Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

2009-10-10 06:00 Źródło: Rynek Zdrowia

Rynek Zdrowia

Zdążyć przed wirusem


Amerykanie i Niemcy policzyli straty spowodowane wyłączeniem z pracy ludzi chorych na grypę. W Polsce nadal brakuje takich szacunków.


Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że co roku na świecie choruje na grypę od 330 milionów do 990 milionów ludzi i umiera w jej następstwie od pół miliona do miliona osób. Zagrożenie wirusem przy tym rośnie. Liczba zgłoszonych przypadków grypy w Polsce rocznie kształtuje się od pół miliona do nawet kilku milionów.

- Mimo stosunkowo łagodnego przebiegu, duże żniwo zebrała grypa Hong Kong - mówi prof. Andrzej Zieliński, krajowy konsultant w dziedzinie epidemiologii. - Dane epidemiologiczne kształtowały się na poziomie powyżej 3 mln w trzech kolejnych latach 1969-71. Łącznie przez te lata zachorowało na tę grypę ok. 14 mln Polaków.

- Wirusy, które wywołały pandemię grypy Hong Kong, krążą do tej pory, aczkolwiek nie notuje się już takiej liczby zachorowań, bo część społeczeństwa zyskała podwyższoną odporność, a część - chociaż ciągle niewielka - się szczepi. Nie jest więc ten wirus już tak powszechnie występujący jak wtedy, gdy się pojawił po raz pierwszy, ale nadal jest groźny - podkreśla profesor.

Profilaktyki nie lubimy, wolimy ryzyko?

W obawie przed grypą w wielu krajach przeprowadza się masowo szczepienia profilaktyczne. Polska, aczkolwiek pod względem liczby szczepionych mieszkańców na zupełnym szarym końcu w rankingu szczepień nie jest, w pierwszej pięćdziesiątce mieści się z trudem.

Jak podaje GUS, w 2007 roku przeciwko grypie zaszczepiło się 1,21 mln osób, czyli niewiele ponad 3% społeczeństwa. Wskaźnik to słaby, zważywszy, że specjaliści biją na alarm. Już od pandemii hiszpanki wiadomo, że liczba zgonów z powodu chorób układu krążenia wzrasta w czasie i po fali zachorowań na grypę. Zawały serca oraz udary mózgu występują częściej zimą, a ich szczyt pokrywa się z większą liczbą infekcji układu oddechowego. Stwierdzono także, że przynajmniej co czwarty zawał serca jest bezpośrednio poprzedzony ostrą infekcją układu oddechowego. W sezonie grypowym wyraźnie wzrasta liczba hospitalizacji na oddziałach pediatrycznych.

- Nie ma grup specjalnie uprzywilejowanych w stosunku do tego wirusa - podkreśla prof. Andrzej Zieliński. Są za to grupy, które ciężej chorują. Dotyczy to ludzi z chorobami serca, nerek, płuc, wątroby, kobiet w ciąży i osób powyżej 65. roku życia oraz małych dzieci. Wyjątkowo ciężko grypę przechodzą osoby z chorobami płuc.

- Może to być też ciężkie przechorowanie grypy z zapaleniem płuc grypowym, z zapaleniem mózgu, a może być po prostu powikłanie bakteryjne, bo grypa obniża odporność - mówi profesor.

Dlatego w okresie grypy wzrasta bardzo spożycie antybiotyków. Część tych antybiotyków używana jest oczywiście bezpodstawnie do leczenia samej grypy, ale w powikłaniach bakteryjnych lub - co nie jest całkiem nieuzasadnione - w celu zapobiegania tym powikłaniom jest to potrzebne.

Kosztowne powikłania

Przyczyn tak słabego, jak na możliwości naszego kraju, wskaźnika szczepień przeciwko grypie wirusolodzy i epidemiolodzy upatrują po pierwsze w nikłym rozpropagowaniu informacji o konieczności szczepień - w tym o powadze powikłań grypowych - a po drugie w braku wiedzy na temat kosztów leczenia tychże powikłań.

- Straty ekonomiczne, spowodowane przez wyłączenie chorych z działalności zawodowej, są wielokrotnie wyższe niż koszty szczepień profilaktycznych - twierdzi prof. Andrzej Zieliński. - Podczas grypy Hong Kong były szpitale, w których z pracy z powodu zachorowań była wyłączona 1/3 personelu medycznego i nie można było zapewnić ciągłości opieki nad pacjentem - przypomina nasz rozmówca.

Zdaniem profesora, problem polega na tym, że z innej kieszeni bierze się pieniądze na szczepienia, a w innej powstają straty z powodu spadku produktywności. - Niestety, niemal w każdym systemie organizacji społecznej bardzo trudno uzgodnić porozumienie między tymi kieszeniami... - ubolewa profesor.

