2009-09-19 10:23 Źródło: Polska
Balcerowicz: Trzeba ciąć marnotrawstwo
Z Leszkiem Balcerowiczem, byłym wicepremierem i ministrem finansów, rozmawia Barbara Majewska.
W II kwartale nasza gospodarka urosła o 1,1 proc. w skali roku, gdy pozostałe kraje Europy zanotowały pokaźne spadki. Czy rzeczywiście Polska dobrze sobie radzi z kryzysem?
Polska, jako chyba jedyny kraj Europy, ma szansę uniknąć recesji. Złożyło się na to kilka czynników. Zaczynając od tych obiektywnych, niezależnych od nas, musimy pamiętać, że my jesteśmy dużo większą gospodarką niż litewska, czeska czy węgierska, a w związku z tym mniej zależymy od wstrząsów zewnętrznych.
Co jeszcze spowodowało, że inni toną, a nasza gospodarka utrzymuje się wciąż na powierzchni?
Uniknęliśmy również nadmiernego boomu kredytowego, który wystąpił w innych krajach. A to z kolei wiąże się z faktem, że polityka pieniężna Narodowego Banku Polskiego do 2007 roku była raczej ostrożna. I właśnie dzięki temu nie było u nas zaciągania kredytów na potęgę. Uniknęliśmy więc poważnych konsekwencji,bo to, co za szybko rośnie, później bardzo szybko spada.
Jednak z drugiej strony musimy myśleć nie tylko o bieżącym roku, ale patrzeć na sytuację w kraju w dłuższej perspektywie. I dopiero wtedy widzimy, że przed nami pojawiają się ogromne problemy, z którymi musimy się zmierzyć.
Jakie problemy są obecnie najgroźniejsze dla polskiej gospodarki?
Przede wszystkim dziura budżetowa. Deficyt budżetowy zaplanowano w przyszłym roku na poziomie 52 mld zł. Szybko rosnący dług publiczny nie jest dobry dla rozwoju gospodarki.
Każdy wie, że wynika on z nadmiernego wzrostu i poziomu wydatków budżetowych. A to z kolei ma swoje źródło w złych ustawach wprowadzanych w latach 2005-2007. Dziura budżetowa, na której skupia się teraz uwaga społeczeństwa, wzięła się właśnie z tej radosnej, wręcz oportunistycznej, twórczości legislacyjnej, która psuła nasze finanse.
Jakie ustawy ma Pan na myśli?
Po pierwsze te, które odkręcały plan zaproponowany przez wicepremiera Jerzego Hausera i powodowały szybki wzrost wydatków. A po drugie przyjęto regulacje, które dodatkowo pogarszały stan finansów naszego państwa. Jako przykład można wymienić ogromne ulgi prorodzinne, które rodzinom nic nie dają, a na pewno nie pomagają w rozwoju gospodarki, czy słynne becikowe. Skutki tego psucia finansów naszego państwa nie były od razu widoczne, ale doszły do głosu, gdy gospodarka światowa spowolniła i wraz z nią tempo wzrostu polskiej gospodarki. Morał z tego taki, że należy wybierać takich ludzi do parlamentu, którzy nie szkodzą na dłuższą metę. Wydatki budżetu są dziś tak ogromne, że nie dość, że prowadzą do bardzo wysokich podatków, to jednocześnie państwo zadłuża się i rośnie dług publiczny.
Wygląda na to, że jedyną receptą powinny być cięcia wydatków.
Nazwę to inaczej - trzeba wreszcie zaprzestać marnotrawienia publicznych pieniędzy. Niestety tam, gdzie brakuje pieniędzy, tam jest marnotrawstwo. Nie mówmy więc o cięciu wydatków, ale o cięciu marnotrawstwa.
A jak Pan ocenia politykę prywatyzacyjną obecnego rządu? Minister skarbu Aleksander Grad zapowiedział sprzedaż udziałów w państwowych przedsiębiorstwach aż za 37 mld zł do końca 2010 roku. Cała Polska jednak z niepokojem obserwuje fiasko sprzedaży stoczni.
Wyniki Aleksandra Grada, ministra Skarbu Państwa, w tej kwestii są mierne. Powiedzmy sobie szczerze, że niewiele udało mu się do tej pory sprywatyzować. Część prywatyzacji polegała na sprzedaży jednych przedsiębiorstw państwowych drugim przedsiębiorstwom państwowym. Do pewnego stopnia można to zrozumieć, bo w kryzysie prywatyzuje się inaczej niż w normalnych warunkach.
Więc może poczekać z prywatyzacją, aż kryzys się skończy?
