REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Biotechnologie i nowe techniki upraw sposobem na suszę w rolnictwie

2020-05-02 10:14
publikacja
2020-05-02 10:14
Dodaj Bankier.pl w Google

Powtarzające się od kilku lat zjawisko suszy i ekstremalne temperatury dobowe skłaniają polskich rolników do korzystania z rozwiązań opracowywanych pod kątem innych stref klimatycznych. Rekordy popularności biją preparaty opracowane z myślą o rolnikach z krajów arabskich.

fot. DedMityay / / Shutterstock

Prof. dr hab. Inż. Anna Wenda-Piesik z katedry agronomii Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy wskazuje na pogłębiające się od kilku lat deficyty wilgoci w glebie, którym większość rolników i sadowników nie jest w stanie zapobiec przy pomocy nawadniania. W efekcie rolnicy, agrotechnicy i naukowcy zajmujący się biotechnologiami szukają nowych rozwiązań problemów związanych ze zmianami klimatycznymi.

„W sytuacji, gdy nie ma deszczu i mamy do czynienia z obniżaniem poziomu wód gruntowych, struktura gleby nabiera kluczowego znaczenia. Powinniśmy stosować zabiegi konserwujące wodę w glebie, a takie zabiegi, jak tradycyjna orka, dodatkowo ją przesuszają. Dlatego poszukiwanie nowych sposobów na polepszenie struktury gleby i utrzymanie w niej wilgoci jest już koniecznością, której starają się sprostać naukowcy i praktycy w wielu państwach całego świata” – podkreśla naukowiec.

Wśród sposobów, dzięki którym rolnicy próbują ratować uprawy przed suszą, prof. Wenda-Piesik wymienia praktykowaną w niektórych częściach USA uprawę danego roku co drugiego pasa pola. Dzięki tej metodzie ziemia ma szansę na regenerację i lepszą gospodarkę wodną. Kolejnym sposobem konserwowania wody w glebie jest siew bezpośrednio w ściernisko oraz mulczowanie, dzięki któremu gleba wzbogacana jest w próchnicę i jednocześnie ogranicza się parowanie wody z gleby.

Wakacje na giełdzie

Jedną z nowych metod jest wprowadzanie do gruntu mikroorganizmów polepszających jej strukturę i zatrzymujących wodę przy korzeniach. Jak wyjaśnia dr inż. Magdalena Ostapiak z Przedsiębiorstwa Wdrożeń i Zastosowań Biotechnologii i Inżynierii Genetycznej BIO-GEN, technologie te były testowane pod kątem użycia w państwach Półwyspu Arabskiego.

„Susza, wysokie temperatury w okresie zimowym, brak okrywy śnieżnej, przyśpieszona wegetacja roślin uprawnych, to obecnie problemy całego sektora rolniczego. Kraje arabskie, które na co dzień zmagają się z takim klimatem już korzystają z rozwiązań, po które dzisiaj coraz częściej sięgają polscy rolnicy i sadownicy. Część tych preparatów była przygotowywana przez naszych specjalistów pod kątem tamtego klimatu. Okazało się, że dziś znajdują zastosowanie na polskich polach i sadach. Na szczęście te preparaty powstają w Polsce, więc można zaspokoić zwiększony popyt przy pomocy naszych laboratoriów, bez konieczności importu” – wyjaśnia naukowiec.

Polscy biotechnolodzy szukają także metod na zmniejszenie szkód powstających w wyniku ekstremalnych zmian temperatur, gdy w ciągu kilkunastu godzin temperatura potrafi spaść z dwudziestu stopni na plusie do kilku stopni mrozu.

„Dla roślin, które puściły listki lub mają kwiaty, takie zmiany mogą być zabójcze. O ile w małych uprawach można jeszcze osłonić rośliny np. agrowłókniną, to na dużych powierzchniach trzeba szukać innych rozwiązań. Tutaj również z pomocą przychodzą preparaty mikrobiologiczne z grupy krioprotektantów, które chronią przed okresowymi przymrozkami i niskimi temperaturami. Ich zadaniem jest łagodne odwodnienie komórek, co zabezpiecza przed mechanicznymi uszkodzeniami m.in. pąków kwiatowych” – tłumaczy dr inż. Ostapiak.

Do badań nad utrzymaniem wilgoci w glebie i poprawie jej struktury przy użyciu pozostałości z produkcji papieru i mikroorganizmów przygotowują się naukowcy z pomologii Uniwersytetu Opolskiego i firmy Envipro. Jak powiedział prezes spółki Wojciech Musiał, preparat jest już testowany na polach, może z jednej strony zmniejszyć problemy rolników zmagających się z ubytkami próchnicy, wilgoci w glebie i jej zakwaszenia, a z drugiej dać odpowiedź na pytania dotyczące zagospodarowania setek tysięcy ton będących obecnie niechcianym produktem ubocznym papierni w całym kraju.

