
Spośród ośmiu składowych wskaźnika pięć poprawiło się w stosunku do notowań sprzed miesiąca, jedna pozostała na niezmienionym poziomie zaś dwie uległy pogorszeniu.
Od trzech miesięcy zwiększa się tempo napływu nowych zamówień od kontrahentów zagranicznych, od dwóch miesięcy rosną również zamówienia przeznaczone na rynek krajowy. Eksportowi sprzyjało osłabienie kursu złotego, które miało miejsce od sierpnia ub. roku do lutego roku bieżącego. Wzrost zamówień przeznaczonych na rynek krajowy świadczy o stosunkowo wysokim popycie wewnętrznym. Co prawda w ostatnich miesiącach tempo wzrostu płac uległo osłabieniu, nastąpił również spadek zatrudnienia, jednak nie był on na tyle silny aby istotnie ograniczyć popyt krajowy. Przemawiają za tym dane na temat wielkości sprzedaży detalicznej, która od wiosny ubiegłego roku przestała co prawda rosnąć ale również nie spada. Istotny wpływ na wielkość popytu krajowego może mieć również skala szarej strefy w naszej gospodarce. Jej wielkość GUS szacuje na 13-14 proc. wartości PKB. Wiadomo jednak, że w okresach dekoniunktury jej udział zwykle się zwiększa zaś w okresach prosperity maleje.
Dobre perspektywy dla wielkości produkcji w najbliższych miesiącach stwarza silna tendencja do spadku zapasów wyrobów gotowych w magazynach producentów. Już w maju tempo redukcji produkcji sprzedanej przemysłu było nieco niższe od oczekiwanego, co było wynikiem zarówno poprawy po stronie popytu, jak również niskich zapasów w magazynach producentów. Tendencja do wyzbywania się zapasów była od jesieni ub. roku bardzo silna, towarzyszył jej również spadek produkcji. Prawdopodobne jest, że przedsiębiorcy radykalnie ograniczali swe plany produkcyjne i wielkość zgromadzonych zapasów głównie pod wpływem atmosfery zagrożenia kryzysem gospodarczym. Dodatkowym czynnikiem sprzyjającym redukcji zapasów była obawa przed spadkiem cen hurtowych. Obecnie, kiedy popyt krajowy nie załamał się znacząco, warunki dla eksportu są korzystniejsze niż przed rokiem a magazyny niemal puste, istnieją szanse na podtrzymanie wielkości produkcji w najbliższych miesiącach.
Pogorszyły się nieco w stosunku do sytuacji sprzed miesiąca oceny przedsiębiorstw na temat ich własnej sytuacji finansowej oraz oceny perspektyw rozwojowych całej gospodarki. W obu przypadkach spadek ten jest nieznaczny i nastąpił po czterech miesiącach bardzo silnej poprawy oceny kondycji finansowej firm i po dwóch miesiącach poprawy nastrojów co do perspektyw rozwojowych całej gospodarki. Wyhamowaniu uległo tempo pogarszania się wydajności pracy w przedsiębiorstwach. Wydajność pracy najszybciej spadała od kwietnia do października ub. roku i było to najgłębsze załamanie od początku lat 90-tych.
W maju podaż pieniądza M3 w ujęciu realnym nie zmieniła się w stosunku do miesiąca poprzedniego. To już trzeci miesiąc gdy nie odnotowujemy jej przyrostu. Od początku roku nie przybywa również gotówki. Główna przyczyna to stagnacja po stronie depozytów przedsiębiorstw i gospodarstw domowych. Wobec spadającego ich oprocentowania, co raz wolniejszego wzrostu wynagrodzeń oraz kurczącego się rynku pracy nie należy spodziewać się aby w najbliższym czasie depozyty rosły. Ogranicza to akcję kredytową banków, choć te dopóki nie nabiorą przekonania, że sytuacja w gospodarce stabilizuje się a ryzyko kredytowe maleje i tak będą powściągliwe w kredytowaniu działalności gospodarczej.
Nieco wzrosło natomiast zadłużenie gospodarstw domowych z tytułu kredytów konsumpcyjnych. Ciągle rosną one jednak zdecydowanie wolniej niż przed rokiem.
Trzeci miesiąc z rzędu poprawiają się nastroje na warszawskiej giełdzie. I choć WIG odrobił zaledwie 16% straty z okresu od swego szczytu w lipcu 2007 do lutego br. gdy osiągnął najniższe poziomy, to każdy kolejny miesiąc poprawy nastrojów na warszawskim parkiecie napawa optymizmem.
Maria Drozdowicz
www.biec.org
21.06.2009





























































