainteresowany wiązał taki rozwój wypadków ze swoim sprzeciwem wobec stosowania przez pracodawcę potencjalnie niebezpiecznego dodatku do tytoniu. Przestrzegano go co do obowiązku zachowania klauzuli poufności, informowano także o konsekwencjach prawnych w przypadku naruszenia jej postanowień i o możliwości pozbawienia jego rodziny świadczeń medycznych. Jak twierdzi, autorzy anonimowych pogróżek straszyli go nawet śmiercią. Jego małżeństwo się rozpadło, ponieważ żona nie wytrzymała presji. Po utracie pracy Wigand założył fundację Smoke-Free Kids, żeby upowszechniać wśród dzieci wiedzę na temat zagrożeń związanych z paleniem tytoniu. Wszystkimi sprawami fundacji zajmował się tylko jeden człowiek: on sam. Jedną rzecz udało mu się jednak osiągnąć — mógł sobie spojrzeć w lustrze prosto w twarz. „Czuję się w porządku wobec siebie. Odzyskałem dobre imię. Jestem z niego bardzo dumny i bardzo o nie dbam”. Dodał też: „Moje dobre imię wynika z prawości. To uczucie, którego po prostu nie potrafię opisać”.

Czy zdolności przywódcze to kwestia genów, kultury, treningu »
Do największych nauczycieli prawości zaliczał się Mahatma Gandhi, który przekazywał swoje lekcje poprzez własne działania. W jednej z historii z nim związanych występuje kobieta i jej młody syn. Oboje podróżowali przez wiele dni (pociągiem, rikszami, autobusem i pieszo), aby się z nim zobaczyć. Gdy już stanęli z Gandhim twarzą w twarz, kobieta zwróciła się do niego: „Proszę, Mahatma. Powiedz mojemu synowi, żeby przestał jeść cukier”. Gandhi milczał przez chwilę, a potem odezwał się: „Przyprowadź tu syna ponownie za dwa tygodnie”. Kobieta była zaskoczona, ale podziękowała Gandhiemu i obiecała zastosować się do jego wskazówek. Wspólnie z synem wyruszyli w długą drogę powrotną do swojej wioski, a dwa tygodnie później odbyli tę samą podróż po raz kolejny. Widząc matkę i syna ponownie przed sobą, Gandhi spojrzał młodzieńcowi prosto w oczy i powiedział: „Przestań jeść cukier”. Wdzięczna, ale zdezorientowana matka zapytała: „Dlaczego kazałeś mi go przyprowadzić tu ponownie? Nie mogłeś powiedzieć mu tego samego dwa tygodnie temu?”. Gandhi odparł: „Dwa tygodnie temu sam jadłem cukier”.

Zderzenie prawości i wyniku finansowego


Dotrzymać słowa nigdy nie jest łatwo, sprawa wydaje się jednak zupełnie prosta, gdy mamy do wyboru dobro i zło. Od czasu pojawienia się Dziesięciu Przykazań większość ludzi rozumie, że nie wolno kraść ani zabijać. Chociaż czasami odczuwamy pokusę czynienia zła, doskonale potrafimy odróżnić uczynki dobre od tych niedobrych. Jak sugerował w swoim dziele XVIII-wieczny włoski rabin Mosze Chaim Luzzatto, należy sporządzić listę tego, co dobre i co złe:

Kto pragnie się pilnować, musi wziąć pod uwagę dwie rzeczy. Po pierwsze musi uwzględnić to, co stanowi prawdziwe dobro, które powinien wybierać, oraz wskazać prawdziwe zło, którego powinien unikać. Po drugie musi zaś zastanowić się nad własnymi poczynaniami i stwierdzić, czy zaliczają się one do kategorii dobra czy zła. […] Gdy pojawia się kwestia podjęcia pewnego konkretnego postępku, należy wstrzymać się z działaniem do momentu rozważenia powyższego.

Na razie wszystko gra. Pytanie tylko, co należy zrobić w sytuacji, gdy pojawi się konieczność dokonania wyboru między dwoma równie słusznymi rozwiązaniami? Trzeba wspomnieć o różnicy między pokusą (uczynić dobro czy zło) a dylematem etycznym (konieczność wyboru spośród dobrych decyzji). Dzisiaj liderzy nie tylko zmagają się z pokusami, ale również stają w obliczu dylematów etycznych. Muszą dokonywać wyboru między „dobrem” a „dobrem”, gdy trudno wskazać rozwiązanie lepsze i gorsze, a półcienie „słusznej” decyzji pozostają zagadką.

