Poszerze jeszcze kwestie respektu i poczucia odpowiedzialności przez pracowników wobec Kowalczyka. W normalnych warunkach można by uznać takie relacje jako uległość jednak w sytuacjach kryzysowych a taką jest proces restrukturyzacyjny takie sprawy jak poczucie odpowiedzialności przed kimś (w tym przypadku przed Kowalczykiem) zwłaszcza gdy mowa jest o 40 mln windykacyjnych należności w ,mojej ocenie należy odbierać pozytywnie, bo uważam, że taka relacja nie powoduje u pracowników poczucia i 'ostatni gasi światło' (ta relacja... respekt i poczucie odpowiedzialności w mojej ocenia zaprzecza tezą niektórych o tytaniku gdy mowa o nastrojach)
Nie ukrywam, że tego się obawiałem (w spółkach w trudnych sytuacjach jest to częsty problem). Kowalczyk z tego co widzę niewerbalnie buduje poczucie odpowiedzialności za spółkę, za należności windykacyjne itp a to bardzo istotne bo oznacza, że nie ma tutaj nastrojów jak na tytaniku. (jest perspektywą dla pracowników)