|
| Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI) - sierpień 2008i wskaźnik cen CPI |
Coraz bardziej rozprzestrzeniające się spowolnienie gospodarcze zagrażające niektórym gospodarkom otarciem się o recesję z pewnością ograniczy tempo wzrostu cen, nie jest jednak w stanie skutecznie walczyć z inflacją. Efekty światowej polityki rolnej przy słabych urodzajach ostatnich lat, niedostateczna i silnie zmonopolizowana podaż ropy naftowej dodatkowo wspomagana spekulacjami na rynkach surowców i żywności silnie rozbudziły wśród światowych uczestników rynku oczekiwania inflacyjne i przekonanie o nieuchronności stagflacji. Czynniki te utrudniają prowadzenie skutecznej polityki monetarnej, bankom centralnym zwłaszcza gdy biorą górę argumenty o jej bezsilności wobec presji inflacyjnej typu kosztowego. Ten umowny podział na inflację o charakterze popytowym i kosztowym, choć przydatny w analizie bezpośrednich czynników kształtujących ceny, w istocie w obu przypadkach ma charakter czysto monetarny, związany jest bowiem z szybszym przyrostem podaży pieniądza oraz szybszym jego obiegiem w gospodarce. Co więcej, przekonanie o bezsilności polityki monetarnej wobec inflacji typu kosztowego rozbudza naciski na wzrost płac i transferów socjalnych, prowadząc do tzw. efektu drugiej rundy. Wydaje się, że obecnie ten czynnik obarczony jest największym ryzykiem pojawienia się i zdecyduje o tempie wypalanie się bądź nasilania presji inflacyjnej. Z punktu widzenia uczestników rynku od przedsiębiorstw po gospodarstwa domowe nie ma większego znaczenia czy tracą na skutek wyższych i rosnących cen czy na skutek wolniejszego wzrostu gospodarczego.
Od marca br. bardzo silnie rosną w przedsiębiorstwach koszty wytwarzania w przeliczeniu na jednego zatrudnionego. Związane to jest ze spadkiem wydajności pracy a podstaw tego zjawiska leży silny wzrost wynagrodzeń przy słabnącym od kilku miesięcy tempie wzrostu produkcji. Co więcej, tendencja ta najprawdopodobniej będzie się pogłębiać w najbliższych miesiącach. W przedsiębiorstwach produkcyjnych drastycznie pogarsza się bowiem wykorzystanie mocy produkcyjnych, co praktycznie oznacza nieefektywne wykorzystanie siły roboczej. O ile na początku ubiegłego roku wykorzystanie mocy w przemyśle sięgało 80%, to w lipcu br. spadło do poziomu niewiele przekraczającego 70%. Niższy odsetek wykorzystania mocy z jednej strony oznacza wolniejszy wzrost gospodarczy, z drugiej ogranicza presję na wzrost cen.
Ostatnie dane wskazują na wzrost długu skarbu państwa. Rosnące stopy procentowe zwiększają koszty jego obsługi. Niepokoi również skracanie się terminu zapadalności papierów dłużnych.
Ceny importu od kilku miesięcy w zasadzie nie spadają, pomimo sprzyjającego importowi kursu złotego. Ostatnie dostępne dane dotyczą jednak kwietnia br., a więc okresu gdy surowce, w tym ropa, ciągle drożały. Ostatnie spadki tych cen przy jednocześnie silnej aprecjacji złotego będą działały w kierunku obniżania się cen importu. Ceny usług transportowych i magazynowych od kilku miesięcy rosną umiarkowanie. W ostatnim czasie dwukrotnie wzrosły - w połowie ubiegłego i na początku bieżącego roku. W obu przypadkach miało to związek w podwyżkami cen regulowanych przez państwo.
Ponownie zmniejszyły się oczekiwania przedsiębiorców co do możliwości podnoszenia cen na produkowane przez nich wyroby. Przed miesiącem oczekiwania te nieznacznie wzrosły, jednak nie miało to większego znaczenia. Od kwietnia br. dominują bowiem nastroje zmierzające w kierunku redukcji cen. Słabnące tempo napływu nowych zamówień jest dla producentów wyraźnym sygnałem kurczącego się popytu zarówno krajowego jak i zagranicznego. Od wiosny systematycznie wzrasta odsetek przedsiębiorstw obniżających ceny swych wyrobów. Przed rokiem zjawisko to dotyczyło blisko 6% badanych przedsiębiorstw, obecnie odsetek ten wzrósł do 13%.
Dotychczasowy wzrost cen i stóp procentowych, ostrzejsze kryteria przyznawania kredytów oraz zagrożenie spowolnieniem gospodarczym przyczyniają się do spadku zainteresowania kredytami konsumenckimi. Tempo zadłużania się gospodarstw domowych od ponad roku jest coraz wolniejsze i choć stopień zadłużenia przeciętnego polskiego gospodarstwa domowego jest daleko poniżej standardów europejskich, to w najbliższych miesiącach mniej chętnie korzystać będziemy z kredytów bankowych.
09.08.2008
Maria Drozdowicz
www.biec.org


























































