2006-06-22 13:34
Złoto Kołymy – część 1
Kołyma... Kraina gdzieś na końcu świata, arktyczny mróz, okrutne łagry i katorżnicza praca mieszkających tam zesłańców. Właśnie z tym, niewątpliwie większość z nas, kojarzy tą nazwę. Ale to miejsce znane jest także z jeszcze jednego powodu – kopalnie Kołymy to symbol ciężkich warunków pracy i sowieckiego zniewolenia, ale również niewyobrażalnego wręcz bogactwa leżącego pod warstwą wiecznej zmarzliny. Olbrzymie złoża rud cyny, srebra, ołowiu, wolframu, węgla i rtęci... i przede wszystkim złota, bo Kołyma to złoto i łagry. Upiorne rosyjskie Klondike, które stało się grobem dla setek tysięcy ludzi. Kołyma to region w północno-wschodniej części Rosji, graniczący z Kamczatką i Morzem Wschodniosyberyjskim. Położona jest w dorzeczu rzeki, od której wzięła swoją nazwę. Olbrzymie terytorium, osiem razy większe od Polski, liczące ponad 2,5 mln kilometrów kwadratowych, urzędowo nazywa się Obwodem Magadańskim, ze stolicą w Magadanie. Większą część powierzchni, tej subpolarnej krainy, zajmują góry i wyżyny, pokryte tundrą lub lasotundrą, tudzież lichą, karłowatą tajgą. Warunki naturalne nie pozwalają na uprawę ziemi, więc miejscowa ludność utrzymuje się z hodowli reniferów i zwierząt futerkowych, z myślistwa, rybołóstwa, no i oczywiście z pracy przy wydobyciu bogactw naturalnych. To właśnie one przysłużyły się złej sławie Kołymy, która choć komunizm przeminął i łagry opustoszały, trwa do dzisiaj. Kiedy 4 lutego 1932 roku do brzegu zatoki Nagajewo dotarł statek „Sachalin”, z którego na ląd zeszli pierwsi przedstawiciele „Dalstroj-u”, rozpoczęła się na Kołymie epoka przemysłowego wydobycia złota. Trzy miesiące wcześniej, 14 listopada 1931 roku, w celu uprzemysłowienia i zagospodarowania rejonów Kołymy i Czukotki powołano „Dalstroj”, którego dyrektorem został Eduard Bierzin. Od razu też podjęto decyzje o wykorzystaniu więźniów, politycznych i kryminalnych, jako darmowej siły roboczej w ramach sowieckiego systemu obozów pracy. Już w lutym 1932 roku przybyli pierwsi więźniowie SIEWWOSTLAG-ów (Siewierno-Wostocznyje Lagieria). Na samym początku najważniejszym zadaniem „Dalstroj-u” była budowa dróg i innej niezbędnej infrastruktury. Dopiero później, z biegiem czasu, coraz więcej ludzi kierowano do pracy w przemyśle wydobywczym. Więźniowie sami budowali swoje obozy pośród tundry i tajgi. Przeważnie składały się one z wielu, przeznaczonych dla 100 osób namiotów, które dla ocieplenia okładano z zewnątrz mchem. Pomimo tego, że wewnątrz umieszczano piec robiony przez więźniów z żelaznej beczki po benzynie, to w zimie temperatura wewnątrz namiotów rzadko była wyższa niż -20 stopni. Głodowe wyżywienie, brak należytej opieki medycznej i permanentna niska temperatura dziesiątkowały więźniów. Do tego dochodziły liczne nadużycia popełniane na więźniach i samowola strażników. Również niewolnicza praca była zabójcza. W kopalniach pracowano po 12 godzin, na dwie zmiany. Dzienna norma wydobycia na 1 więźnia była bardzo wysoka i wynosiła 15 gram złota. W razie jej nie wykonania, co zdarzało się dosyć często, obniżano i tak już głodowe racje chleba. To wszystko powodowało, że śmiertelność więźniów była bardzo wysoka i ten kto przeżył zimę uważany był za bohatera. W rekordowym okresie 1932 – 1933 roku zmarło 80% więźniów „Dalstroj-u”. Pomimo nieustannego przysyłania coraz to nowych transportów więźniów z terenów ZSRR i jego krajów satelickich, nie nadążano za śmiertelnością i odmrożeniami. Sowieci, odczuwając ciągły niedobór rąk do pracy, posunęli się nawet do tego, że skierowali do łagrów kołymskich byłych żołnierzy Armii Czerwonej, którzy w czasie wojny trafili do hitlerowskich obozów jenieckich. Niemniej jednak ogromna machina „Dalstroj-u”, tylko w latach 1939 – 41 wydobyła ok. 222 tony złota. Rekordowy w historii tego regionu był rok 1941, kiedy to wydobyto tu 75 ton złota. Wraz ze śmiercią Stalina dobiegł końca dramatyczny okres w dziejach Rosji. Restrukturyzacją objęty został również „Dalstroj”, którego terytoria zajmowały ok 10% terenów ZSRR. Ostatecznie zlikwidowano go 29 maja 1957 roku. Jednak pozostałości obozów straszą do dziś i przypominają o tragicznej przeszłości. CDN.