Do zrównania stawek resort finansów przymierzał się już w kwietniu, drugie podejście zrobił w połowie maja, ale projekt podwyżki zatrzymał premier Marek Belka. Tym razem nie słychać o proteście premiera. W centrum informacyjnym rządu nie było w piątek nikogo, kto mógłby nam wytłumaczyć zmianę jego stanowiska. Wszyscy odsyłali nas do rzecznika rządu, który był na urlopie. Ministerstwo finansów twierdzi, że bez zrównania stawek akcyzy nie uda się zlikwidować szarej strefy – wielu kierowców, zwłaszcza na wsi, jeździ na oleju opałowym. Na otarcie łez o osiem groszy na litrze spadnie akcyza na olej napędowy. Najbardziej oburzeni są szefowie spółdzielni mieszkaniowych, ogrzewających budynki olejem opałowym.
– Taka podwyżka to skrajna nieodpowiedzialność – twierdzi Tadeusz Laszczyński, prezes spółdzielni w Strzelinie. – Władze przez lata zachęcały nas do montowania instalacji na olej. Miało być ekologicznie i tanio, a z roku na rok jest coraz drożej. Polska Izba Paliw Płynnych przewiduje, że – jeśli spółdzielnie i odbiorcy indywidualni zaczną masowo rezygnować z tej formy ogrzewania – to na progu bankructwa staną przedsiębiorstwa, które handlują olejem opałowym.
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
(agat, jm)






























