William Clay Ford Jr. zetknął się właśnie z takim problemem. Zanim w 1998 roku, w młodym wieku czterdziestu pięciu lat, został mianowany prezesem Ford Motor Company i zanim trzy lata później powierzono mu stanowisko dyrektora generalnego, nasz bohater zdecydował się przyłączyć do obozu prośrodowiskowego: „Moje serce jest blisko natury”. Nie chodziło tylko o stare biurko z blatem wykonanym z obrzęku klonu, które odziedziczył jeszcze po dziadku Edselu. Całe biuro Billa Forda, od sufitu poprzez panele i farby, musiało być w stu procentach „zielone”. Drewno pochodziło ze zrównoważonych upraw lasów, a skóra na fotelach została wygarbowana bez użycia środków chemicznych. Tapicerka, zasłony i dywan wykonano z materiałów nadających się do kompostowania, a właściwie niemal do jedzenia.

Ford uważał, że wielka firma to taka, która nie tylko generuje zyski, ale też „zmienia świat na lepsze”. Gdy w 2001 roku obejmował stery, miał ambitne plany. Firma Ford miała stać się cenionym pracodawcą, zaspokajać oczekiwania akcjonariuszy i konstruować samochody przyjazne dla środowiska. Dążąc do urzeczywistnienia swojego trojakiego celu stworzenia firmy zrównoważonej pod względem ekonomicznym, środowiskowym i społecznym, Ford sądził, że zdoła zapewnić organizacji sukces przy zachowaniu własnych zasad. Tymczasem jego trzy priorytety znalazły się ze sobą w konflikcie, prowadząc do powstania dylematu etycznego. Uosobienie paradoksu, przed którym stanął Bill Ford, stanowił sztandarowy model produkowany przez jego firmę, czyli Ford Explorer, jednocześnie paliwożerny SUV i pojazd dla miłośników outdoorowego stylu życia. Bill Ford kochał przyrodę, ale jednocześnie poczuwał się do odpowiedzialności za pracowników swojej firmy i rodzinne dziedzictwo. Poza tym Explorer zarabiał dla firmy krocie.

Zderzenie pryncypiów doprowadziło Forda, prezesa i dyrektora generalnego, do podjęcia decyzji, która okazała się gorzkim rozczarowaniem dla przedstawicieli społeczności walczącej o zachowanie środowiska naturalnego. Tego oczywiście nie dało się uniknąć. Od razu też znaleźli się mędrcy-komentatorzy. „Bill Ford — mówił Saul Rubin, analityk firmy UBS (wówczas UBS Warburg) — będzie musiał zrezygnować ze swoich ambicji tworzenia firmy przyjaznej dla środowiska. Firma będzie musiała skoncentrować wszystkie swoje zasoby na odzyskiwaniu konkurencyjności”. Innymi słowy, doszło do konfliktu między „zielonymi” ideałami a „zielonym” działaniem. Czy istnieje słuszne rozstrzygnięcie tego problemu? Tylko William Ford może udzielić odpowiedzi na to pytanie — gdy podczas bezsennej nocy będzie się zastanawiał nad swoimi kluczowymi wartościami i dziedzictwem. Oczywiście łatwo powiedzieć, trudniej wykonać.

Podobnie jak Ford, również inni współcześni liderzy zmagają się z problemem złożoności, jakiej ludzkość nigdy wcześniej nie zaznała. Oznacza to między innymi, że trzeba często żonglować wzajemnie sprzecznymi wartościami. Co zrobić, gdy trzeba rozstrzygnąć między dwoma równie słusznymi systemami wartości? Co wybrać, gdy się mieszka w slumsach Bombaju i żeby zapewnić przetrwanie swojej rodzinie (Szóste Przykazanie, które zabrania zabijać, może być interpretowane również jako nakaz zapobiegania śmierci innych ludzi), trzeba kraść pieniądze (co oznacza pogwałcenie Ósmego Przykazania, które mówi: „nie kradnij”)? Jaką decyzję podjąć, gdy akcjonariusze domagają się nieustannego wzrostu, a dyrektor finansowy właśnie znalazł legalny sposób na ukrycie pewnych strat, których ujawnienie mogłoby doprowadzić do znacznego spadku cen papierów wartościowych? Co, jeśli wśród Twoich bezpośrednich podwładnych znajdzie się człowiek o wielkim potencjale przywódczym, który jednocześnie wykazuje jednak skłonność do naginania zasad? Jak powinna postąpić firma zajmująca się produkcją zabawek, jeśli wśród dzieci panuje wielkie zainteresowanie grami wojennymi, ale istnieje ryzyko, że pod wpływem tej rozrywki mogą wyrosnąć na podżegaczy do wojny lub na maniaków komputerowych z deficytem uwagi? (…)

