Tracą oczywiście producenci mięs czerwonych. Tym samym nie należy być zdziwionym, iż producenci innych gatunków mięs "zacierają ręce z zadowolenia". Drób, mięsa: strusia, aligatora oraz kangura to obecnie najbardziej poszukiwane przez konsumentów gatunki. W dniu wczorajszym poinformowano, że pierwsze ośrodki pryszczycy zostały odkryte w Republice Irlandzkiej (wcześniej Wielkiej Brytanii, Francji oraz Holandii). Istnieje podejrzenie, że choroba może się znajdować już w Niemczech, co by oznaczało, że Polskę dzieli od niej jedynie jedna i to niezbyt szczelna granica. Także polscy producenci drobiu wykorzystali nadarzającą się im okazję i podnieśli już pod koniec ubiegłego roku ceny. Niestety już w lutym br. zaczęły one spadać.
W Polsce sytuacja wygląda zupełnie inaczej niż w pozostałych krajach zarówno Europy Zachodniej oraz w USA. Po pierwsze jak dotąd nie zanotowano przypadków zarażenia trzody chlewnej chorobą BSE ani tym bardziej pryszczycą. Powodem tego jest fakt, iż naszym kraju jako pasza jest używana w prawie 100 proc. przypadków nie mączka zwięrzęco-kostna będąca jedną z głównych dróg przenoszenia choroby BSE ale naturalne produkty. Dodatkowo mniejsza jest także zasobność portfeli obywateli. Alternatywne, egzotyczne gatunki mięs są oczywiście kupowane, ale przez bogatszą część społeczeństwa. Co innego białe mięso drobiowe. Nie dość, że tanie to o wiele zdrowsze od czerwonego. Przeprowadzone badania mówią o 67 proc. wzroście spożycia mięsa drobiowego w Polsce w ciągu ostatnich trzech lat. Z drugiej strony spożycie mięsa wołowego na głowę statystycznego Polaka rocznie spadło w tym samym okresie jedynie o 1 kg. do poziomu 7 kg.