Jak zostałam potraktowana? Myslałam, że Sąd to poważna instytucja. A to jakiś cyrk. Czułam się jak bohaterka Gombrowicza albo Kawki... Wyrok był już spisany i gotowy do odczytu. Zaczęłam czytać moje pismo, ale Pani Sędzia powiedziała, że lepiej jak dam to sobie przejrzy. I tu był mój błąd. Dałam a Ona faktycznie przejrzała - w 10 sek. Paranoja. Piszę pismo o pisemne uzasadnienie wyroku - niech się Pani trochę namęczy i raczej się odwołam do Sądu Apelacyjnego. Co mi tam... Nie wiem jeszcze jakie tam są opłaty...Hm