2009-05-04 06:00 Źródło: Rozmowa Bankier.pl
Walczymy o centra usług biznesowych
Piąte miejsce na świecie – to wynik Polski w rankingu atrakcyjności lokalizacji centrów usług (BPO). Czy spełniliśmy oczekiwania międzynarodowego biznesu sprzed czterech lat? Rozmawiamy z Pawłem Wojciechowskim, Prezesem Zarządu Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.
Bankier.pl: Na czym polega Business Process Offshoring w Polsce?
Paweł Wojciechowski: BPO, tzw. centra kompetencyjne, w Polsce świadczą najczęściej usługi w zakresie: IT, HR, księgowości, call center. Sektor usług zaczął u nas funkcjonować 7 lat temu. Od tamtej pory w naszym kraju zainwestowali m.in. tacy giganci jak ABN Amro, Reuters, HSBC, Citigroup, Google czy Credit Suisse.
We wspomnianym raporcie CEO Briefing: Corporate priorities for 2005 przed nami znalazły się tylko Indie, Chiny, Czechy i Singapur. Wymienił Pan wielu inwestorów, a zatem w ślad za tak dobrą pozycją Polski poszły faktyczne inwestycje?
Jeszcze do niedawna Polska była atrakcyjną lokalizacją głównie dla firm z sektora produkcyjnego. Napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) do Polski to w 80% produkcja, a w 20% inwestycje o charakterze usługowym. Jednak ten stan rzeczy odwraca się: w związku ze zmianą struktury gospodarki, Polska przyciąga coraz więcej projektów usługowych, upodabniając się do gospodarek rozwiniętych. W UE, 60 % napływu BIZ stanowią usługi, a 40% - produkcja. W ubiegłorocznym rankingu „50 outsourcing cities” autorstwa Outsource Sri Lanka, wśród najbardziej atrakcyjnych lokalizacji, na 5. miejscu jest Kraków. Polska zajmuje pierwsze miejsce w Europie i piąte na świecie pod względem atrakcyjności dla inwestycji outsourcingowych. Potwierdza to wciąż rosnąca liczba inwestorów z branży BPO obsługiwanych przez PAIiIZ. W 2008 roku, wśród 57 zakończonych projektów inwestycyjnych 25 zaliczało się do sektora BPO lub B+R. Obecnie Agencja prowadzi 15 takich projektów. Łącznie mogą stworzyć ponad 5,5 tysiąca miejsc pracy, a ich wartość to prawie 40 mln Euro.
Prócz Polski i Czech, w pierwszej dziesiątce rankingu znalazły się Węgry. Czy od tego czasu przybyło nam bezpośrednich konkurentów?
W Europie Środkowo-Wschodniej zdecydowanie wygrywamy konkurencję o centra BPO. Polska nie jest już tanią siłą roboczą, ale koszty pracy w naszym kraju rosną wolniej niż u naszych sąsiadów. Dla przykładu, w 2007 r. na Węgrzech wzrosły o 10%, a w Polsce o 4%. To bardzo istotne dla inwestorów z sektora usług.
Między kosztami pracy w Polsce i w Chinach jest przepaść. Jak zatem udaje się nam pozyskać przychylność światowego biznesu?
O prawdziwej przewadze w zakresie przyciągania inwestycji z sektora BPO możemy mówić w przypadku np. Indii, do których trafia 36% inwestycji tego typu, podczas gdy do Europy Środkowo-Wschodniej – 9%. Ale w naszym regionie to my jesteśmy liderem.
Zachęty inwestycyjne to tylko jedno z wielu kryteriów wyboru lokalizacji pod inwestycje. W przypadku sektora usług liczą się przede wszystkim wykształcone kadry i konkurencyjne koszty pracy. Polska spełnia te wymagania inwestorów i dlatego jest chętnie przez nich wybierana. Oczywiście pod względem wynagrodzenia nie możemy konkurować z regionami azjatyckimi, np. indyjskim Bangalore, ale mamy inne przewagi: Polska może być bardziej atrakcyjna od Indii np. dla firm europejskich, znajdujących się w tej samej strefie czasowej.
