Stracić ponad 4 mln PLN na zabezpieczeniach cen ołowiu to trzeba mocno się postarać. Dzięki finansowym orłom spółka ledwo co wyszła nad kreskę. Co gorsze dalszy wzrost cen olowiu będzie przyczynia się do coraz większych strat.
Nic dziwnego że ING wyszło. Pewnie za ich pośrednictwem spółka nabywała opcje więc wiedzieli o wynikach dużo wcześniej.
zamiast grac z trendem to oni zagrali na spadki cen olowiu a tymczasem na koniec wrzesnia olow poszybowal do gory i ciagle rosnie to przyklad jak przy DEBILNEJ I NIEPOTRZEBNEJ polityce zabezpieczen sprzedazy wyrobow firma bedzie tracic podczas gdy cena ich wyrobow bedzie szybowac do gory to sa ASY.....
ponac maja te transkacje pozawierane na ladnych pare miesiecy
Ołów rekordowo wysoko i dolar też a spółka nic z tego nie będzie miała? Czy połączenie z ekobatem nie doprowadzi do jakiegoś odpisu aktualizacyjnego i skończymy rok na zero? Katastorfa
Patrząc na wartość zabezpieczenia i wycenę transakcji futures na 30.09.2016 to spółka zabezpiecza około 50 % wartości planowanych przychodów. Na szczęście wzrost ceny sprzedawanego ołowiu będzie niwelował ujemne saldo na kontraktach terminowych.
Tak więc w teorii i przyjętych praktykach, zabezpieczenie transakcji powinno ustrzec przed startami. Niestety dla spółki i akcjonariuszy obecne transakcje terminowe skutecznie zredukują zarobek za rok 2016. O ile w tzw. międzyczasie czyli od. 30.09 orały finansjery nie zabezpieczyły ceny ołowiu na poziomie 2 tys. USD i kursu 3,90 dla kolejnych miesięcy roku 2017 :DD
Niestety o tym większość akcjonariuszy dowie się dopiero w kwietniu 2017.
Nie 150.000 a dwa razy po 150.000. Spółka dla inwestorów długoterminowych (tych dłużej długoterminowych). Ze względu na politykę zabezpieczeń wyników nie zobaczymy jeszcze długo. A ostatnio pożegnali się ze swoim największym dostawą złomu (jedyny sensownie rentowny surowiec). Spółka ma szansę poprawić wyniki ale musi skupić się na własnym podwórku, a Prezes Duńczyk (nie ten z Ucho od śledzia, tylko prawdziwy obcokrajowiec), więc co on biedaczek zdziała na rynku surowców jak tu każdy mówi co innego i komu tu wierzyć.
Wreszcie jakieś sensowne posty. To co robi prezes z tą polityką zabezpieczeń to przechodzi wszelkie pojęcie. Już w II kw mieli stratę ponad mln na zabezpieczeniachi liczyłem się że w III kw też się będą zabezpieczali i też stracą podobnie jak w IIkw ale skala to chyba wszystkich dziwiła.
W normalnych spółkach juz prezes był odwołanych ale tu NEF tu rozdaje karty.
Zrozumiałym jeszcze że zabezpieczali też surowiec - wsad obcy.
Ale nie, więc mimo małej ilości jakiej potrzebują to też koszt wytworzenia stopów poszedł do góry. Błąd na błędzie aż można było podejrzewać celowe działanie.
Spółka powinna być o wiele w lepszej kondycji jak będzie lepiej zarządzana albo przynajmniej żeby zarząd nie szkodził swoim działaniem a i wyniki będą całkiem dobre i wycena akcji wreszcie godna
O czym że to kolega pisze. Zabezpieczana jest pewnie cała produkcja (opcja sprzedaży) a przy wzroście kursów bazowych są straty (waluta i surowiec). To chyba sprawa oczywista. Problemem są: niska rentowność kontraktów i wysokie koszty działalności. Rezygnacja z zabezpieczeń jest możliwa, szczególnie przy wyraźnym trendzie, ale przy tej skali działalności to już trochę spekulacja i wyższa szkoła jazdy. Wydaje się, że w tej spółce problem nie leży w zabezpieczeniach. Obawiam się, że problem jest poważniejszy.
