REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Trudno przedłużyć umowę na komórkę

2008-01-28 16:00
publikacja
2008-01-28 16:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Miałem ostatnio nieszczęście próbować przedłużyć umowę w mojej macierzystej sieci komórkowej. Sieć ta bardzo mnie do tego zachęcała - zarówno za pośrednictwem przemiłych rozmówców, którzy dzwonili do mnie kilka razy w tygodniu jak i strony internetowej. Kiedy jednak przyszło do omawiania szczegółów okazało się, że oferta, która miała mnie skłonić do "pozostania na dłużej" była gorsza niż ta, którą podpisałem... 12 miesięcy temu.

W potocznej opinii ceny połączeń telefonicznych w Polsce spadły w ostatnim okresie na łeb na szyję. Jest konkurencja, pojawił się nowy operator komórkowy, operatorzy wirtualni...tyle, że cały czas potężna para idzie w konstruowanie ofert, które jedynie pozornie oferują lepsze warunki cenowe. W praktyce przemycają zmiany w cennikach, które sprawiają, że klient płaci co najmniej tyle samo, jeśli nie więcej.

Najmniej zorientowany jest... sprzedawca

Ilość ofert dostępnych dla potencjalnych Klientów dawno już przekroczyła masę krytyczną i konia z rzędem temu, kto jest w stanie się w tym wszystkim połapać. Zresztą wiedzą o tym z pewnością sami operatorzy - osobami najmniej zorientowanymi w ofercie są bowiem ich pracownicy, którzy skołowanym Klientom opowiadają takie farmazony, że aż przykro słuchać.

Konsultant rulez!

Moja sieć komórkowa postawiła na nowoczesność i zachęca każdego Klienta do przedłużania umowy za pośrednictwem strony internetowej. Zachęca na każdym kroku, jak umie najlepiej, ale Klienci zdaje się są wyjątkowo niepojętni. Kiedy przedłużałem umowę rok temu bez problemu zrobiłem to w salonie. W tym roku w każdym niemal punkcie natykałem się na długie kolejki. Ktoś powie, że to z powodu lawinowego wzrostu ilości zainteresowanych posiadaniem mobilnego telefonu - zgoda, to może mieć znaczenie. Może to specjalne działanie, które ostatecznie ma przekonać Klientów, że wszystkie sprawy najlepiej załatwiać przez Internet i nie zaprzątać głowy pracownikom salonów? Trudno jednak nie zauważyć, że ludzie lgną do konsultantów jak ćmy do ognia, nie zważając na obłędne czasy oczekiwania.

Jeśli to zjawisko nie jest spowodowane zakorzenionym głęboko sentymentem do kolejek, to gdzie leży przyczyna?

Ja już wiem, bo chcąc przedłużyć umowę przeszedłem długą i bolesną drogę, podczas której mnie olśniło. Otóż główną przyczyną jest sposób, w jaki potężnym firmom udało się obrzydzić Klientom internetowy, a czasem również telefoniczny dostęp do informacji.

Inflacja informacji na WWW

Nie potrafię powiedzieć skąd przekonanie, że strona internetowa, niezależnie od pory roku, zawsze musi być przyozdobiona na wzór bożonarodzeniowego drzewka. Dziesiątki ofert, lawina informacji i - godna pozazdroszczenia - umiejętność omijania tego co ważne. Nie przeczę - na pewno ktoś zrobił badania, przeanalizował scenariusze i już wiedząc czego oczekuje Klient - zrobił stronę, która na te właśnie oczekiwania odpowiada. Tylko dlaczego nikt nigdy nie zapytał o zdanie mnie? Wiem, bo choć wydaje mi się, że nie jestem webowym naturszczykiem, czułem się tam jak dziecko we mgle.

Moje zmagania ze stroną internetową operatora trwały długo i dużo mnie nauczyły. Od tamtej pory omijam to miejsce szerokim łukiem - zajrzę tam za rok, żeby znowu poczuć się outsiderem, co to gardzi współczesnymi metodami komunikacji.

Telefoniczne biuro utrudnień

Zraziłem się do internetu, ale pomyślałem, że przecież na "dablju, dablju, dablju" świat się kończy. Jest jeszcze telefon - pamiętałem, że w zeszłym roku ten sposób komunikacji był łatwy i przyjemny. Dzwoniłem na jakiś numer i tam miły człowiek przedstawiał mi warunki przedłużenia umowy.