Czy kryzys nie zdusił tych przewag konkurencyjnych?
Myślę, że firmy przenoszące część swojej działalności do innego kraju, w tym Polski zauważyły, że nie tylko obniżają koszty, ale jednocześnie zyskują dostęp do bardzo dobrych pracowników. W dobie kryzysu gospodarczego głównym motywem do wydzielania części procesów poza firmę są nadal względy finansowe, ale rzeczywiście kapitał ludzki zapewniający wysokiej jakości usługi jest bardzo ważnym czynnikiem.
Możliwość obniżenia kosztów prowadzenia działalności bez ryzyka, że firma straci na jakości usług powoduje, że liczą się te kraje, które są w stanie zaoferować odpowiednie kadry, a w tym Polska jest liderem.
To oznacza miejsca pracy dla tysięcy osób.
PAIiIZ, we współpracy z firmą badawczą DiS, przeprowadziła badanie tego sektora. Wynika z niego miedzy innymi, że w 300 największych centrach BPO w Polsce pracuje 45 tys. osób. Blisko 70% z nich to spółki z kapitałem zagranicznym. W grupie 300 analizowanych centrów BPO jedną trzecią stanowią centra typu SSC (Shared Service Centre). Są to dane z końca ubiegłego roku, a warto podkreślić że firmy z tej branży rozwijają się dynamicznie
Warszawa, Kraków, Wrocław czy Poznań - duże ośrodki akademickie zapewniają odpowiednio wykwalifikowaną kadrę. Zdarzają się jednak „perełki” – Bydgoszcz czy Bielsko-Biała również potrafiły zachęcić do siebie inwestorów. A zatem, mniejszy wcale nie znaczy gorszy?
Atrakcyjne są te lokalizacje, które są w stanie zapewnić pracowników. Ośrodki akademickie na pewno gromadzą wykształconych ludzi, ale część z nich wraca do swoich rodzinnych miejscowości. Jeśli miasto dodatkowo posiada infrastrukturę (również teleinformatyczną), powierzchnie biurowe oraz potrafi te zalety promować, ma bardzo duże szanse na pozyskanie inwestorów z sektora usług. Ponadto ważne jest wsparcie dla rozwoju szkolnictwa, w tym centrów B+R.
Jak zatem uczelnie mogą skutecznie zawalczyć o usługowe centra?
Ośrodki akademickie powinny obserwować trendy inwestycyjne w Polsce i odpowiednio do nich dobierać swoją ofertę szkoleniową oraz współpracować w tym zakresie bezpośrednio z inwestorami, poznając ich potrzeby i dostarczając odpowiednio wykwalifikowanych pracowników.
Nie wszystkie międzynarodowe korporacje, rozważające lokalizację SSC w Polce, zdecydowały się ostatecznie na uruchomienie inwestycji. Co skłoniło je do podjęcia takiej decyzji?
Spośród firm z sektora usług, które były zainteresowane inwestycją w Polsce niewiele zmieniło zdanie.
Jakie są szanse na zachowanie tego dobrego stanu?
W Polsce nie ma szczególnych barier dla rozwoju outsourcingu. Bariery wskazywane przez inwestorów wszystkich sektorów to głównie skomplikowane przepisy prawa podatkowego i niewystarczająco elastyczny czas pracy.
Myślę, że dodatkową zachętą dla inwestorów będzie łatwiejszy dostęp do funduszy europejskich. Do tej pory większość z nich musiała sama sfinansować projekt, a wsparcie unijne dostawała w formie refundacji. Udzielanie zaliczek na potrzeby realizacji inwestycji to bardzo dobry plan.
