Zapowiedź wygłoszenia ważnego oświadczenia zdeprymowała wczoraj inwestorów na rynku walutowym. Od rana złoty był kupowany, jednak po zapowiedzi premiera, inwestorzy zaczęli zamykać pozycje na polskiej walucie. Po osiągniętych krótko po południu nowych rekordach nie pozostało śladu. W ciągu godziny złoty osłabił się o 5 groszy do euro, gwałtownie spadły notowania polskich obligacji. Nerwowa atmosfera na rynku może utrzymać się aż do zapowiedzianego przez premiera oświadczenia.
Tymczasem w wywiadzie dla „Polityki” Belka na pytanie, czy odrzuca zaproszenie Partii Demokratycznej odpowiedział "Oczywiście nie odrzucam". Jednak na decyzje daje sobie "jakieś sześć tygodni". To może oznaczać, że w czwartek nie usłyszymy od premiera jasnej deklaracji w sprawie przystąpienia do PD.
Wygląda jednak na to, że premier jest zdecydowany na przeprowadzenie wyborów jeszcze wiosną, nawet pomimo sprzeciwu SLD. Jak mogłoby się to odbyć? W dniu 5 maja Sejm ma głosować wniosek Pis i LPR o samorozwiązanie Sejmu. Jeśli Belka do tego czasu podejmie decyzję o przystąpieniu do PD, straci poparcie SLD. Ta partia będzie bowiem chciała uniknąć sytuacji, kiedy na czele popieranego przez nią rządu stoi polityk opozycji. Dlatego będzie musiała 5 maja zagłosować za samorozwiązaniem Sejmu.
„Gazeta Wyborcza” cytuje Mirosława Czecha z PD, który podpowiada scenariusz na wypadek, gdyby 5 maja Sejm się nie rozwiązał. „Premier podaje się do dymisji. Prezydent ją przyjmie i nie skorzysta z prawa do desygnowania nowego szefa rządu. Inicjatywę - na dwa tygodnie - przejmuje Sejm, ale nie ma szans na wybór premiera. Wtedy prezydent ogłasza, że ponownie rezygnuje z powołania szefa rządu. Wybory odbywają się 19, a najpóźniej 26 czerwca” - mówi Czech.
M.D.
Źródło: Reuters, „Gazeta Wyborcza”




























