Z definicji transakcji zabezpieczających mają one coś zabezpieczyć. To co robią orły z Orała to czysta spekulacja. Spółka pozyskuje ołów z recyclingu i ma prawie 40% rynku więc w pewnym zakresie może decydować o cenach zakupu tak aby zawsze coś zarobić. Po co zabezpieczają ceny sprzedaży ? A już geniuszom którzy zabezpieczają ceny ołowiu kiedy zaczyna się mocny trend wzrostowy a cynk który najczęściej występuje razem z ołowiem rośnie od wielu miesięcy gratuluję wyczucia i znajomości rynku.
Ciekawe jaką pensję pobiera zespół orłów odpowiedzialnych za "transakcje zabezpieczające" ?
Z całym szacunkiem, ale tak dużą sprzedaż należy zabezpieczać. Inna sprawa czy należy to robić automatycznie, czy jednak uwzględniać trendy rynkowe surowców i walut. To jest wyższa szkoła jazdy i wcale nie musi przynieść efektów. Zdaje się że nasze górnictwo się nie zabezpiecza i przy wieloletnich spadkach cen ponoszą gigantyczne straty. Inna sprawa to na ile do przodu można zabezpieczyć produkcję (długość kontraktów i ich płynność). KGHM ma duże możliwości wieloletnich zabezpieczeń i aktywnie z tego korzysta. Dalej podtrzymuje tezę, ze nie tu leży problem.
Z całym szacunkiem to niby na czym polega to "zabezpieczenie" w przypadku Orła ? Zabezpiecza wartość sprzedaży przy zmiennych kosztach surowca czyli nie zabezpiecza najważniejszego dla spółki czyli zysku.
Orzeł to nie KGHM. Nie jest producentem pierwotnego metalu o stałych kosztach jego produkcji. Spółka zarabia na marży przerobowej a podstawowym kosztem jest kosz zakupu złomu akumulatorowego. Zarówno ceny sprzedaży wyrobów jak i ceny zakupu wsadu są skorelowane z ceną ołowiu na LME jakie to więc zabezpieczenie dla spółki jeżeli "zabezpiecza" tylko ceny sprzedaży ?
Co do zabezpieczeń KGHM to sprawdzę ale wątpię by zabezpieczali więcej niż 50% produkcji. Powtórzę że w przypadku KGHM zabezpieczenie ceny miedzi i srebra ma sens ponieważ przy stałych kosztach wytworzenia zabezpieczenie wartości sprzedaży zabezpiecza jakiś zysk lub minimalizuje stratę. W przypadku Orała to czyta spekulacja przez którą spółka w tym roku może stracić większość zysku a może i wpaść w straty.
Tak z ciekawości sprawdziłem jak zabezpiecza się KGHM i zgodnie z raportem za III kw. zabezpieczenia dotyczyły 8% zrealizowanej sprzedaży miedzi, 6% srebra i 38% przychodów walutowych.
Orły z orła jak widać trochę pomylili spółkę produkcyjną z zakładem bukmacherskim czego skutki widać w raporcie.
Wszystko się koledze pokiełbasiło. Kupując surowiec zawierają forwarda na LME w terminie zbliżonym do terminu sprzedaży (tj. pewnie ok. 3 m-cy). Sprzedaż jest według cen LME+marża przerobowa. Dochodzi jeszcze zabezpieczenie walutowe. Gdzie tu jest niewiadoma, jak w momencie zakupu surowca wszystkie czynniki są praktycznie znane. Za cenę zawarcia kontraktów mają pewność zakładanej rentowności. Na rynku wzrostowym PB/PLN mają straty na zabezpieczeniach i odwrotnie, na spadkowym realizują zyski. KGHM ma tą opcję, że forwardy na LME mogą być zawierane na teoretyczny okres 123 m-cy i generalnie miedź ma znacznie większą płynność niż ołów.