Wyszperałem więc numer telefonu i zadzwoniłem. Z początku wszystko wydawało się w porządku. Miły człowiek w kilku pytaniach sprawdził moją tożsamość i kiedy już wydawało się, że szczęście jest blisko - nastąpił zgrzyt. Okazało się, że oferty mi nie może przedstawić - jedyne co może mi zaproponować to przekazanie odpowiednim ludziom, że chciałbym, by się ze mną skontaktowali. Pozwoliłem sobie zasugerować, że to zmiana na gorsze, ale usłyszałem "to tylko pana opinia" i znowu poczułem się malkontentem - takim, co to wszystko by tylko krytykował, w dodatku na niczym się nie zna - słowem: klient.

W ten oto sposób firma poradziła sobie z nieproszonymi telefonami. Jestem pewien, że był tam jakiś człowiek, który wymyślił takie zoptymalizowanie procesu. Jestem też pewien, że wiele dłoni z uznaniem poklepało go za to po łopatkach.

Skołowany klient

Pora na podsumowanie. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że historia zatoczyła koło i konsument po okresie fascynacji nowymi technikami komunikacji (telefonem i internetem) odczuwa przemożną chęć powrotu do źródeł, czyli bezpośredniego kontaktu z pracownikiem. Potencjalny Klient potrzebuje przewodnika, który przeprowadzi go przez wszystkie pułapki oferty ofert stworzonych dla jego dobra. Jest też niestety niewdzięczny i nie chce zrozumieć, że przecież wszystkie procedury, ulepszenia i optymalizacje (sic!) są tworzone dla jego dobra.

Piszę to trochę ku przestrodze, by troszcząc się o komunikację z klientem zawsze stawiać się na jego miejscu. Nie jestem ani trochę zaskoczony, że małym firmom przychodzi to dużo łatwiej niż przerośniętym korporacjom. Prościej jest zrobić dobrą stronę internetową po prostu po to, by była dobra, niż naszpikować ją tysiącem bajerów i informacji po to, by zostać poklepanym po łopatkach za zrealizowanie nowatorskiego projektu.

Na koniec przydałaby się jakaś dobra puenta. Ale na rynku dobrych puent - deficyt. Tym bardziej, że w końcu i tak przedłużyłem umowę z moim dotychczasowym operatorem. Mówicie, że przecież mogłem przejść do konkurencji? Ha! Z czego jak z czego, ale z wiary, że gdzie indziej jest inaczej, jestem całkowicie wyleczony.

Jarek Michalski
Źródło:
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (6)