Jednostka a grupa


Wyobraź sobie, że jako młodszy oficer amerykański trafiłeś na europejski front II wojny światowej. Zostałeś schwytany przez żołnierzy niemieckiej armii i wtrącony do pojedynczej celi. W pewnym momencie otwierają się drzwi i strażnik wpycha do środka kolejnego więźnia, którym okazuje się być starszy oficer armii amerykańskiej. Gdy tylko zostajecie sami, dowiadujesz się od niego, że posiada on wiele ściśle tajnych informacji wojskowych i najprawdopodobniej wyda je wszystkie Niemcom, jeśli rano zostanie poddany torturom. Oficer nie chce narażać na szwank wysiłku wojennego swojej armii, dlatego prosi Cię, żebyś go udusił. Jak postąpisz? Czy zabijesz go, żeby pomóc swojej armii wygrać wojnę, czy też uszanujesz świętość jego życia?

Co czyni człowieka naprawdę wielkim liderem »
Ze współczesną wersją tego samego dylematu mamy do czynienia w przypadku pytania o to, czy wolno torturować podejrzanych o terroryzm, aby pozyskać od nich informacje potencjalnie umożliwiające udaremnienie zamachu i ocalenie tysięcy ludzi. Z jednej strony tortury mające skłaniać do ujawnienia pewnych informacji to prastare narzędzie politycznej opresji, które nie wpisuje się w standardy współczesnej demokracji. Stosowania tortur jednoznacznie zabrania konwencja genewska, a cywilizowane narody całego świata sprzeciwiają się świadomemu zadawaniu cierpienia komukolwiek. Z drugiej jednak strony podejrzany bojownik drugiej strony może dysponować informacjami, które pozwoliłyby zapobiec śmierci wielu ludzi. Na przykład przesłuchanie Abu Zubaydaha, którego podobno przetrzymywano w izolatce gdzieś w Pakistanie, doprowadziło do uzyskania informacji, dzięki którym udało się udaremnić spisek mający na celu detonację radioaktywnej bomby na terenie Stanów Zjednoczonych.

Spośród licznych przykładów biznesowych w tym kontekście wymienić można choćby Google. Firma założona przez Sergeya Brina i Larry'ego Page'a funkcjonuje na podstawie dwóch kluczowych wartości. Pierwszą z nich jest misja „uporządkowania zasobów informacyjnych świata, żeby stały się one powszechnie dostępne i przydatne”. Tutaj mamy do czynienia z wartością grupową: Google dostarcza pewne dobra o charakterze publicznym. (Na marginesie, gdyby nie Google, napisanie rozprawy doktorskiej zajęłoby dyrektorowi generalnemu trzy lata więcej — a co dopiero mówić o pracach nad tą książką). Zasada ta przejawia się poprzez stonowaną i precyzyjnie ukierunkowaną aktywność reklamową. Na przykład Google ściśle wydziela tak zwane linki sponsorowane. Firma zrezygnowała też z możliwości generowania krociowych zysków, jakie zapewniłoby jej zamieszczenie reklam na swojej stronie głównej. Po wyświetleniu wyników wyszukiwania reklamy pojawiają się dyskretnie po prawej stronie ekranu i nie zaprzątają uwagi osób nimi niezainteresowanych. Firma ponosi koszty dopiero wtedy, gdy jej odnośnik zostanie kliknięty. W przeciwnym razie nie płaci.

Druga zasada głosi: „Nie czyń zła”. Brin i Page podchodzą do tej kwestii na tyle poważnie, że znalazła ona zastosowanie również w odniesieniu do dokumentacji składanej w Securities and Exchange Commission. Podczas wprowadzania swojej firmy na giełdę Brin i Page nalegali na przeprowadzenie aukcji holenderskiej, żeby nawet najmniejsi inwestorzy zyskali szansę nabycia papierów i żeby Wall Street nie przejęła pełnej kontroli nad IPO. Google długo stawiała się w opozycji do Microsoftu, przedstawiając się jako siła dobra w świecie technologii.

