Około dwustu osób protestowało w graniczącej z Tybetem, prowincji Syczuan. Siły bezpieczeństwa otworzyły do nich ogień. Według informacji Tybetańskiego Centrum Praw Człowieka i Demokracji, zginęło siedem osób.
Dziś, w jednym z klasztorów w prowicji Syczuan, mnisi podnieśli zakazaną przez chińskie władze flagę Tybetu, wznosili także niepodległościowe hasła. Siły bezpieczeństwa nie pozwoliły im wyjść na ulice.
Duchowy przywódca Tybetańczyków, przebywający na wychodźstwie w Indiach XIV Dalajlama, odprawił w Dharamsali modlitwy w intencji pokoju w Tybecie. Dalajlama powiedział, że społeczność międzynarodowa powinna przeprowadzić śledztwo, które stwierdziłoby, czy w Tybecie nie odbywa się obecnie kulturowe ludobójstwo. Duchowy przywódca Tybetańczyków podkreślił, że społeczność międzynarodowa ponosi moralną dpowiedzialność za uświadomienie Chinom, iż powinny być dobrym gospodarzem tegorocznej Olimpiady. Dodał, że Chiny zasługują na to, by gościć Igrzyska, a Olimpiada nie powinna zostać odwołana.
W sprawie zamieszek w Tybecie z chińskim ministrem spraw zagranicznych rozmawiał telefonicznie szef niemieckiej dyplomacji. Frank-Walter Steinmeier zaapelował o zakończenie przemocy w Tybecie. Wezwał władze chińskie do rzetelnego informowania o wydarzeniach w Tybecie i do zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom Niemiec przebywającym w tym regionie.
W Warszawie, obrońcy praw człowieka pikietowali pod Ambasadą Chin, demonstrując solidarność z Tybetem. Uczestnicy protestu podkreślali, że Tybetowi potrzebne jest międzynarodowe wsparcie. Domagali się także zajęcia przez polski rząd oficjalnego stanowiska w tej sprawie.
Źródło:IAR




























