Szybka prywatyzacja leży w interesie kraju i przedsiębiorców. Jeśli się ją odwleka, to firmy dłużej pozostają w orbicie polityki, a to nie jest dla nich korzystne. Jest jeszcze jeden powód, dla którego warto podnieść prywatyzację z tego marnego poziomu. Im więcej przychodów nam przyniesie, tym mniej trzeba zaciągnąć długu publicznego. Jest to niezmiernie ważne, zwłaszcza w kontekście wspomnianej wcześniej dziury budżetowej.
Polska: Barbara Majewska
W II kwartale nasza gospodarka urosła o 1,1 proc. w skali roku, gdy pozostałe kraje Europy zanotowały pokaźne spadki. Czy rzeczywiście Polska dobrze sobie radzi z kryzysem?
Polska, jako chyba jedyny kraj Europy, ma szansę uniknąć recesji. Złożyło się na to kilka czynników. Zaczynając od tych obiektywnych, niezależnych od nas, musimy pamiętać, że my jesteśmy dużo większą gospodarką niż litewska, czeska czy węgierska, a w związku z tym mniej zależymy od wstrząsów zewnętrznych.
Co jeszcze spowodowało, że inni toną, a nasza gospodarka utrzymuje się wciąż na powierzchni?
Uniknęliśmy również nadmiernego boomu kredytowego, który wystąpił w innych krajach. A to z kolei wiąże się z faktem, że polityka pieniężna Narodowego Banku Polskiego do 2007 roku była raczej ostrożna. I właśnie dzięki temu nie było u nas zaciągania kredytów na potęgę. Uniknęliśmy więc poważnych konsekwencji,bo to, co za szybko rośnie, później bardzo szybko spada.
Jednak z drugiej strony musimy myśleć nie tylko o bieżącym roku, ale patrzeć na sytuację w kraju w dłuższej perspektywie. I dopiero wtedy widzimy, że przed nami pojawiają się ogromne problemy, z którymi musimy się zmierzyć.
Jakie problemy są obecnie najgroźniejsze dla polskiej gospodarki?
Przede wszystkim dziura budżetowa. Deficyt budżetowy zaplanowano w przyszłym roku na poziomie 52 mld zł. Szybko rosnący dług publiczny nie jest dobry dla rozwoju gospodarki.
Każdy wie, że wynika on z nadmiernego wzrostu i poziomu wydatków budżetowych. A to z kolei ma swoje źródło w złych ustawach wprowadzanych w latach 2005-2007. Dziura budżetowa, na której skupia się teraz uwaga społeczeństwa, wzięła się właśnie z tej radosnej, wręcz oportunistycznej, twórczości legislacyjnej, która psuła nasze finanse.
Jakie ustawy ma Pan na myśli?
Po pierwsze te, które odkręcały plan zaproponowany przez wicepremiera Jerzego Hausera i powodowały szybki wzrost wydatków. A po drugie przyjęto regulacje, które dodatkowo pogarszały stan finansów naszego państwa. Jako przykład można wymienić ogromne ulgi prorodzinne, które rodzinom nic nie dają, a na pewno nie pomagają w rozwoju gospodarki, czy słynne becikowe. Skutki tego psucia finansów naszego państwa nie były od razu widoczne, ale doszły do głosu, gdy gospodarka światowa spowolniła i wraz z nią tempo wzrostu polskiej gospodarki. Morał z tego taki, że należy wybierać takich ludzi do parlamentu, którzy nie szkodzą na dłuższą metę. Wydatki budżetu są dziś tak ogromne, że nie dość, że prowadzą do bardzo wysokich podatków, to jednocześnie państwo zadłuża się i rośnie dług publiczny.
Wygląda na to, że jedyną receptą powinny być cięcia wydatków.
Nazwę to inaczej - trzeba wreszcie zaprzestać marnotrawienia publicznych pieniędzy. Niestety tam, gdzie brakuje pieniędzy, tam jest marnotrawstwo. Nie mówmy więc o cięciu wydatków, ale o cięciu marnotrawstwa.
A jak Pan ocenia politykę prywatyzacyjną obecnego rządu? Minister skarbu Aleksander Grad zapowiedział sprzedaż udziałów w państwowych przedsiębiorstwach aż za 37 mld zł do końca 2010 roku. Cała Polska jednak z niepokojem obserwuje fiasko sprzedaży stoczni.