Tymczasem z chwilą uzyskania przez Google dominującej pozycji na rynku te dwie zasady weszły ze sobą w konflikt. Firma zaczęła agresywnie pozyskiwać informacje na temat aktywności internetowej użytkowników. Gromadzi dane dotyczące wyszukiwania (niewykluczone, że będą one przechowywane w nieskończoność). Umieszcza na komputerach użytkowników ciasteczka, dzięki którym może nie tylko śledzić procesy wyszukiwania, ale również przypisać je do konkretnej osoby. Te ciasteczka zachowają ważność aż do 2038 roku. Należący do Google Gmail skanuje treść korespondencji elektronicznej, co ma umożliwiać zamieszczanie adekwatnych reklam. W polityce prywatności firma zastrzega sobie prawo gromadzenia danych pozyskiwanych na podstawie analiz procesu wyszukiwania realizowanego przez poszczególnych użytkowników oraz informacji pozyskanych z wiadomości e-mail (choć Google zapewnia, że nie zamierza korzystać z tego uprawnienia). Ostrzega również, że dane osobowe użytkownika mogą być przetwarzane na komputerach zlokalizowanych w innych krajach. W marcu 2007 roku firma Google zadeklarowała na swoim blogu, że wszystkie logi na serwerach stają się anonimowe po 18 - 24 miesiącach. Pytanie tylko, co się stanie, jeśli na mocy ustawy Patriot Act rząd otrzyma ważny nakaz sądowy uprawniający do uzyskania dostępu do danych gromadzonych przez Google i jeśli na mocy tej samej ustawy Google nie będzie mógł poinformować użytkownika o fakcie udostępniania treści jego korespondencji elektronicznej lub historii wyszukiwania?

Dokładnie tak potoczyły się sprawy w przypadku firm telekomunikacyjnych, które udostępniają dane rządom, natomiast w przypadku Google to na razie spekulacje. Warto jednak zauważyć, że firma ściągnęła na siebie krytykę opinii publicznej za umożliwienie rządowi Chin cenzurowania publikowanych treści. Hasło „Nie czyń zła” znalazło się w opozycji do zasady powszechnego udostępniania informacji, gdy firma musiała rozstrzygnąć, czy kontynuować działalność w Chinach i tym samym wesprzeć tamtejszy rząd w ograniczaniu wolności obywatelskich, czy też wycofać się z tego rynku i w rezultacie całkowicie pozbawić Chińczyków dostępu do informacji. Rozwijająca się firma Google zapewne jeszcze nieraz zdecyduje się podjąć w imię własnego (jednostki) rozwoju pewne działania niekorzystne dla uniwersalnych (grupowych) praw człowieka i konsumenta.

*Artykuł stanowi fragment książki Rabin i CEO. Wskazówki dla lidera biznesu XXI wieku (Helion/Onepress 2012)
Źródło:
Tematy: helion - onepress

Newsletter Bankier.pl

Poszukujesz korzystnie oprocentowanej lokaty? Sprawdź Lokatę Happy 5%
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Andrzejek

Autor chyba się spieszył pisząc tę książkę/artykuł. V - nie zabijaj. VII - Nie kradnij. A grając w gry wojenne nie wyrasta się na podżegacza do wojen, tak samo jak nie wyrasta się na złodzieja samochodów i podżegacza do zabijania ludzi grając w GTA.

! Odpowiedz
0 0 ~S.O.

Prawosć to to ,czego brakuje tutejszym ,,politykom''.

!

Kalendarium przedsiębiorcy

  • Składkę na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne odprowadzają jednostki budżetowe, zakłady budżetowe i gospodarstwa pomocnicze.

  • Termin uiszczenia podatku dochodowego od podatników rozliczających się w formie karty podatkowej.

    Termin wpłaty zryczałtowanego podatku dochodowego pobranego od wpłaconych w poprzednim miesiącu dochodów z udziałów w zysku. Termin złożenia deklaracji oraz wpłaty zryczałtowanego podatku dochodowego od zagranicznych osób prawnych, czyli osób prawnych niemających siedziby lub zarządu na terenie Polski.

  • Termin przekazania sprawozdania do systemu INTRASTAT, za poprzedni miesiąc kalendarzowy, gdy realizowano transakcje wewnątrzwspólnotowe podlegające obciążeniu podatkiem od towarów i usług (VAT).

    W tym terminie z ZUS rozliczają się przedsiębiorcy opłacający składki za siebie. Składka na Fundusz Pracy.

  • Termin zapłaty raty podatku leśnego przez osoby prawne oraz jednostki organizacyjne nie posiadające osobowości prawnej.

    Termin płatności składek oraz złożenia deklaracji przez pracodawców zatrudniających pracowników.

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.

Księgarnia Bankier.pl

Giełda. Skuteczne strategie nie tylko dla początkujących Giełda. Skuteczne strategie nie tylko dla początkujących Cena: 39,90 zł  Zamów książkę

Znajdź nas na Facebooku