REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wciąż nieprzyjazne urzędy i prawo

2009-05-29 06:00
publikacja
2009-05-29 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Po dwudziestu latach transformacji ustrojowej należałoby oczekiwać, że polskie urzędy zajmujące się sprawami przedsiębiorców, winny być dla nich przyjazne i z troską podchodzić do każdej ich sprawy. Wszak nasz kraj utrzymują obecnie głównie firmy, zwłaszcza małe, gdyż od nich pochodzi zdecydowana większość budżetowych wpływów. Niestety urzędnicy i politycy często o tym zapominają, a nasze prawo – mimo licznych obietnic i zapowiedzi – jest coraz bardziej zagmatwane i nieprzyjazne nie tylko dla obywateli, ale przede wszystkim dla firm. Takiej biurokracji i arogancji jaką mamy obecnie, nie było nawet w PRL-u.

Przedsiębiorców od lat boli to, że urzędnicy utrzymywani z ich podatków są często niekompetentni, przy załatwianiu spraw kierują się niejasnymi kryteriami, nierzadko wykazują arogancję, traktując petentów instrumentalnie, nierzadko przekazując im nieprawdziwe informacje. Oni wciąż są nieprzyjaźni (poza nielicznymi przypadkami!). Wreszcie zbyt wiele spraw pozostawionych jest uznaniu urzędników. Stąd nie ma się co dziwić, że w Polsce w najlepsze kwitnie korupcja, której nie jest i nie będzie w stanie zwalczyć żadna instytucja (a tych mamy coraz więcej). To o wiele bardziej skomplikowany problem.

Przykładem nieprzyjazności polskiego prawa i urzędników są uznaniowe przepisy dot. umarzania zaległości budżetowych bądź rozkładania ich na raty. To prowadzi do likwidacji wielu firm i miejsc pracy, ale faktem ani urzędnicy, ani politycy od lat się nie przejmują.

Przepisy ordynacji podatkowej (art. 67a i dalsze) i ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (art. 28. i dalsze) umożliwiają udzielenie przedsiębiorcy pomocy w postaci umorzenia zaległości, odroczenia terminu ich płatności oraz rozłożenia ich na raty. Przepisy te mają charakter uznaniowy, co w praktyce oznacza, że urząd może, ale nie musi, przychylić się do wniosku przedsiębiorcy. Nawet w sytuacji zagrożenia jego egzystencji.

Choć decyzje mają charakter uznaniowy, przed laty Naczelny Sąd Administracyjny prezentował stanowisko, że w sytuacji spełnienia przez podatnika przesłanek umorzenia lub rozłożenia na raty zaległości, urząd nie powinien odmownie załatwiać wniosków.

Od kilku lat NSA konsekwentnie prezentuje inne stanowisko, w myśl którego urzędy mogą (lecz nie muszą) uwzględniać wniosków podatników, nawet przy spełnieniu wszystkich występujących przesłanek ustawowych. NSA oczywiście ma rację, jeśli ocenić jego stanowisko wyłącznie w odniesieniu do litery prawa. Tylko co ze sprawiedliwością i zdrowym rozsądkiem?

Gdy w większości cywilizowanych państw UE urzędnicy z troską, zrozumieniem i rozwagą podchodzą do każdego wniosku przedsiębiorcy, w Polsce sytuacja jest odwrotna. Blisko 100 proc. wniosków załatwianych jest odmownie. Urzędnicy często nieprzyjaźnie traktują przy tym podatników, zupełnie nie licząc się z dotkliwymi konsekwencjami swych decyzji. Tracą na tym wszyscy, ale najbardziej budżet państwa, gdyż urzędnicy i politycy do dziś nie mogą pojąć, że likwidacja firmy prowadzi do dodatkowego obciążenia budżetu państwa. Przedsiębiorcy zlikwidowanych firm często muszą korzystać z pomocy społecznej, podobnie jak zwalniani pracownicy. Do budżetu nie wpływają ze zlikwidowanych firm podatki i składki na ubezpieczenie. Spada dochód krajowy brutto.

Czy nie lepiej byłoby zacząć poważnie traktować polskich przedsiębiorców i wspierać ich w sytuacji występujących przejściowo problemów, jak czyni się to w innych krajach UE? Tam systemy pomocy od lat funkcjonują z powodzeniem, określone są jasne i przejrzyste zasady jej udzielania. Tam nie niszczy się tego, co ludzie wypracowują latami i z czego państwo czerpie korzyści.