Wyniki Aleksandra Grada, ministra Skarbu Państwa, w tej kwestii są mierne. Powiedzmy sobie szczerze, że niewiele udało mu się do tej pory sprywatyzować. Część prywatyzacji polegała na sprzedaży jednych przedsiębiorstw państwowych drugim przedsiębiorstwom państwowym. Do pewnego stopnia można to zrozumieć, bo w kryzysie prywatyzuje się inaczej niż w normalnych warunkach.
Więc może poczekać z prywatyzacją, aż kryzys się skończy?
Szybka prywatyzacja leży w interesie kraju i przedsiębiorców. Jeśli się ją odwleka, to firmy dłużej pozostają w orbicie polityki, a to nie jest dla nich korzystne. Jest jeszcze jeden powód, dla którego warto podnieść prywatyzację z tego marnego poziomu. Im więcej przychodów nam przyniesie, tym mniej trzeba zaciągnąć długu publicznego. Jest to niezmiernie ważne, zwłaszcza w kontekście wspomnianej wcześniej dziury budżetowej.
Polska: Barbara Majewska
- Re: Balcerowicz: Trzeba ciąć marnotrawstwo Autor: ~michal_UPR 2009-09-20 23:21
- Pan PROFESOR uwaza to za zmarnowane pieniadze bo wtedy nei trafia one do budzetu panstwa od razu bez posrednio - rodzina bezczelnei osmieli sie wydac wiecejprzy pomocy posrednikow sprzedawcow wlascici (..)
- Balcerowicz: Trzeba ciąć marnotrawstwo Autor: ~tedo 2009-09-20 16:42
- Co za baran !! Ulgi ktore rodzicom nic nei daja, no takiego debila to nie widzialem !! Tobie i tobie podobnym co zarabiaja 30 i w zwyz to mzoe nic ale jezeli ktos zarabia srednia krajawa to jzu jest d (..)
- Spoko, ten naród kiedyś się obudzi. Autor: ~td 2009-09-20 08:12
- Balcerowicz już wycierał chusteczką mocno spocone czoło tłumacząc się przed Sejmem. Inne instytucje do dokładnego (arytmetycznego, a nie ideologicznego) rozliczenia go z jego "działalności" (..)
- Re: Potem tacy 'ekonomisci' jak loza szydercow bankiera... Autor: ~ty 2009-09-19 18:07
- ss pierdolisz jak mocno potłuczony, pewnie jeszcze powiesz by jak najszybciej wejść do strefy euro, jak każą owi ,,mądrzy"?
- Potem tacy 'ekonomisci' jak loza szydercow bankiera... Autor: ~ss 2009-09-19 17:25
- idzie ze swoimi 2000zl kupowac akcje smieciowych spolek. Gwarantuje wam z taka wiedza na temat gospodarki wielkie 'sukcesy' na rynku kapitalowym. ZERO wiedzy ogolnej dzieciaki, zero...
- Balcerowicz: Trzeba ciąć marnotrawstwo--cha cha, dobre! Autor: ~ty 2009-09-19 15:59
- no tak, zabrać biednym, dać bogatym; ciekawe co myśli profesorek o pomyśle obcięcia wielkich pensji bankowcom, pewnie strasznie zaprotestuje...
- Re: Balcerowicz: Trzeba ciąć marnotrawstwo Autor: ~janmarjan 2009-09-19 15:14
- A dobrze mówi profesor ,marnotrastwo i pasożytnictwo się panoszy. Tylko że on sam to spowodował ,jak bez opamietania zapoczatkował proces zabierania tym co dobra wytwarzają na rzecz rozwoju pasożytów. (..)
- Balcerowicz: Trzeba ciąć marnotrawstwo Autor: ~~Lusia 2009-09-19 13:54
- Tyle kasy wycieka z Polski, zachodnie koncerny nie dość , że się pasą u nas jak nigdzie, to jeszcze nie płacą podatków, wykazują sztuczne koszty i przesyłają zysk za granicę. Tesco i inne M1, firmy e (..)
- Komunista czy cham Autor: ~edek567567 2009-09-19 12:57
- "Jako przykład można wymienić ogromne ulgi prorodzinne, które rodzinom nic nie dają" . Te pieniądze zostały wypracowane i jedynie nie zostały ukradzione przez liberało-komunę. Państwo nic ni (..)
- Balcerowicz: Trzeba ciąć marnotrawstwo Autor: ~Faraon 2009-09-19 10:34
- czyli zacznij Pan od siebie i żony........ oraz kolegów z PO......... panie mądralo....... łatwo radzić jak się siedzi na państwowym.... ja od lat robię sam na siebie ...... i płacę na takich darmozja (..)









Dodaj komentarz