REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Bomby z opóźnionym zapłonem

2009-07-23 06:00
publikacja
2009-07-23 06:00
W naszym kraju w oparciu o dotychczasowy, w ostatnich latach wysoki wzrost gospodarczy doszło do nadmiernego, kosztownego rozwoju placówek bankowych. Przerostom zatrudnienia towarzyszyło i towarzyszy często zależność rentowności od sprzedaży jednego rodzaju wysokomarżowych produktów, np. kredytów hipotecznych.

Ponieważ źródłem kryzysu finansowego, a zarazem jego ofiarami, były banki inwestycyjne, polski model systemu bankowego oparty na bankowości uniwersalnej przez dłuższy czas opierał się skutkom globalnego „credit crunch”. Powiązanie kapitałowe polskich banków z trapionymi problemem niedostatecznych kapitałów własnych międzynarodowymi grupami finansowymi okazało się jedynie bombą z opóźnionym zapłonem. Niestety struktura polskiego sektora bankowego (relatywnie niski stopień koncentracji, duża liczba aktywnych podmiotów, dominujące znaczenie – z wyjątkiem PKO BP – banków córek zagranicznych instytucji finansowych) w połączeniu z dotychczasowymi strategiami wzrostu opartymi na agresywnej akcji kredytowej (w tym w walucie) bez równomiernego wzrostu depozytów i stabilnego dostępu do finansowania zewnętrznego stały się bardzo podatnym gruntem do rozlania światowego kryzysu finansowego(...)

(...) Proces doganiania krajów Unii Europejskiej pod względem iluzorycznych wskaźników nasycenia placówkami bankowymi, udziałem kredytów hipotecznych w PKB itd. skutkował (o czym mieliśmy się okazję przekonać już w I kw. 2009 r.) znacznym pogorszeniem wyników finansowych banków. Postęp technologiczny, różnice w zachowaniach konsumentów i pozostałe charakterystyki rynku (poziom urbanizacji, relacje społeczne) wydają się, niestety ex post, sugerować, że nasz sektor bankowy nie musi powtarzać wszystkich etapów rozwoju sektora w krajach zachodnich. Banki powinny skoncentrować swe strategie na poszukiwaniu nowych, mniej ekstensywnych i kapitałochłonnych źródeł wzrostu, zmieniając ofertę produktową, politykę względem klientów. A także redukując koszty stałe (w tym racjonalizując sieć sprzedaży bezpośredniej) i dostosowując kanały dystrybucji do warunków rynkowych (obstawiamy kanały elektroniczne, włączając w to platformy transakcyjne dla klientów korporacyjnych oraz rozszerzoną ofertę produktową bankowości internetowej).

Mocno zaznaczone problemy w dostępie banków do kapitału prawdopodobnie wymuszą konsolidację wokół banków o solidnej bazie depozytowej i/lub dostępie do finansowania zewnętrznego. Oznaczać to będzie wzrost znaczenia obecnych liderów oraz zintegrowanych grup finansowych oferujących możliwość cross-sellingu i optymalizacji kosztów. Integracja będzie jednak oznaczać rezygnację z niedostatecznie przemyślanych planów ekspansji. Szczególnie jeśli dotyczyły one rynków najsilniej dotkniętych kryzysem, np. ukraińskiego.

Nowe źródła wzrostu

Konieczność racjonowania kapitału i jego efektywnego wykorzystania będzie przekładać się na poszukiwanie produktów wysokomarżowych, takich jak kredyty dla MŚP, kredyty konsumpcyjne dla gospodarstw domowych (nawet przy rosnącym ryzyku wynikającym ze spowolnienia gospodarczego, czy wreszcie produkty strukturyzowane (często wyposażone w gwarancję kapitału). Racjonowanie kapitału będzie też prawdopodobnie wpływać na ograniczenie dynamiki kredytów hipotecznych, dotychczasowego okrętu flagowego sektora, lub wręcz na czasowe zamrożenie akcji kredytowej. Kryzys finansowy i faza wychodzenia z kryzysu nie będą niestety tworzyć sprzyjających warunków dla innowacji produktowych, do których należą praktycznie nieobecne na krajowym rynku odwrotne hipoteki (ang. reverse mortgages – jak na razie pojawiły się one jedynie w ofercie dopiero startującego Funduszu Hipotecznego Dom) czy inflacyjne instrumenty pochodne (inflation derivatives – oferowane przez pojedyncze podmioty. Może się wręcz okazać, że luki te nie zostaną zapełnione przez kilka najbliższych lat.