Czasem potrzebne jest wsparcie państwa, by w długofalowym rozrachunku firma przynosiła zyski właścicielom i dochody do budżetu państwa. W Polsce taki system nie istnieje, a wskazane przepisy stwarzają iluzoryczne przekonanie, ze polscy politycy i urzędnicy w razie potrzeby przyjdą z pomocą. Nic bardziej złudnego. Na żadną pomoc ze strony państwa przedsiębiorcy liczyć nie mogą, gdyż jej nie otrzymają. To fakty.

Bardzo wymownym (choć nie jedynym) przykładem urzędniczej beztroski, arogancji i obojętności wobec problemów przedsiębiorców jest przykład warszawskiego urzędu skarbowego. Jego naczelnik, po wysłuchaniu poważnych argumentów prezesa firmy i jego głównej księgowej, przemawiających za uwzględnieniem wniosku o wstrzymanie egzekucji i rozłożenia zaległości na raty (dobrze rokującej firmy, choć przechodzącej przejściowe trudności), odpowiedział, że skoro firma ma trudności, to powinna zwalniać ludzi z pracy czy ogłosić upadłość, gdyż państwo udzieli im odpowiedniej pomocy.

Pozwolę sobie pozostawić tę wypowiedź bez komentarza, gdyż najlepiej obrazuje, kogo zatrudnia się w administracji i co sobą takie osoby reprezentują. A wszystko za przyzwoleniem polityków, którzy przez 20 lat nie zdążyli dowiedzieć się, kto pracuje w polskich urzędach. Czy doczekamy się wreszcie ludzkiego prawa i podejścia przez rządzących do tych, którzy utrzymują to państwo i wiążą z nim swą przyszłość?

Źródło: Gazeta MSP
Źródło:
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (27)

dodaj komentarz
~wku-wiony
Tak a propos koncesji. Mam wyższe wykształcenie techniczne i dodatkowo studium podyplomowe z administracji i zarządzania. Nie mogę być jednak ani pośrednikiem w obrocie nieruchomościami ani też zarządcą nieruchomości, dopóki nie skończę odpowiedniego kursu i nie odbędę stosownej półrocznej praktyki na równi z osobą po ogólniaku.Tak a propos koncesji. Mam wyższe wykształcenie techniczne i dodatkowo studium podyplomowe z administracji i zarządzania. Nie mogę być jednak ani pośrednikiem w obrocie nieruchomościami ani też zarządcą nieruchomości, dopóki nie skończę odpowiedniego kursu i nie odbędę stosownej półrocznej praktyki na równi z osobą po ogólniaku.

Jak sama nazwa dyplomu wskazuje : administracja i zarządzanie - a ja nie mogę ani administrować, ani zarządzać. P O l s k a PARANOJA !!!
~xylon
kto pamięta ministra Wilczka.Było 10 koncesji.Dzisiaj ponad 200.Cz ktoś pomyślał ile ludzi potrzeba do jednej.11 ministerstw obsługuje270 instytucji kilku piętrowych.Wszystkie,co ciekawe, są niezbędne.Tysiące ludzi,dziesiątki tysięcy decyzji,setki ton papieru.I 90% ich pracy i wysiłku kończy się tak.Decyzją SĄDU ADINISTRACYJNEGO kto pamięta ministra Wilczka.Było 10 koncesji.Dzisiaj ponad 200.Cz ktoś pomyślał ile ludzi potrzeba do jednej.11 ministerstw obsługuje270 instytucji kilku piętrowych.Wszystkie,co ciekawe, są niezbędne.Tysiące ludzi,dziesiątki tysięcy decyzji,setki ton papieru.I 90% ich pracy i wysiłku kończy się tak.Decyzją SĄDU ADINISTRACYJNEGO USTAWA JEST NIEZGODNA Z KONSTYTUCJĄ.Ale czy kogoś z ministerstwa to martwi?poza bezpośrednio zainteresowanym daną ustawą.Brak kompetencji powoduje brak decyzji i odsyłanie ludzi od biurka do biurka.Kto jak kto,ale administracja u nas ma się dobrze.Dlatego chwała tym urzędom,które mimo odgórnego bałaganu im narzuconego,potrafią petenta obsłużyć profesjonalnie i kompetentnie.
~as
Tak Wilczek zajebista ustwe wysmarowal wzorowal sie na chinach. Ale szybko sie zajeli jej likwidacja :/ To tylko pokazuje ze Ci na gorze sa wprost przeciwni dobrym rozwiazaniom i to nie jest kwestia "glupio wyszlo" "miepomysleli" "mozna bylo to zrobic lepiej" itp ...
~nikt ważny
Państwo jest instytucją przemocy - jakiej "przyjazności" od czegoś takiego można oczekiwać?
Każdy urzędnik jest z własnego wyboru kimś, kto wykorzystuje tę prawdę do własnych celów.