„Efekty stosowania mikroorganizmów poprawiających równowagę biologiczną gleby są faktem i muszę przyznać, że w tym przypadku rolnicy podeszli do nich z większym entuzjazmem niż naukowcy. Doświadczenia praktyczne wykazały, że stosowanie biohumusów, rewitalizatorów mikrobiologicznych gleby czy biostymulantów roślin pozwalają na szybsze przywrócenie równowagi w agro-ekosystemie, którego częścią jest uprawa roślin na polach czy w sadach. Oczywiście, nie jest to recepta na wszystkie bolączki rolnictwa, ale warto korzystać z nowoczesnych biopreparatów, które mogą przyspieszyć procesy trwające w przyrodzie całymi miesiącami” – uważa prof. Wenda-Piesik.

Autor: Marek Szczepanik

masz/ je/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (6)

dodaj komentarz
wsx
światowe ceny płodów rolnych, środków produkcji rolnej, maszyn rolniczych są tak skalkulowane że w polskim rolnictwie jest taka skala: >300 ha można żyć, inwestować, 300-100ha walka na krawędzi opłacalności, 100-50 ha, ciągłe balansowanie o przetrwanie, 50-20 ha niewolnictwo ekonomiczne, 20-1ha hobby działka rekreacyjna. Mowa światowe ceny płodów rolnych, środków produkcji rolnej, maszyn rolniczych są tak skalkulowane że w polskim rolnictwie jest taka skala: >300 ha można żyć, inwestować, 300-100ha walka na krawędzi opłacalności, 100-50 ha, ciągłe balansowanie o przetrwanie, 50-20 ha niewolnictwo ekonomiczne, 20-1ha hobby działka rekreacyjna. Mowa o uprawach tradycyjnych nie ogrodnictwie i sadownictwie.
carlito1
No ale jak się inwestowało w land cruisery czy s-classe.. zamiast rozwijając działalność" np. nawadnianie" to tak jest... Tylko byle by dotacje zgarnąć...
marianpazdzioch
Kondory niemieckie się kupuje zmiast kopać groble, zabagniać, zalesiać to skutki są jakie są. Polska komuna to bankrut na każdym polu.
peluquero
Nowe techniki? Wystarczy spojrzeć co się stało z sączkami drenarskimi i rowami melioracyjnymi w ostatnich latach, za panowania PSL co najlepsze. Rok temu rolnicy dziwili się że woda po nawalnym deszczu spływa po wysuszonej glebie dobre 50-150m zgodnie ze spadkiem (szczególnie w terenach podgórskich, moren dennych i wysoczyzn) zmywając Nowe techniki? Wystarczy spojrzeć co się stało z sączkami drenarskimi i rowami melioracyjnymi w ostatnich latach, za panowania PSL co najlepsze. Rok temu rolnicy dziwili się że woda po nawalnym deszczu spływa po wysuszonej glebie dobre 50-150m zgodnie ze spadkiem (szczególnie w terenach podgórskich, moren dennych i wysoczyzn) zmywając wszystko na drodze razem z płodami rolnymi. Po to były rowy melioracyjne i retencyjne i układ sączków melioracyjnych żeby jak najwięcej opadów nawalnych zatrzymać jak najbliżej miejsca opadu, z możliwością retencji i wprowadzenia tej wody w glebę, gdzie nie istnieje ewaporacja, utrzymując w ten sposób odpowiednią saturację gleby poniżej korzeni. Rowy melioracyjne zostały skasowane w dużej części, a jeśli istnieją ich rola jest znikoma dla rolnictwa w gospodarstwach powiedzmy mikro (te rzeczone w statystykach 12ha), same sączki i systemy drenarskie jeśli były zostały również najczęściej poprzecinane, lub od dziesiątek lat nie są konserwowane, nie spełniając swojej roli. Także wystarczy stosować to co było, nie trzeba kupować czy zaciągać technologii od Izraela czy Arabii Saudyjskiej - samo wspominanie o tym wywołuje u mnie śmiech politowania
bullman
Byłem kiedyś w kraju arabskim ,jak większość w Egipcie i kupiłem sobie raz ładnie zapakowane na blisterze duże dorodne ciemnoczerwone truskawki. i co i nie dało się tego zjeść .Twarde bezsmakowe suche owoce.
itsofunny
To naukowców potrzeba do tego żeby w rolnictwie stosować metody które zna się praktycznie od początku naszej cywilizacji ? Więcej chemii więcej wciśnijmy rolnikom tak to wygląda a potem tą chemie jemy SMACZNEGO

Powiązane: Rolnictwo

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki