Partia Janusza Palikota wyszła z propozycją, by zlikwidować subwencje dla partii politycznych. W to miejsce proponują rozwiązanie znane ze wsparcia Organizacji Pożytku Publicznego, czyli możliwość przekazania im przez podatnika jednego procenta swojego podatku dochodowego.
Obecnie partie polityczne finansowane są z subwencji z budżetu państwa. Otrzymują je tylko te partie, które osiągnęły odpowiedni wynik w wyborach – minimum 3% dla partii startujących samodzielnie i minimum 6% dla koalicji. W 2011 roku partie polityczne otrzymały 88 mln. Przez całą poprzednią kadencję, partie otrzymały ok. 350 mln zł. Najwięcej otrzymała Platforma Obywatelska – 37 mln zł. Następne na liście były:
- Prawo i Sprawiedliwość – 26,9 mln zł,
- Ruch Poparcia Palikota – 11,3 mln zł,
- Polskie Stronnictwo Ludowe – 6,4 mln zł,
- Sojusz Lewicy Demokratycznej – 6,5 mln zł.
W 2012 roku partie polityczne łącznie otrzymają ponad 190 mln zł.
Argumenty za i przeciw
Zwolennicy utrzymania subwencji i dotacji dla partii politycznych twierdzą, że po ich likwidacji partie będą skazane na finansowanie tylko ze składek członkowskich. Ponadto niewykluczone, że niektóre partie szukałyby finansowego wsparcia u lobbystów, koncernów i korporacji, co zdaniem ekspertów byłoby bardzo niebezpieczne dla obywateli. Z drugiej strony trudno odmówić logiki tym, którzy otwarcie twierdzą, że pieniądze przekazywane partiom politycznym są marnowane na billboardy, reklamy w telewizji i konferencje prasowe. Możliwość przekazania 1% podatku otwarcie pokazywałaby, kto jakim poparciem dysponuje.
Z możliwość przekazania 1% podatku dochodowego z powodzeniem korzystają Organizacje Pożytku Publicznego od 2004 roku. W 2010 roku „swój jeden procent” przekazało 38% Polaków co przełożyło się na łączną kwotę 400 mln zł wsparcia dla OPP. Rekordzista Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” otrzymał 88 mln zł. Jednak, żeby osiągnąć taki wynik trzeba wydać kilkanaście milionów złotych na reklamę.
Partie mogłyby otrzymać nawet pół miliarda złotych
Partie najprawdopodobniej nie mogłyby liczyć na tak dobry wynik finansowy. Jeżeli swoją cześć podatku dochodowego zdecydowałoby się przekazać tylko 10% podatników to politycy otrzymaliby ok. 105 mln zł wsparcia rocznie. Niestety ciężko jest powiedzieć jaka część społeczeństwa byłaby chętna do takiego wsparcia partii politycznych.
Żeby utrzymać dotychczasowy przewidziany poziom dofinansowania partii, to swój jeden procent musiałoby przekazać ok. 18% podatników, czyli ok. 4,7 mln osób. Doświadczenie OPP pokazuje, że Polaków trzeba długo przekonywać, aby zdecydowali się na wsparcie – próg 18% przekroczono dopiero w 2008 roku, czyli 4 lata po wprowadzeniu możliwości odliczenia 1%.
Potencjalnie, gdyby każdy głosujący obywatel oddawał swój jeden procent podatku, to partie otrzymałyby w sumie ponad pół miliarda złotych. Jednak nie każdy głosujący to podatnik osiągający dochód i nie każdy byłby chętny do takiego wsparcia. Ponadto w Sejmie zasiadają posłowie z 5 ugrupowań, a partii startujących w wyborach było ponad 10. Oznacza to, że część podatników niekoniecznie przekazywałaby swój podatek frakcji, które zasiada w Sejmie. Byłaby to olbrzymia szansa dla małych partii, które mają duży problem z przekroczeniem progu 3%. Biorąc to pod uwagę duże partie mogą nie być chętne do likwidacji subwencji.

































































