- Nie ma dnia, bym nie podpisywał umowy - mówi Tomasz Brocki, który kupuje budynki i wynajmuje pomieszczenia. - Powodzeniem cieszą się niewielkie powierzchnie, nawet piętnastometrowe, jak i całe, trzystumetrowe kondygnacje.
Czynsz zależy nie tyle od lokalizacji, ile od standardu i wynosi średnio 30 zł za metr kwadratowy. - Najtańsze są pomieszczenia, które wyglądają "jak za Gierka" - tłumaczy Gabriela Pawlik, szefowa agencji nieruchomości. - Zagnieżdżają się w nich niewielkie firmy, na przykład biura rachunkowe, dla których względy reprezentacyjne nie są aż tak istotne. Inni chcą, aby lokal był odnowiony, ze ściankami działowymi.
Kobieta oferująca wynajem za 5 - 10 zł za metr kwadratowy od razu zaznacza, że pomieszczenie w popeerelowskim ośmiopiętrowcu na Teofilowie trzeba będzie "odświeżyć".
- Zostały mi tylko dwa lokale - podkreśla, dając do zrozumienia, że trzeba szybko podejmować decyzję.
Zainteresowani wolą modernizować lokal na własny koszt. - Tę inwestycję potrącają przy spłacie czynszu - podkreśla Monika Kochanek z firmy, zajmującej się poradnictwem majątkowym.
Najbardziej zniechęca niewłaściwe sąsiedztwo i brak parkingu.
- Szefowie firm rezygnują, gdy proponowany lokal znajduje się w kamienicy wypełnionej lokatorami, bez parkingu - dodaje Gabriela Pawlik. - Nie ma problemu z wynajęciem typowego biurowca. W tym roku zasiedliliśmy już cały tego typu budynek w Śródmieściu.
Marek Lisiak, dyrektor Wydziału Urbanistyki i Architektury w Urzędzie Miasta Łodzi, pociesza, że przygotowywane są w centrum miasta działki pod biurowce. - Wyrosną w miejscach dogorywających kamienic, z których sukcesywnie wykwaterowujemy lokatorów - wyjaśnia.
Dziennik Łódzki
(hod.)































