dodaj komentarz
~Lelo
To tak jak strona neostrady - miła fajna sympatyczna kolorowa... a informacji zero. Absolutne ZERO . Oni stosują politykę "wybrane informacje dla wybranych ludzi" - klient nie jest człowiekiem więc jemu nie należą się żadne informacje. A teraz na szczęście kończy mi się umowa - ale będę ich j**** jak będą do mnie dzwonić To tak jak strona neostrady - miła fajna sympatyczna kolorowa... a informacji zero. Absolutne ZERO . Oni stosują politykę "wybrane informacje dla wybranych ludzi" - klient nie jest człowiekiem więc jemu nie należą się żadne informacje. A teraz na szczęście kończy mi się umowa - ale będę ich j**** jak będą do mnie dzwonić z propozycją przedłużenia umowy :))
~bronx
dostałem dodatkowo 25min w plusie (z bólem, po kilku rozmowach) ale okazało się, że te dodatkowe nie przechodzą a są wykorzystywane po przechodzących hahaha, czyli czasem ich nie wykorzystam, czyli żadna korzyść (gdzieś to było w umowie schowane), chciałem to zmienić ale REGULAMIN PLUSA nie pozwala na to hahahahahaha. Chciałbym komuś dostałem dodatkowo 25min w plusie (z bólem, po kilku rozmowach) ale okazało się, że te dodatkowe nie przechodzą a są wykorzystywane po przechodzących hahaha, czyli czasem ich nie wykorzystam, czyli żadna korzyść (gdzieś to było w umowie schowane), chciałem to zmienić ale REGULAMIN PLUSA nie pozwala na to hahahahahaha. Chciałbym komuś coś czasem powiedzieć, ale sprzedawca jest przecież niewinny, ale co zrobić jak pięknie przedstawiona oferta okazuje się jednak dziurawa i nieatrakcyjna. Mało kto czyta umowy od deski do deski, bo przecież nie ma na to czasu... do czasu, będę maglował każdego sprzedawcę jakiejkolwiek usługi od tej pory, pan z UPC też poczeka, aż przeczytam umowę, bez złośliwości, trzeba dbać o siebie, Polacy chyba szczególnie lubią oszukiwać i naciągać... Z UK można dzwonić za 34 grosze (7p) za minutę do Polski w sieci O2 bez abonamentu, jest miło i uczciwie... tak też można i im też się opłaca :)
~SHOOTER
A ja przedluzylem umowe w Orange przez www - w salonie dawali mi wybrany model telefonu za 299 a przez www dostalem za 59zl i pakiet minut gratis. Fakt ze strona nie dziala przez kilka dni ale w koncu sie udalo. Zdecydowany minus ze jak byly problemy z www i wybralem konkretna oferte nie moglem jej zalatwic przez telefon mimo ze A ja przedluzylem umowe w Orange przez www - w salonie dawali mi wybrany model telefonu za 299 a przez www dostalem za 59zl i pakiet minut gratis. Fakt ze strona nie dziala przez kilka dni ale w koncu sie udalo. Zdecydowany minus ze jak byly problemy z www i wybralem konkretna oferte nie moglem jej zalatwic przez telefon mimo ze www nie dzialalo. Mowili ze przez telefon cena jest 299 a jak chce za 59 to na www - po 2 reklamacjach www zaczela dzialac wczesniej byl blad walidacji bazy danych (co kolwiek to znaczy). Tak wiec idziesz do salonu/doradcy dostaniesz marna oferte bo salon i pracownik musi zarobic, zalatwiasz sam przez www - dostajesz duzo lepsza oferte - wiec NIE NACIAGAJCIE LUDZI NA SALONY W TYM ARTYKULE !!!
~netis7
Niestety, ale musze sie zgodzic z autorem artykulu. Moze i kupiles telefon taniej, ale te "strony" to makabra.
~mk
strony naszych operatorow sa beznadziejne. mega wodotryski powoduja, ze aby znalezc istotne informacje trzeba sie niezle naklikac.
pewnie kupe pieniedzy placa marketingowcom, zeby wszystko bardziej migotalo i bylo bardziej zamylajace. niestety jednoczesnie jest ciezej znalezc to co wazne.

zreszta marketing zjada nas w
strony naszych operatorow sa beznadziejne. mega wodotryski powoduja, ze aby znalezc istotne informacje trzeba sie niezle naklikac.
pewnie kupe pieniedzy placa marketingowcom, zeby wszystko bardziej migotalo i bylo bardziej zamylajace. niestety jednoczesnie jest ciezej znalezc to co wazne.

zreszta marketing zjada nas w kazdej dziedzinie... ostatnio kupilem slownik pwn. jedna plyta CD zostala zapakowana w pudlo tak wielkie, ze nie miescilo mi sie do plecaka.

I kto za to płaci ? ja płace, pani płaci, pan płaci, społeczeństwo... społeczeństwo płaci. ;)
~Asgaroth
Ja się naciąłem przy zmawianiu telefonu w mixie :> gdzie zamówienie przez internet szło 3 tygodnie prawie (miało iść 10 dni od potwierdzenia złożenia zamówienia) a aktywacja trwała kolejne 7 dni (ponieważ mail który miał zawierać kod aktywacyjny go nie zawierał). Kontakt z telefonicznym biurem obsługi to był koszmar bo nikt nie Ja się naciąłem przy zmawianiu telefonu w mixie :> gdzie zamówienie przez internet szło 3 tygodnie prawie (miało iść 10 dni od potwierdzenia złożenia zamówienia) a aktywacja trwała kolejne 7 dni (ponieważ mail który miał zawierać kod aktywacyjny go nie zawierał). Kontakt z telefonicznym biurem obsługi to był koszmar bo nikt nie potrafił pomóc... Tak bywa w naszym nowoczesnym świecie :>

Powiązane: Nowe technologie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki