Południowokoreańska prokuratura zażądała w środę 15 lat więzienia dla Kim Keon Hi, żony byłego prezydenta Jun Suk Jeola, w związku z zarzutami naruszenia ustawy o rynku kapitałowym oraz o przyjęcie łapówek – podała agencja Yonhap. Kobieta nie przyznaje się do winy. Wyrok zapadnie pod koniec stycznia 2026 r.


Według zespołu pod przewodnictwem prokuratora specjalnego Min Dzung Ki, Kim w latach 2010-2012 weszła w zmowę z byłym szefem firmy Deutsch Motors, dealera BMW w Korei Płd., w celu manipulowania cenami akcji spółki. Nielegalne zyski z tego procederu miały wynieść 810 mln wonów (ok. 552,6 tys. USD).
Za ten czyn prokurator zażądał 11 lat więzienia, grzywny w wysokości 2 mld wonów (1,3 mln USD) i przepadku mienia o wartości 811 mln wonów (553 tys. USD). Dodatkowo, zespół prokuratorski zażądał czterech lat więzienia oraz przepadku 137 mln wonów (93,4 tys. USD) za zarzuty o charakterze korupcyjnym.
Była pierwsza dama jest oskarżona o wykorzystanie za darmo wraz z mężem badania opinii publicznej o wartości 270 mln wonów (184 tys. USD), które pomogło Junowi kształtować kampanię przed wyborami w 2022 r., a także przyjęcie luksusowych prezentów wartych 80 mln wonów (54,5 tys. USD) od Kościoła Zjednoczeniowego.
Kim, która przebywa w areszcie od 12 sierpnia, przeprosiła społeczeństwo za wywołanie niepokoju, jednak nie przyznała się do zarzutów. Sąd w Seulu ogłosi wyrok w jej sprawie 28 stycznia.
Jej mąż, były prezydent, przebywa w areszcie od 10 lipca i odpowiada przed sądem w związku z zarzutami o zamach stanu, dotyczącymi ogłoszenia 3 grudnia 2024 r. stanu wojennego, za co grozi mu dożywocie lub kara śmierci.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ ap/


