"Rzeczpospolita" dodaje, że był on jednym z założycieli CBA. Został dyrektorem departamentu nadzorującego najważniejsze śledztwa. Niebawem inspektorat wewnętrzny zaczął otrzymywać informacje, że Maciej D. utrzymuje podejrzane kontakty z biznesmenami i może wynosić informacje na zewnątrz, a nawet ujawniać tożsamość agentów CBA. Choć nie było twardych dowodów został przeniesiony na inne stanowisko, później na kolejne, jeszcze niższe. W końcu pojawiły się podejrzenia, że brał łapówki od biznesmenów.
Gazeta pisze, że Maciej D. miał świadomość, że nie cieszy się zaufaniem zwierzchników i w 2007 roku zwolnił się ze służby. Rok później inspektorat wewnętrzny uznał, że ma już wystarczające dowody przeciwko niemu. Dawni koledzy z CBA zatrzymali go w listopadzie ubiegłego roku.
Więcej szczegółów tej spraw - w "Rzeczpospolitej".
"Rzeczpospolita"/kry/MagM
Źródło:IAR





























































