Podatek na leczenie ofiar wypadków drogowych, tzw. podatek Religii, to główna oś sporu między zakładami ubezpieczeń a Narodowym Funduszem Zdrowia. Towarzystwa chcą obniżenia opłaty odprowadzanej co miesiąc do NFZ ze składek OC komunikacyjnego do 5 – 6 proc. z obecnych 12 proc. Fundusz nie chce o tym słyszeć. Powód: jedna i druga strona dysponuje wyliczeniami, które do siebie nie pasują. – Rzeczywiste koszty leczenia ofiar wypadków to maksymalnie połowa z 12 proc. – mówi Witold Jaworski, członek zarządu PZU. Z rachunkami PZU są zbieżne szacunki Polskiej Izby Ubezpieczeń. –
Nasze wyliczenia oscylują wokół 320 – 380 mln zł – mówi Andrzej Maciążek, dyrektor Biura Zarządu PIU. NFZ dostaje rocznie z zakładów ubezpieczeń około 700 mln zł. Jeśli wyliczenia branży są bliskie prawdy, podatek Religi powinien zostać zmniejszony o połowę. Jednak NFZ twierdzi co innego. – Koszty leczenia ofiar wypadków szacowaliśmy od początku na około 1 mld zł i nic się od tamtej pory nie zmieniło – usłyszeliśmy w NFZ. Z wyliczeniami ubezpieczycieli nie zgadzają się także ci, którzy podatek Religi wprowadzali. – Kwota 350 mln zł oznaczałaby, że prawdopodobnie mamy najniższe w Europie koszty leczenia ofiar wypadków samochodowych.
Tymczasem liczba wypadków wskazuje raczej na to, że jesteśmy na czele klasyfikacji. Koszty leczenia ofiar wynoszą od 800 mln zł do 1 mld zł – zapewnia Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia, a obecnie szef sejmowej Komisji Zdrowia. Wyliczenia Piechy to ostrzeżenie dla ubezpieczycieli. Dlaczego? Wartość rynku OC komunikacyjnego może w przyszłym roku sięgnąć 6,8 – 7 mld zł. Aby uzyskać potrzebny miliard złotych, o którym wspomina Piecha, ministerstwo zdrowia musiałoby podnieść podatek Religi do około 14 – 15 proc.
Czy tak się stanie? O wysokości ryczałtu decyduje co roku minister zdrowia po zasięgnięciu opinii Komisji Nadzoru Finansowego oraz Polskiej Izby Ubezpieczeń. Resort ma czas na podjęcie decyzji do 30 listopada. „WSJ Polska” dowiedział się w ministerstwie, że żadne decyzje dotyczące przyszłorocznej stawki podatku nie zapadły. Ubezpieczyciele łudzą się jeszcze, że podatek Religi zupełnie zniknie, a wraz z nim problem wysokości ryczałtu. – Czekamy na realizację zapowiadanego zniesienia podatku Religi, który jest w opinii wielu specjalistów rozwiązaniem niekonstytucyjnym – mówi Paweł Wróbel, rzecznik Generali.
Jednak jak dotąd rząd nie wspomina o likwidacji podatku, a PO nie zaskarżyła go do Trybunału Konstytucyjnego. Na razie w TK leżą dwie skargi: pierwszą złożyła PKPP „Lewiatan”, a drugą – jak podał w piątek branżowy „Dziennik Ubezpieczeniowy” – Stowarzyszenie Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych. Na zniesienie podatku czekają też kierowcy, bo jego likwidacja może oznaczać, że spadną ceny polis OC. PZU deklarowało już, że jeśli danina zniknie, wycofa się z wprowadzonych 1 kwietnia tego roku 10-proc. podwyżek OC. Na razie jednak to pieśń przyszłości.
Marcin Tarczyński
Dziennik Finansowy
|
Podatek pozostanie, mimo że nie znamy kosztów Ministerstwo Zdrowia może oczywiście ustalać wysokość tzw. podatku Religi, nie opierając się na dokładnych wyliczeniach dotyczących kosztów leczenia ofiar wypadków. 12 proc. przyjęte na 2008 r. zostało przecież ustalone bez takich wyliczeń. Podane zostały jedynie szacunki mówiące o ok. 1 mld zł. Jestem niemal pewny, że podatek Religi mimo protestów środowiska ubezpieczeniowego zostanie również utrzymany w 2009 r. Wysokość ryczałtu zostanie wyliczona w oparciu raczej o bieżące potrzeby służby zdrowia, a nie rzeczywiste koszty leczenia. Tak oczywiście być nie powinno, ale nie słychać na razie nic o tym, by NFZ prowadził jakieś nowe wyliczenia dotyczące kosztów leczenia ofiar wypadków. Mirosław Proppé dyrektor w dziale doradztwa gospodarczego KPMG |
Więcej na ten temat





























































