Papież wielokrotnie cytował dokument autorstwa swego poprzednika, który sam był artystą. Benedykt XVI powtórzył też przytoczone przez niego słowa Cypriana Kamila Norwida: "Bo piękno na to jest, by zachwycało / Do pracy - praca, by się zmartwych-wstało".
Podobny sens miał apel, jaki papież skierował do przybyłych ponad 250 artystów. Prosił ich, by wdzięczni za talenty, jakimi zostali obdarzeni, a także za zdolność poruszania serc i budzenia marzeń, przekazywali innym piękno i nadzieję.
Benedykt XVI zachęcił do konfrontacji z tym, co nazwał źródłem Nieskończonego Piękna. Zapewnił, że wiara nie ujmuje nic geniuszowi człowieka, a wręcz zachęca go do kontemplacji tego, co jest jego ostatecznym celem. Papież zauważył, że tak zwane piękno, które jest dziś propagowane i lansowane, jest iluzoryczne, nietrwałe i powierzchowne, gdyż zamiast wyzwalać człowieka, czyni zeń niewolnika. Benedykt XVI przestrzegł przed sztuką, która ma oblicze obsceniczności, transgresji i prowokacji.
Papież podkreślił, że Kościół darzy artystów życzliwością i sympatią, ale też stawia wysokie wymagania. Wzorem piękna pozostaje wciąż dla niego "Sąd Ostateczny" Michała Anioła, od którego goście papieża przez cały czas nie mogli oderwać wzroku.
Źródło:IAR






























































