Najbardziej niepokoi spadek tempa zamówień w przedsiębiorstwach produkcyjnych. Dotyczy to zarówno zamówień przeznaczonych na rynek wewnętrzny, jednak w znacznie większym stopniu zamówień eksportowych. Umacniająca się złotówka zaczyna być wyraźną przeszkodą dla polskich eksporterów. Dotychczasowa lokomotywa wzrostu gospodarczego, jaką był eksport, może w najbliższym czasie ostro zahamować. Niewiele zaś wskazuje na odbudowę popytu wewnętrznego, który mógłby ewentualnie podtrzymywać dotychczasowe tempo rozwoju gospodarki. Nadal nie widać bowiem wzrostu płac. I choć w końcówce ubiegłego roku wzrosły one nieznacznie, to już w styczniu br. odnotowano ponowny ich spadek. Obecnie płace w ujęciu realnym są o ponad 2 procent niższe niż przed rokiem. Bezrobocie utrzymuje się ciągle na bardzo wysokim poziomie. Tak więc, popyt globalny jak na razie nie zwiększa się.
Brak ożywienia po stronie popytu wewnętrznego widoczny jest również w badaniach konsumenckich. Skłonność konsumentów do dokonywania zakupów w ostatnim okresie znacznie pogorszyła się i to pomimo spadającej inflacji. Nieco niższe ceny oraz zwykłe o tej porze roku posezonowe wyprzedaże nie poprawiły konsumenckich nastrojów.
Informacje, dotyczące zaangażowania konsumentów w kredyty również nie wskazują na zmianę dotychczasowych tendencji. Zadłużenie gospodarstw domowych z tytułu kredytów od kilku miesięcy rośnie w tempie bardzo umiarkowanym, jeśli nie liczyć gwałtownego i jednorazowego jego wzrostu związanego z zaciąganiem kredytów na poczet zakupu akcji prywatyzowanego w październiku ubiegłego roku banku PKO BP.
Spadkowi zamówień w przedsiębiorstwach towarzyszy wzrost zapasów wyrobów gotowych. Odkładające się w magazynach producentów towary nie znajdujące nabywców zmuszą zapewne przedsiębiorstwa do ograniczania wielkości produkcji w nadchodzących miesiącach lub obniżania cen. To z kolei może negatywnie odbić się na sytuacji na rynku pracy. Na tak niekorzystny scenariusz wskazuje spadek wydajności pracy w sektorze przedsiębiorstw produkcyjnych. Pogarszającą się wydajność pracy obserwujemy już od jesieni ubiegłego roku. Przedsiębiorcy wobec kurczącego się popytu, niższej produkcji i w konsekwencji spadku wydajności pracy, nie od razu reagują redukcją zatrudnienia. Zbyt pochopne zwalnianie pracowników w sytuacji ponownego wzrostu zamówień narażałoby firmy na ponoszenie zbyt wysokich kosztów związanych zarówno ze zwolnieniami jak i z późniejszym zatrudnianiem. Jednak utrzymująca się przez dłuższy czas słabsza koniunktura prowadzi w końcu do redukcji kadrowych.
Od maja ubiegłego roku firmy informują o pogarszających się rezultatach finansowych. W przypadku eksporterów jest to wynikiem mocniejszej złotówki. Nawet nieco tańszy import surowców nie rekompensuje strat wynikających z niższych zysków ze sprzedaży a będących konsekwencją zmian kursu złotego do innych walut. W przypadku przedsiębiorstw wytwarzających wyłącznie na rynek krajowy gorsza sytuacja finansowa wynika ze słabego popytu oraz większej konkurencji towarów pochodzących z importu.
Wyraźnie poprawiła się dynamika podaży pieniądza M3 w ujęciu realnym. Po wyraźnym spadku podaży pieniądza w okresie od maja do października ubiegłego roku, ostatnie trzy miesiące przyniosły jej dynamiczny wzrost. Pamiętać jednak należy, iż dane na temat podaży pieniądza ulegały w ostatnim czasie pewnym zaburzeniom, związanym zarówno z atrakcyjnymi emisjami akcji przedsiębiorstw pojawiających się na giełdzie, których zakup mógł być finansowany z kredytów, jak również zmianami w statystyce NBP uwzględniającej od stycznia 2005 roku działalność spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych.
Realne wartości indeksów giełdowych w styczniu wzrosły niewiele. Dopiero w lutym odnotowano ich wyraźne ożywienie, choć trudno dzisiaj przesądzać o trwałości pozytywnych nastrojów wśród inwestorów giełdowych.
Maria Drozdowicz
Bureau for Investments and Economic Cycles
www.biec.org




























