Dziękuję za rozmowę,
Malwina Wrotniak
Bankier.pl
Bankier.pl: Na czym polega Business Process Offshoring w Polsce?Paweł Wojciechowski: BPO, tzw. centra kompetencyjne, w Polsce świadczą najczęściej usługi w zakresie: IT, HR, księgowości, call center. Sektor usług zaczął u nas funkcjonować 7 lat temu. Od tamtej pory w naszym kraju zainwestowali m.in. tacy giganci jak ABN Amro, Reuters, HSBC, Citigroup, Google czy Credit Suisse.
We wspomnianym raporcie CEO Briefing: Corporate priorities for 2005 przed nami znalazły się tylko Indie, Chiny, Czechy i Singapur. Wymienił Pan wielu inwestorów, a zatem w ślad za tak dobrą pozycją Polski poszły faktyczne inwestycje?
Jeszcze do niedawna Polska była atrakcyjną lokalizacją głównie dla firm z sektora produkcyjnego. Napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) do Polski to w 80% produkcja, a w 20% inwestycje o charakterze usługowym. Jednak ten stan rzeczy odwraca się: w związku ze zmianą struktury gospodarki, Polska przyciąga coraz więcej projektów usługowych, upodabniając się do gospodarek rozwiniętych. W UE, 60 % napływu BIZ stanowią usługi, a 40% - produkcja. W ubiegłorocznym rankingu „50 outsourcing cities” autorstwa Outsource Sri Lanka, wśród najbardziej atrakcyjnych lokalizacji, na 5. miejscu jest Kraków. Polska zajmuje pierwsze miejsce w Europie i piąte na świecie pod względem atrakcyjności dla inwestycji outsourcingowych. Potwierdza to wciąż rosnąca liczba inwestorów z branży BPO obsługiwanych przez PAIiIZ. W 2008 roku, wśród 57 zakończonych projektów inwestycyjnych 25 zaliczało się do sektora BPO lub B+R. Obecnie Agencja prowadzi 15 takich projektów. Łącznie mogą stworzyć ponad 5,5 tysiąca miejsc pracy, a ich wartość to prawie 40 mln Euro.
Prócz Polski i Czech, w pierwszej dziesiątce rankingu znalazły się Węgry. Czy od tego czasu przybyło nam bezpośrednich konkurentów?
W Europie Środkowo-Wschodniej zdecydowanie wygrywamy konkurencję o centra BPO. Polska nie jest już tanią siłą roboczą, ale koszty pracy w naszym kraju rosną wolniej niż u naszych sąsiadów. Dla przykładu, w 2007 r. na Węgrzech wzrosły o 10%, a w Polsce o 4%. To bardzo istotne dla inwestorów z sektora usług.
Między kosztami pracy w Polsce i w Chinach jest przepaść. Jak zatem udaje się nam pozyskać przychylność światowego biznesu?
O prawdziwej przewadze w zakresie przyciągania inwestycji z sektora BPO możemy mówić w przypadku np. Indii, do których trafia 36% inwestycji tego typu, podczas gdy do Europy Środkowo-Wschodniej – 9%. Ale w naszym regionie to my jesteśmy liderem.
Zachęty inwestycyjne to tylko jedno z wielu kryteriów wyboru lokalizacji pod inwestycje. W przypadku sektora usług liczą się przede wszystkim wykształcone kadry i konkurencyjne koszty pracy. Polska spełnia te wymagania inwestorów i dlatego jest chętnie przez nich wybierana. Oczywiście pod względem wynagrodzenia nie możemy konkurować z regionami azjatyckimi, np. indyjskim Bangalore, ale mamy inne przewagi: Polska może być bardziej atrakcyjna od Indii np. dla firm europejskich, znajdujących się w tej samej strefie czasowej.
Czy kryzys nie zdusił tych przewag konkurencyjnych?
Myślę, że firmy przenoszące część swojej działalności do innego kraju, w tym Polski zauważyły, że nie tylko obniżają koszty, ale jednocześnie zyskują dostęp do bardzo dobrych pracowników. W dobie kryzysu gospodarczego głównym motywem do wydzielania części procesów poza firmę są nadal względy finansowe, ale rzeczywiście kapitał ludzki zapewniający wysokiej jakości usługi jest bardzo ważnym czynnikiem.
Możliwość obniżenia kosztów prowadzenia działalności bez ryzyka, że firma straci na jakości usług powoduje, że liczą się te kraje, które są w stanie zaoferować odpowiednie kadry, a w tym Polska jest liderem.
To oznacza miejsca pracy dla tysięcy osób.
PAIiIZ, we współpracy z firmą badawczą DiS, przeprowadziła badanie tego sektora. Wynika z niego miedzy innymi, że w 300 największych centrach BPO w Polsce pracuje 45 tys. osób. Blisko 70% z nich to spółki z kapitałem zagranicznym. W grupie 300 analizowanych centrów BPO jedną trzecią stanowią centra typu SSC (Shared Service Centre). Są to dane z końca ubiegłego roku, a warto podkreślić że firmy z tej branży rozwijają się dynamicznie
Warszawa, Kraków, Wrocław czy Poznań - duże ośrodki akademickie zapewniają odpowiednio wykwalifikowaną kadrę. Zdarzają się jednak „perełki” – Bydgoszcz czy Bielsko-Biała również potrafiły zachęcić do siebie inwestorów. A zatem, mniejszy wcale nie znaczy gorszy?
Atrakcyjne są te lokalizacje, które są w stanie zapewnić pracowników. Ośrodki akademickie na pewno gromadzą wykształconych ludzi, ale część z nich wraca do swoich rodzinnych miejscowości. Jeśli miasto dodatkowo posiada infrastrukturę (również teleinformatyczną), powierzchnie biurowe oraz potrafi te zalety promować, ma bardzo duże szanse na pozyskanie inwestorów z sektora usług. Ponadto ważne jest wsparcie dla rozwoju szkolnictwa, w tym centrów B+R.
Jak zatem uczelnie mogą skutecznie zawalczyć o usługowe centra?
Ośrodki akademickie powinny obserwować trendy inwestycyjne w Polsce i odpowiednio do nich dobierać swoją ofertę szkoleniową oraz współpracować w tym zakresie bezpośrednio z inwestorami, poznając ich potrzeby i dostarczając odpowiednio wykwalifikowanych pracowników.
Nie wszystkie międzynarodowe korporacje, rozważające lokalizację SSC w Polce, zdecydowały się ostatecznie na uruchomienie inwestycji. Co skłoniło je do podjęcia takiej decyzji?
Spośród firm z sektora usług, które były zainteresowane inwestycją w Polsce niewiele zmieniło zdanie.
Jakie są szanse na zachowanie tego dobrego stanu?
W Polsce nie ma szczególnych barier dla rozwoju outsourcingu. Bariery wskazywane przez inwestorów wszystkich sektorów to głównie skomplikowane przepisy prawa podatkowego i niewystarczająco elastyczny czas pracy.
Myślę, że dodatkową zachętą dla inwestorów będzie łatwiejszy dostęp do funduszy europejskich. Do tej pory większość z nich musiała sama sfinansować projekt, a wsparcie unijne dostawała w formie refundacji. Udzielanie zaliczek na potrzeby realizacji inwestycji to bardzo dobry plan.
Dziękuję za rozmowę,
Malwina Wrotniak
Bankier.pl
- Walczymy o centra usług biznesowych Autor: ~MM 2009-05-04 14:35
- Zamiast walczyc o inwestycje R&D i cos z wysokich technologii to lepiej robic za bialych murzynow. Brawo. Ciekawe komu poza nadmiernie wynagradzana polska kadra kierownicza sie to oplaci.







Dodaj komentarz