2008-03-22 10:30 Źródło: POLSKA Gazeta Opolska
Świąteczne żniwa producentów świątecznych ozdób
Na święta czekają dwanaście miesięcy. Wiedzą, że w kilka dni mogą zarobić
więcej niż w ciągu reszty roku. Teraz swoje żniwa mają producenci
wielkanocnych cukrowych baranków czy zajączków, ale i hodowcy kur.
Jak mówi Arkadiusz Beńkowski, dyrektor handlowy firmy Argo z Łańcuta, ogromny popyt na ozdoby odlane ręcznie z cukru i ręcznie malowane zaczął się trzy lata temu. Od tego czasu sprzedaż rośnie o 25 proc. rocznie. W ostatnich tygodniach Argo sprzedało blisko milion figurek z cukru. Cena kompletu liczącego 20 sztuk to ok. 50 zł.
Popyt jest tak wielki, że firma odmówiła m.in. sieci handlowej Carrefour. - Mieliśmy problem ze znalezieniem robotników sezonowych. Wiadomo, wyjechali do Anglii - wzdycha dyrektor Beńkowski.
Produkcję baranków Argo zaczyna już w październiku, w grudniu pierwsze partie ładowane są na statki do USA. Jednak niemal cała produkcja sprzedaje się w kilka tygodni przed Wielkanocą.
Równie wcześnie przygotowania do Wielkanocy zaczął Czesław Udała, właściciel fermy przepiórek z Lasek w Wielkopolsce. Już cztery miesiące temu kupił 5 tys. przepiórek. Dzięki temu dziś zbiera blisko 3 tys. jaj dziennie. W ciągu roku rzadko pojawiają się na stołach Polaków, dlatego w gorącym okresie przedświątecznym obroty fermy rosną o 100 proc. To znacznie więcej niż w przypadku jaj kurzych. Tu najlepiej schodzą jaja w rozmiarze XL, ładnie prezentujące się na stole.
Mija Wielkanoc i kolejni przedstawiciele sezonowego biznesu zabierają się do pracy. Arkada, płocki producent zniczy, ma w ciągu dwóch miesięcy przed 1 listopada ponad 30 proc. rocznych obrotów sięgających 2,5 mln zł. Z kolei Józef Binkowski z podłódzkiej wsi Gospodarz sadzi w czerwcu chryzantemy, by wyrosły na kilka ostatnich dni października. Wtedy handluje na giełdzie kwiatowej, a to, co zostaje, sprzedaje pod cmentarzem. W sumie - 5 tys. sztuk. Na jednej chryzantemie udaje mu się zarobić średnio 2 zł.
Zdaniem Adama Ambrozika, eksperta Konfederacji Pracodawców Polskich, wiele małych firm działa od okazji do okazji. W marcu handlują kwiatami na dzień kobiet, latem sprzedają wiatraczki na upał, a przed 1 listopada - znicze. Z jednego święta trudno się utrzymać.
POLSKA Gazeta Opolska
Piotr Brzózka, Alicja Zboińska
Jak mówi Arkadiusz Beńkowski, dyrektor handlowy firmy Argo z Łańcuta, ogromny popyt na ozdoby odlane ręcznie z cukru i ręcznie malowane zaczął się trzy lata temu. Od tego czasu sprzedaż rośnie o 25 proc. rocznie. W ostatnich tygodniach Argo sprzedało blisko milion figurek z cukru. Cena kompletu liczącego 20 sztuk to ok. 50 zł.
Popyt jest tak wielki, że firma odmówiła m.in. sieci handlowej Carrefour. - Mieliśmy problem ze znalezieniem robotników sezonowych. Wiadomo, wyjechali do Anglii - wzdycha dyrektor Beńkowski.
Produkcję baranków Argo zaczyna już w październiku, w grudniu pierwsze partie ładowane są na statki do USA. Jednak niemal cała produkcja sprzedaje się w kilka tygodni przed Wielkanocą.
Równie wcześnie przygotowania do Wielkanocy zaczął Czesław Udała, właściciel fermy przepiórek z Lasek w Wielkopolsce. Już cztery miesiące temu kupił 5 tys. przepiórek. Dzięki temu dziś zbiera blisko 3 tys. jaj dziennie. W ciągu roku rzadko pojawiają się na stołach Polaków, dlatego w gorącym okresie przedświątecznym obroty fermy rosną o 100 proc. To znacznie więcej niż w przypadku jaj kurzych. Tu najlepiej schodzą jaja w rozmiarze XL, ładnie prezentujące się na stole.
Mija Wielkanoc i kolejni przedstawiciele sezonowego biznesu zabierają się do pracy. Arkada, płocki producent zniczy, ma w ciągu dwóch miesięcy przed 1 listopada ponad 30 proc. rocznych obrotów sięgających 2,5 mln zł. Z kolei Józef Binkowski z podłódzkiej wsi Gospodarz sadzi w czerwcu chryzantemy, by wyrosły na kilka ostatnich dni października. Wtedy handluje na giełdzie kwiatowej, a to, co zostaje, sprzedaje pod cmentarzem. W sumie - 5 tys. sztuk. Na jednej chryzantemie udaje mu się zarobić średnio 2 zł.
Zdaniem Adama Ambrozika, eksperta Konfederacji Pracodawców Polskich, wiele małych firm działa od okazji do okazji. W marcu handlują kwiatami na dzień kobiet, latem sprzedają wiatraczki na upał, a przed 1 listopada - znicze. Z jednego święta trudno się utrzymać.
POLSKA Gazeta Opolska
Piotr Brzózka, Alicja Zboińska
Gorące tematy
Narzędzia powiązane
Najnowsze
- 2012-05-29
-
- 22:07
- Inwestorzy odcinają się od problemów Hiszpanii [Depesza Bankier.pl: Rynki finansowe]
- 19:54
- Dworak widzi perspektywy dla mediów publicznych [IAR]
- 19:45
- Milicja przyznaje, że kibice bywają rasistami [IAR]
- 19:40
- Sonel wypłaci 0,4 zł dywidendy na akcję z zysku za 2011 rok [PAP]
- 19:14
- Kraje UE nie chcą zbyt kosztownych celów oszczędzania energii [PAP]







Dodaj komentarz