W Polsce w istocie nikt nie policzył strat spowodowanych wyłączeniem kilkuset tysięcy ludzi chorych na grypę z pracy oraz kosztów leczenia powikłań. Zrobili to jednak Amerykanie i okazało się, że koszty te wynoszą od 67 do 176 mld USD, wraz z kosztami leczenia powikłań. W Niemczech oszacowano koszt grypy na 632 euro na 1 pacjenta. Szczególnie drogie jest leczenie powikłań. Wydatki związane z ratowaniem człowieka, którego dopadły grypowe powikłania, oszacowano na kwotę sięgającą od 1800 do 8000 USD - w zależności od stosowanych procedur medycznych. Szczepić się, nie szczepić…

- Bardzo istotnym problemem w Polsce - podnoszonym wielokrotnie przez Krajowy Ośrodek ds. Grypy i prof. Lidię Brydak - są szczepienia przeciwko grypie sezonowej, szczególnie ważne teraz, w obliczu nowej grypy, może nawet ważniejsze w tym niż w innych sezonach - zauważa prof. Zieliński.

- Zdarzało się w poprzednich pandemiach - kontynuuje profesor - że nowy wirus wypierał stary. Jak przyszła słynna hiszpanka, ludzie nie chorowali na inne grypy, ale już grypa Hong Kong współwystępowała z grypą typu B. Natomiast na południowej półkuli nowa grypa występuje obecnie jednocześnie z grypą sezonową i my wiemy, że ten sezon u nas będzie sezonem poszerzonego asortymentu grypy.

W opinii Andrzeja Zielińskiego, szczepionki przeciwko grypie są skuteczne: zmniejszają zarówno prawdopodobieństwo zachorowania, jak i ciężkość choroby.

A zważywszy na fakt, że szczepionka przeciwko nowej grypie pojawić się powinna w styczniu-lutym, jej ilości na początku wielkie nie będą, a w pierwszej kolejności dostaną je te kraje, które najwcześniej złożyły zamówienia - warto zaszczepić się przynajmniej przeciwko grypie sezonowej. Bo, jak mówi profesor Zieliński, grozi nam mieszanka wirusów - grypy sezonowej i nowej grypy.

Gdzie jest pies pogrzebany

Specjaliści od dawna mówią o lekceważącym stosunku społeczeństwa do profilaktyki przeciwko grypie, wynikającym z niedostatecznej wiedzy o powikłaniach grypowych i kosztach ich leczenia.

Z badań wynika, że najważniejszym ogniwem łańcucha szczepień ochronnych jest lekarz rodzinny, od którego w największym zakresie zależy przekonanie pacjenta do szczepień przeciw grypie, zwłaszcza gdy ów pacjent należy do jednej z grup ryzyka. Aby sytuacja w tej materii się poprawiła, musi być przede wszystkim prowadzona świadoma profilaktyka dotycząca grypy, a także polityka refundacji grup szczególnie zagrożonych. Niektóre samorządy już uruchamiają takie szczepienia dla osób np. powyżej 65. roku życia. Ciągle to jednak nie jest powszechne.

A samo społeczeństwo nie lubi szczepień, lubi za to z objawami grypy przychodzić w sezonie zimowym do pracy, chodzić do supermarketów, bywać na balach czy innych miejscach publicznych... Nieświadomi są tego, że osobom z grup szczególnie narażonych na powikłania mogą zaszkodzić ową aktywnością bardziej niż sobie. Niewątpliwie więc przydałaby się akcja uświadamiająca w tym względzie, również prowadzona przez lekarzy rodzinnych.

Mimo ogromnego postępu, nauka nie umie odpowiedzieć na pytania: czy i kiedy wybuchnie epidemia grypy, gdzie się rozpocznie i jaki jej podtyp nas zaatakuje. Jest jednak duże prawdopodobieństwo, że będzie to mutant - wyselekcjonowany przez wirusologów jako ten najbardziej prawdopodobny.

Może więc warto potraktować serio ostrzeżenia oraz zachęty wirusologów i epidemiologów do poważnego traktowania profilaktyki oraz szczepień. Zwłaszcza że tak naprawdę nie wiadomo, jaki będzie najbliższy sezon, w którym mogą - jak zaznacza prof. Andrzej Zieliński - równolegle wystąpić różne wirusy.

Sabina Augustynowicz






250 Wizytówek Premium za jedyne 14zł
dodatkowo metalowy wizytownik ZA DARMO!
Ponad 4000 gotowych wzorów do wyboru
Zamów teraz!
Komentarze do artykułu

Wiadomość przez email

Dziennik Bankier.pl
Tygodnik Firma
Twój e-mail: