W związku z ogromną popularnością dopłat niemiecki rząd zwiększył w tym tygodniu pulę pieniędzy z 1,5 miliarda do pięciu miliardów euro. Dodatkowo program, który miał zakończyć się 31 maja, zostaje przedłużony do końca roku. Ma to podtrzymać popyt i uchronić branżę motoryzacyjną przed upadkiem. Podobne systemy dofinansowania funkcjonują też we Francji, Włoszech czy na Słowacji.
Dzięki temu polskie fabryki aut, które specjalizują się w produkcji niedużych modeli, nie narzekają na brak zamówień. W marcu z taśm naszych zakładów zjechał 79 448 aut, czyli o 27 proc. więcej niż w lutym. Z tyskiej fabryki, gdzie m.in. produkuje się Fiata Pandę, od początku roku wyjechało ponad 138 tys. aut, czyli o 25 proc. więcej niż rok wcześniej. Najwięcej wśród nich było Pand (66,4 tys. sztuk), Fiatów 500 (45,5 tys. sztuk) oraz Fordów Ka (24,7 tys. sztuk).
Kierowcy w Unii wybierają samochody, które nie tylko mniej kosztują w salonach, ale również są znacznie tańsze w eksploatacji. W Wielkiej Brytanii, gdzie ogólna sprzedaż nowych samochodów spadła w marcu o 30,5 proc., sprzedaż samochodów miejskich niemal podwoiła się w porównaniu z marcem 2008 roku. Eksperci szacują, że przy zachowaniu obecnych trendów w tym roku z brytyjskich salonów wyjedzie ponad 50 tys. małych aut, czyli prawie dwa razy więcej niż w ubiegłym roku.
Największym powodzeniem cieszą się samochody z silnikiem nie większym niż 1000 centymetrów sześciennych pojemności, trzydrzwiowe, o długości do trzech metrów. Pasażerowie będą musieli się tłoczyć na tylnym siedzeniu, ale za to kierowca może zaparkować niemal wszędzie. Nawet najtańsze samochody miejskie, jak np. Hyundai i10 za 6,5 tys. funtów, dostają cztery gwiazdki w testach zderzeniowych. Również w Polsce do najpopularniejszych aut wyjeżdżających z salonów należą małe auta, takie jak Škoda Fabia, Toyota Yaris oraz Fiat Panda.
POLSKA Gazeta Krakowska
T. Dominiak, Współpr. B. Webster, "The Times"





























