Tyle że w przedstawionym modelu to spółka zabezpiecza sobie jedynie marżę na sprzedaży. Przy wzrostach cen kontraktów na PB ta marża znika i pojawiają się straty. Jeżeli ceny sprzedaży wyrobów są ustalane na podstawie ceny LME + marża przerobowa a ceny zakupu też w stosunku do cen LME to po co spółka zabezpiecza marże ? Tu marża jest zabezpieczona samoczynnie.
Transakcje na kontraktach terminowych w przypadku Orła to czysta spekulacja i niczego nie zabezpiecza. Skutki tej spekulacji mogą być różne ale jak widać w osiągnięciach z tego roku spółka na tej zabawie straciła ( nie zarobiła ) już prawie 5 mln PLN. Obserwując sytuację na rynku ołowi wyniki na "zabezpieczeniach" w IV kw. mogą być jeszcze gorsze niż za III kw. narastająco.
PS. Wyjście ING jakoś bardzo pasuje do bieżącej sytuacji.
Naprawdę nie tylko pokiełbasiło, ale jeszcze gorzej - piszesz kompletne bzdury. Towar kupowany jest po aktualnych cenach a sprzedawany po przyszłych cenach. W ta lukę wchodzi kontrakt - czy to jest takie trudne do zrozumienia! W spółce produkcyjnej to jest sprawa oczywista i idealna bo ma dwie strony rynku towar i forward/opcję na sprzedaż. Brak którejkolwiek ze stron to jest właśnie spekulacja. Radzę trochę zgłębić zagadnienie. Jeśli zaś chodzi o marżę to oczywiście, że spółka zabezpiecza marżę !!! a cena PB/PLN ma tylko nieznaczny wpływ na tą marżę! - bo ta zapewnie rośnie ze wzrostem cen (tak bynajmniej powinno być) i spada wraz ze spadkiem cen (tak bynajmniej powinno być). Powtarzam kolejny raz - problem nie leży w zabezpieczeniach.
Orzeł jest producentem wtórnego ołowiu. Cykl produkcyjny jest krótki. Odbiorcy stali. Wiec co niby mają zabezpieczyć kontraty terminowe?
To czysta spekulacja orłów którym wydaje się że są lepsi od tych z którymi się zakładają bo kontrakt terminowy to taki zakład na którym któraś ze stron wygrywa.
Z mojego punktu widzenia zabezpieczanie cen sprzedaży dla takiej spółki jak Orzeł jest zupełnie zbyteczne i jak widać kosztowne.To moje zdanie. Ty uważasz że to nie jest problem. Ok. Możesz więc rozwinąć temat tego co według Ciebie jest problemem. Chętnie poczytam.
tak czytam te Wasze posty i wszyscy macie racje, tez mnie troszke zaszokowalo to ile zabezpieczyli na forwardach, moim zdaniem powinni maxymalnie zabezpieczyc do 40% tego co maja na magazynie wg tego ile wchodzi wsadu surowego do pieca a ile idzie wchodzi zlomow. Fakt ze zajeli troszke za gleboka pozycje , ale z drugiej strony nie dziwie im sie zakupili zlomu za blisko 140 mln PLN i to jeszcze na kredyt, jesli po wyborach w stanach nagle by sie odkrecilo wszystko zupelnie w inna strone to mielibysmy calkowicie po ORLACH, Druga strona tego co zrobili to pozbyli sie zniecierpliwionego akcjonariatu w spadkach z 9 na 7 PLN przejal ktos ok 200k akcji plus 300k w transakcjach umowionych po 7PLN. Razem 500K. Ktos jawnie zbiera tutaj papier i widac to teraz przy wzrostach jak malym obrotem mozna podniesc kurs. Gdyby nie ta pozycja na forwardach pewnie bysmy chodzili w okolicach 12-13PLN. No coz zycze cierpliwosci dla tej spolki. pozdrawiam maxi