Reszta to tylko skutki powyższego...
~Lopez
A co się stało z projektem "Przyjazne państwo"? Czy politycy nadal biorą pieniądze za ten projekt?
~cbdo
tylko co dalej ???? Kolejne ekipy prześcigają się w wyrywaniu stołków i uchwalaniu kilogramów ustaw. a ludzie są coraz bardziej niezadowoleni z funkcjonowania państwa. Istotą działania państwa stało się całkowite zwolnienie urzędnika (od prezydenta po nauczyciela) od odpowiedzialności karnej, cywilnej i służbowej za wykonywaną pracę.tylko co dalej ???? Kolejne ekipy prześcigają się w wyrywaniu stołków i uchwalaniu kilogramów ustaw. a ludzie są coraz bardziej niezadowoleni z funkcjonowania państwa. Istotą działania państwa stało się całkowite zwolnienie urzędnika (od prezydenta po nauczyciela) od odpowiedzialności karnej, cywilnej i służbowej za wykonywaną pracę. Więc rośnie następne pokolenie czynowników - liżących stopy przełożonym i wdeptujących w błoto zależnych od siebie ludzi....Niestety ekipa Tuska - choć atrakcyjnie opakowana w swej istocie podąża tą samą drogą co jej niechlubni poprzednicy i obawiam się że jeśli w tunelu pojawi się światełko
(takim światełkiem wydawało się niektórym zwycięstwo PO) to będzie to nadjeżdżający z przeciwka pociąg kolejnej katastrofy ( rządy Mazowiecki-Balcerowicz, ekipa Krzaklewskiego, sitwa Millera, oszołomy Kaczyńskich). Ze smutkiem zauważam że Platforma ma tyle wspólnego z państwem Obywatelskim co PiS miał wspólnego z państwem Praworządnym i Sprawiedliwym. A teoretycznie państwo obywatelskie to państwo praworządne i sprawiedliwe...A jak jest każdy sam widzi!
~jjj
zwolnic polowe urzedasow ,dla reszty wyzsze pensje i placic za myslenie a nie za`patrzenie na zegarek ile do 16godz i picie kawy za nasza kase.......................
~wiech_30
Policja tak samo nieprzyjazna dla obywateli nastawieni są głównie na karanie nie na pomoc,mentalność komunistyczna zrobiła swoje,stare komuchy kształcą nową kadrę i przekazują jej te same zasady,może kiedyś zrobi ktos z tym porządek,jakiś normalny młody z życzliwym podejściem do ludzi nie postkomuszy szef policji.
~inspektor
Nasze prawo jest takie, że .... zastanawiam się ile pieniędzy wydają ministerstwa na pensje prawników. Ilu ich jest, kim oni sąm i CO ROBIĄ ???
A co do tzw. byznesmenów (nie mylić z prawdziwymi biznesmenami) to zazwyczaj wykazują się totalną arogancją i posopolitym chamstwem.
~Obywatel
W ZUS-ie w Zamościu dla petentów czyli obywateli tego kraju zrobiono na korytarzu zagrody jak dla bydła, w tych zagrodach ludzie załatwiają swoje sprawy i każdy kto wejdzie słyszy dane obywatela, temat sprawy jakiej dotyczy - wszystko bez skrępowania urzędniczki załatwiają.Zapraszamy serdecznie telewizję dla której płacimy abonament W ZUS-ie w Zamościu dla petentów czyli obywateli tego kraju zrobiono na korytarzu zagrody jak dla bydła, w tych zagrodach ludzie załatwiają swoje sprawy i każdy kto wejdzie słyszy dane obywatela, temat sprawy jakiej dotyczy - wszystko bez skrępowania urzędniczki załatwiają.Zapraszamy serdecznie telewizję dla której płacimy abonament niech zainteresują się tym pięknym pałacem z wieżyczką i osobą, która wydała zarządzenie na wydzielenie tych zagród.Panie urzędniczki tylko wykonują swoje obowiązki więc też muszą siedzieć w tych zagrodach.
Czy tak trudno wydzielić 2 pokoje aby ludzie byli po ludzku traktowani?
Wstydzę się za tego człowieka.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki