| 70% wódki produkowanej w UE wytwarza się ze zbóż i ziemniaków. Najwięcej w Polsce, potem w Szwecji, Finlandii, Litwie, Łotwie i Estonii. Kraje te odpowiadają za 83% unijnego eksportu i 64% konsumpcji. |
Krajobraz po bitwie
Czy daliśmy z siebie wszystko? |
|
| Spytaliśmy eurodeputowanego PO Bogusława Sonika, który od ponad roku walczył o korzystną dla polskich producentów definicję, czy strona polska zrobiła wszystko, by bronić swoich interesów. – Jako eurodeputowani zrobiliśmy wszystko, co się dało. Ale Ministerstwo Rolnictwa reprezentowało postawę kapitulancką i za późno zainteresowało się lobbingiem – mówi Sonik. Ma żal, że dopiero niedawno, poza gronem producentów, zdano sobie sprawę z konsekwencji nowej definicji dla polskiej gospodarki. Wcześniej problem traktowano z przymrużeniem oka – Zagraniczne media drwiły sobie z problemu nazywając go „barowym sporem” – wspomina poseł. Zdaniem Sonika, wpływ na decyzję PE mogła mieć również twarda postawa Polski w sprawie systemu podziału głosów w UE. Teoretycznie nie wszystko jeszcze skończone. Rozporządzenie wprowadzające nową definicję przeszło dopiero pierwsze czytanie. Teraz wróci do Rady UE, gdzie będzie dalej konsultowane. Ale Bogusław Sonik nie pozostawia wielu złudzeń. – Sprawa była dyskutowana już wcześniej w Radzi,e ale minister Lepper nie znalazł poparcia dla polskiego stanowiska – mówi europoseł. |
Skoro wielcy sobie poradzą, kto straci? – Przede wszystkim polscy rolnicy, którzy dostarczają surowiec: zboże i ziemniaki – mówi Waldemar Rudnik. Jego zdaniem straty mogą sięgnąć nawet kilkuset milionów euro. Problemy mogą pojawić się również na rynkach eksportowych. – Polski konsument będzie wiedział, która wódka jest dobra. Za granicą klienci mogą się pogubić – mówi wiceprezes Sobieskiego. Dlaczego? M.in. z powodu modelu konsumpcji. W Polsce wódkę pije się bez domieszek. Na Zachodzie głównie w drinkach. – We Francji trudno jest znaleźć miejsce, w którym można dostać schłodzoną wódkę. Ewentualnie „na lodzie”. Ale nawet, jeśli jest podawana w drinkach, można oszukać smak, ale organizmu nie – przekonuje Rudnik.
Andrzej Szumowski dodaje, że kłopoty mogą mieć mniejsi producenci, którzy dopiero chcą wejść na rynek. – Wódka staje coraz bardziej modna w USA, Ameryce Południowej, w Azji. Dla niewyrobionego klienta z tych regionów nie będzie miało znaczenia, czy jest to destylat ze zboża czy z resztek owoców. To ogromny rynek i po wejściu definicji w życie pojawi się dużo pieniędzy na promocję i marketing. Mniejszym producentom będzie trudno konkurować z tańszymi produktami z owoców – mówi wiceprezes Wyborowej.
Wódka na billboardy
Jak smakują unijne wynalazki |
|
| Paweł Jędrysiak, główny technolog Warszawskiej Wytwórni Wódek Koneser Alkohol wydestylowany ze zboża czy z bananów będzie miał ten sam skład chemiczny. Kiedy kilka lat temu testowałem kolumbijski spirytus z trzciny cukrowej, wydał się on wyraźnie słodki w porównaniu z ostrym smakiem spirytusu zbożowego. Moim zdaniem różnica będzie wyczuwalna dla każdej osoby, która od czasu do czasu pija wódkę. W tej branży liczą się wyrafinowanie smaku, tradycyjna receptura, dlatego świadomy klient wódkę przygotowaną w oparciu o jakiś tani surowiec zawsze będzie postrzegał jako coś gorszego. Mocne marki nie ucierpią. Pewnie pogorszy się sytuacja gorzelni i eksporterów spirytusu rektyfikowanego. To oni będą musieli sprostać konkurencji ze strony tańszych produktów. |
Polscy spirytusowi potentaci zamierzają intensywniej promować model spożycia bezpośredniego – czyli butelka – kieliszek – gardło. Tak była promowana wódka Belwedere w USA. Hasłem kampanii było „Zbyt dobre, żeby mieszać”.
Jak przyznają polscy producenci wódek, liczą oni na promocyjne wsparcie. – Sama branża sobie nie poradzi. Chciałbym, żeby powstał wreszcie szeroki obóz ludzi i instytucji przyjaznych polskiej wódce i chcących ją promować – przekonuje Andrzej Szumowski.
Prezes Polish Vodka Association proponuje zacząć od własnego podwórka i znoszenia zakazów promocji wódki. – Chcemy mieć takie same możliwości promocji jak piwo – mówi.
Może więc warto uczynić wódkę oficjalnym napojem Euro 2012?
Michał Maltan


























