Doświadczenia ostatniego okresu dyktować będą również nowe podejście do ryzyka, w tym rozszerzenie analizy ryzyka na kontrahenta (dotyczy to zwłaszcza klientów ubiegających się o kredyt hipoteczny oraz klientów korporacyjnych, szczególnie stosujących zabezpieczenia opcyjnie). Powinna nastąpić również głębsza segmentacja i selekcja klientów, co pociągnie za sobą wzrost znaczenia analizy sektorowej. W krótkim okresie istotną motywacją do zmian w podejściu do klienta mogą okazać się rekomendowane przez KNF od lipca br. zmiany związane ze spłacaniem rat kredytów walutowych, prowadzące do spadku dochodu prowizyjnego z tytułu przewalutowania.

Redukcja kosztów

W odróżnieniu do poprzednich okresów spowolnienia gospodarczego, bieżąca recesja nie oszczędzi miejsc pracy w sektorze finansowym. Redukcje w stopniu najbardziej dotkliwym dotyczyć będą struktur sprzedażowych. Jak już wspominaliśmy, poziom ubankowienia jest tylko pozornie niski, na co składa się nierównomierny przestrzenny rozkład liczby placówek i nadmierna koncentracja w wielkich miastach, co może prowadzić w nowych warunkach rynkowych do dalszego spadku rentowności placówek bankowych. Załamanie rentowności dotychczasowych struktur sprzedażowych wynikające z ograniczenia akcji kredytowej dla gospodarstw domowych (przede wszystkim w obszarze hipotek) rozleje się również poza sektor bankowy. Chodzi tu przede wszystkim o ograniczenie outsourcingu sieci sprzedaży, podyktowane ochroną przychodów i „własnych” miejsc pracy. Stwarza to wyzwanie zwłaszcza dla firm pośrednictwa finansowego działających poza zintegrowanymi instytucjami finansowymi.

Rezygnacja z zewnętrznej sieci sprzedaży prawdopodobnie tylko przyspieszy rozbudowę kanałów elektronicznych dystrybucji, czego przykładem może być pojawienie się zaawansowanych produktów strukturyzowanych w ofercie banków internetowych. Trend ten może dotyczyć również części produktów kredytowych (uruchamiane elektronicznie linie kredytowe czy karty kredytowe zamiast tradycyjnych kredytów konsumpcyjnych).

Rozwój sektora bankowego i bieżące (często przygotowywane nie na lata, ale na najbliższe kwartały) strategie prawdopodobnie pozostaną pod silnym wpływem obecnego kryzysu finansowego. Obnażył on strukturalne problemy sektora i konieczność bardzo głębokich dostosowań. Ich konsekwencją będzie prawdopodobnie dalszy wzrost znaczenia międzynarodowych grup finansowych i konsolidacja w sektorze, w tym przejęcia banków o niewystarczającej bazie depozytowej. Odchudzanie tradycyjnych struktur sprzedażowych prowadzić będzie nieuchronnie do kolejnych fal zwolnień w sektorze. Do tych zmian dostosować będą musiały się również firmy pośrednictwa finansowego. Po stronie produktowej oczekiwać można wzrostu znaczenia produktów bankowości elektronicznej, w tym produktów oszczędnościowych, oraz wspomnianego cross-sellingu. Banki czeka też zmiana podejścia do klienta polegająca na głębszej segmentacji i szerszej analizie ryzyka.

Ernest Pytlarczyk
Radosław Cholewiński

Dr Ernest Pytlarczyk jest głównym analitykiem BRE Banku, a Radosław Cholewiński głównym ekonomistą Noble Banku.

Pełna wersja artykułu, bez skrótów opublikowana została w Raporcie „50 największych banków w Polsce 2009” do Miesięcznika Finansowego BANK

Zaprenumeruj BANK
Źródło:
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
~marcin
Mieszkam we Wrocławiu , w ciagu ostatnich 2 lat połowa sklepów zamieniła się w placówki bankowe a 90% nowych lokali bankowych inwestorzy kupowali z myślą najmu bankowi . Banki upadną , ludzie zostana z kredytami na lokale bo nikt nie zapłaci takiego czynszu jak bank za czasów hossy
~piwosz
U mnie na osiedlu była sobie knajpka piwna, istniał od czasów komuny. Rok temu dobudowali piętro, zlikwidowali knajpke i zronili oddział banku. Jak grzyby po deszczy w 3 lokalach obok powstały inne placówki bankowe.A na h.. komu tyle banków w jednym miejscu. A piwko było jedno w promienu kilometra.
~d.
Zmieni się o tyle, że nowe szeregi "bankowców' zasila szeregi bezrobotnych i wyniki banków od razu się poprawia, hehe
~ala
ale mądre!!!!!!pewno i tak się niewiele zmieni

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki