2005-03-21 06:23 Źródło: Gazeta Ubezpieczeniowa
Walka o złote jaja na Wall Street
Nowojorski bank J.P. Morgan Chase zdecydował się odłączyć od swej struktury i w pełni usamodzielnić zarząd prywatnymi kapitałami. Nastąpi to w 2006 r. Wówczas spółka J.P. Morgan Partners na własną rękę zacznie inwestować środki bogatych klientów i funduszy emerytalnych w udziały w różnych przedsiębiorstwach.
Po co ta zmiana strategii?
Zdaniem dziennika „Wall Street Journal” ułatwić ma rozwiązywanie konfliktów, jakie nieraz powstają przy obracaniu dużymi środkami inwestycyjnymi banku. Okazuje się bowiem, że niejednokrotnie podczas uczestnictwa w przetargu na wykup jakiejś korporacji J.P. Morgan Partners natykała się na konkurencję ze strony klientów swego rodzimego banku. Ponadto J.P. Morgan przyznał, że czasami ma kłopoty z kontrolą wielkich sum pieniędzy zgromadzonych na różnych kontach. Aby usprawnić kontrolę zarząd banku już w 2002 r. zaproponował odłączenie prywatnych funduszy inwestycyjnych od reszty zasobów.
W ramach nowej strategii J.P. Morgan zamierza także prowadzić oddzielnie działalność części inwestycyjnej niewielkiego Bank One Corp., który przejął w ub. roku. Teraz One Equity Partners uzyska samodzielność już pod koniec br., a jego kierownictwo prowadzi właśnie rozmowy z potencjalnymi klientami na temat utworzenia nowego funduszu inwestycyjnego. Kierował nim będzie Jeffrey Walker, człowiek o 21-letnim doświadczeniu w zarządzaniu prywatnymi funduszami inwestycyjnymi w J.P. Morgan.
J.P. Morgan Partners zarządza kapitałem 21 mld dolarów i jest największym tego typu organizmem na Wall Street. Posiada. Ma udziały w 767 przedsiębiorstwach na świecie i zainwestował 60% z 6,5 mld dolarów, które zebrał w 2002 r.
One Equity nie partycypował dotychczas w aukcjach. Dysponuje kapitałem 2 mld dolarów i są to wszystko środki banku, a nie inwestorów zewnętrznych.
J.P. Morgan nie zamierza tracić kontaktu z J. P. Morgan Partners. Ten drugi po CitiGroup Inc. bank Ameryki zatrzyma swe inwestycje w już funkcjonujących funduszach. Dodatkowo zainwestuje 1 mld dolarów w nowy fundusz tworzonym właśnie prze J.P. Morgan Partners, ale nie będzie już nosił nazwy J.P. Morgan.
Nowi inwestorzy, to AMC Entertainment, Vetco Intl., która jest spółką naftowo-gazową koncernu ABB oraz brytyjska IMO Car Wash Group. J. P. Morgan Partners w 2004 r. zarobił na czysto 1,4 mld dolarów, gdy w latach 2000-2001 stracił ok. 2 mld dolarów. Choć początkowo zamierzał zebrać 5 mld dolarów od klientów z zewnątrz, to na razie udało mu się zgromadzić 1,7 mld dolarów, a bank rodzimy zainwestował resztę spośród 6,5 mld dolarów planowanego funduszu.
Posunięcie J.P. Morgan nie jest niczym nowym w świecie banków inwestycyjnych. Już wcześniej, bo w grudniu ub. roku, Credit Suisse Boston First (CSBF) ogłosił, że odłącza część zajmującą się funduszami inwestycyjnymi DLJ Merchent Banking. W ten sposób spośród banków królujących na Wall Street tylko Goldman Sachs Group Inc. ma zintegrowany zarząd funduszami inwestycyjnymi. Wartość jego funduszu to 8,5 mld dolarów, co stanowi największą na świecie kwotę pojedynczego funduszu wśród prywatnych funduszy związanych z bankami.
Decyzja J.P. Morgan oznacza zwycięstwo typowo prywatnych funduszy na Wall Stret, które banki chciały przedtem wyeliminować z gry. Takie grupy, jak Blackstone czy Kohlberg, Kravis Robedrts & Co. (KKR) mogą więc nadal prężyć swe muskuły, przypominając tamtejszym bankom inwestycyjnym, że są dobrymi klientami dla ludzi o zasobnych portfelach. – Prywatne fundusze inwestycyjne to wręcz kury znoszące złote jaja na Wall Street – mówi Steve Pagliuca, szef bostońskiej firmy Bain Capital.
Wyliczenia są proste: na Wall Street działa tuzin prywatnych funduszy inwestycyjnych o łącznym kapitela 80 mld dolarów. W 2004 r. dokonały transakcji na kwotę 150 mld dolarów, kupując przedsiębiorstwa, zaciągając kredyty w ich imieniu, sprzedając akcje na giełdzie lub innym chętnym klientom. Każdy z tych funduszy otrzymał prowizję od 300 do 450 mln dolarów.
- Gdy banki jak J.P. Morgan konkurują z nami, to potem trudniej współpracować z nimi w sprawie finansowego czy transakcyjnego doradztwa – przyznał na ostatnim forum w Davos w Szwajcarii William Price, jeden z założycieli firmy Texas Pacific Group. Jego komentarz miał miejsce w trzy miesiące po tym, jak TPG i inne firmy przegrały wyścig do przejęcia spółki Warner Chilcott z grupą finansową dowodzoną przez oddziały prywatnych funduszy banków J.P. Morgan i CSFB.
Adam Wolski
Po co ta zmiana strategii?
Zdaniem dziennika „Wall Street Journal” ułatwić ma rozwiązywanie konfliktów, jakie nieraz powstają przy obracaniu dużymi środkami inwestycyjnymi banku. Okazuje się bowiem, że niejednokrotnie podczas uczestnictwa w przetargu na wykup jakiejś korporacji J.P. Morgan Partners natykała się na konkurencję ze strony klientów swego rodzimego banku. Ponadto J.P. Morgan przyznał, że czasami ma kłopoty z kontrolą wielkich sum pieniędzy zgromadzonych na różnych kontach. Aby usprawnić kontrolę zarząd banku już w 2002 r. zaproponował odłączenie prywatnych funduszy inwestycyjnych od reszty zasobów.
W ramach nowej strategii J.P. Morgan zamierza także prowadzić oddzielnie działalność części inwestycyjnej niewielkiego Bank One Corp., który przejął w ub. roku. Teraz One Equity Partners uzyska samodzielność już pod koniec br., a jego kierownictwo prowadzi właśnie rozmowy z potencjalnymi klientami na temat utworzenia nowego funduszu inwestycyjnego. Kierował nim będzie Jeffrey Walker, człowiek o 21-letnim doświadczeniu w zarządzaniu prywatnymi funduszami inwestycyjnymi w J.P. Morgan.
J.P. Morgan Partners zarządza kapitałem 21 mld dolarów i jest największym tego typu organizmem na Wall Street. Posiada. Ma udziały w 767 przedsiębiorstwach na świecie i zainwestował 60% z 6,5 mld dolarów, które zebrał w 2002 r.
One Equity nie partycypował dotychczas w aukcjach. Dysponuje kapitałem 2 mld dolarów i są to wszystko środki banku, a nie inwestorów zewnętrznych.
J.P. Morgan nie zamierza tracić kontaktu z J. P. Morgan Partners. Ten drugi po CitiGroup Inc. bank Ameryki zatrzyma swe inwestycje w już funkcjonujących funduszach. Dodatkowo zainwestuje 1 mld dolarów w nowy fundusz tworzonym właśnie prze J.P. Morgan Partners, ale nie będzie już nosił nazwy J.P. Morgan.
Nowi inwestorzy, to AMC Entertainment, Vetco Intl., która jest spółką naftowo-gazową koncernu ABB oraz brytyjska IMO Car Wash Group. J. P. Morgan Partners w 2004 r. zarobił na czysto 1,4 mld dolarów, gdy w latach 2000-2001 stracił ok. 2 mld dolarów. Choć początkowo zamierzał zebrać 5 mld dolarów od klientów z zewnątrz, to na razie udało mu się zgromadzić 1,7 mld dolarów, a bank rodzimy zainwestował resztę spośród 6,5 mld dolarów planowanego funduszu.
Posunięcie J.P. Morgan nie jest niczym nowym w świecie banków inwestycyjnych. Już wcześniej, bo w grudniu ub. roku, Credit Suisse Boston First (CSBF) ogłosił, że odłącza część zajmującą się funduszami inwestycyjnymi DLJ Merchent Banking. W ten sposób spośród banków królujących na Wall Street tylko Goldman Sachs Group Inc. ma zintegrowany zarząd funduszami inwestycyjnymi. Wartość jego funduszu to 8,5 mld dolarów, co stanowi największą na świecie kwotę pojedynczego funduszu wśród prywatnych funduszy związanych z bankami.
Decyzja J.P. Morgan oznacza zwycięstwo typowo prywatnych funduszy na Wall Stret, które banki chciały przedtem wyeliminować z gry. Takie grupy, jak Blackstone czy Kohlberg, Kravis Robedrts & Co. (KKR) mogą więc nadal prężyć swe muskuły, przypominając tamtejszym bankom inwestycyjnym, że są dobrymi klientami dla ludzi o zasobnych portfelach. – Prywatne fundusze inwestycyjne to wręcz kury znoszące złote jaja na Wall Street – mówi Steve Pagliuca, szef bostońskiej firmy Bain Capital.
Wyliczenia są proste: na Wall Street działa tuzin prywatnych funduszy inwestycyjnych o łącznym kapitela 80 mld dolarów. W 2004 r. dokonały transakcji na kwotę 150 mld dolarów, kupując przedsiębiorstwa, zaciągając kredyty w ich imieniu, sprzedając akcje na giełdzie lub innym chętnym klientom. Każdy z tych funduszy otrzymał prowizję od 300 do 450 mln dolarów.
- Gdy banki jak J.P. Morgan konkurują z nami, to potem trudniej współpracować z nimi w sprawie finansowego czy transakcyjnego doradztwa – przyznał na ostatnim forum w Davos w Szwajcarii William Price, jeden z założycieli firmy Texas Pacific Group. Jego komentarz miał miejsce w trzy miesiące po tym, jak TPG i inne firmy przegrały wyścig do przejęcia spółki Warner Chilcott z grupą finansową dowodzoną przez oddziały prywatnych funduszy banków J.P. Morgan i CSFB.
Adam Wolski


Dodaj komentarz