Solvency II – co widać i czego nie widać

Parę dni temu przeczytałem „Co widać i czego nie widać” Fryderyka Bastiata. Dzięki lekturze inaczej spojrzałem na trwające prace nad kompleksową reformą europejskiego rynku ubezpieczeniowego Solvency II.

Co widać

Celem Solvency II jest utworzenie „wspólnego europejskiego rynku ubezpieczeniowego”. Dla Brukseli oznacza to, że wszyscy europejscy ubezpieczyciele będą podlegać podobnym regulacjom. Teoretycznie jednolitość regulacji może ułatwiać firmom eksport usług do innych krajów europejskich i poprawić funkcjonowanie wspólnego rynku. Jeśli ten zabieg się uda, będzie to widoczny sukces reformy.

Dodatkowo Solvency II wprowadza europejskie wymagania kapitałowe oparte na indywidualnej ocenie ryzyka ubezpieczycieli. Zamiast stosować sztywne współczynniki, europejscy ubezpieczyciele będą mogli zarządzać ryzykiem za pomocą tzw. modeli wewnętrznych. Są one skomplikowanymi programami komputerowymi wyznaczającymi minimalny poziom kapitału wymagany dla firmy na podstawie jej sytuacji finansowej oraz ekspozycji na ryzyko. Wyposażenie wszystkich europejskich ubezpieczycieli w wyrafinowane systemy analiz to widoczna zmiana na lepsze.

i czego nie widać

Ponieważ analityczne zasoby firm ubezpieczeniowych są ograniczone, wdrożenie Solvency II oznacza odwrócenie uwagi firm od tradycyjnego zarządzana ryzykiem i szczegółowego underwritingu. W ten sposób podstawowa funkcja towarzystw ubezpieczeniowych zostaje w wielu firmach zaniedbana.

Rynek ubezpieczeniowy ciągle się zmienia, pojawiają się na nim nowe zjawiska i problemy. Na przykład w ostatnim czasie zwiększa się aktywność kancelarii odszkodowawczych. Oznacza to, że niektóre grupy kierowców w niektórych obszarach kraju będą otrzymywać wyższe odszkodowania oraz częściej popełniać niektóre oszustwa ubezpieczeniowe. Dobre zarządzanie ryzykiem wymaga dogłębnego zrozumienia tego zjawiska i obmyślenia strategii obronnej.

Niestety najlepsi analitycy ubezpieczeniowi są w tej chwili zajęci Solvency II. Zrozumienie zawiłości modeli Solvency II: scenariuszy ekonomicznych, rozkładów zmiennych losowych, estymacji współczynników korelacji i struktury kopuł w modelach wewnętrznym, wymaga od analityka ubezpieczeniowego wiele czasu. W tym samym czasie analityk ten nie może zająć się realnymi problemami zarządzania ryzykiem.

Także zarządy i rady nadzorcze firm ubezpieczeniowych mają ograniczone możliwości. Czasu poświęconego na pilnowanie projektów Solvency II nie można wykorzystać do nadzoru nad tradycyjnym zarządzaniem ryzykiem i szczegółowym underwritingiem.

Zastosowanie nowych regulacji wymaga także ogromnego nakładu pracy organów nadzoru [1], [2]. Brytyjskie FSA nałożyło w tym roku na ubezpieczycieli dodatkowy podatek w wysokości 16 mln funtów [3]. Te pieniądze posłużą w 100% do sfinansowania atrakcyjnego wynagrodzenia dla setki analityków, którzy podejmą pracę w FSA. W ten sposób doświadczone zasoby analityczne zostaną odciągnięte z firm ubezpieczeniowych. Cenny czas tych osób nie będzie mógł być poświęcony na tradycyjne zarządzanie ryzykiem i underwriting.


Solvency II wprowadza nowy, centralnie zaprojektowany system monitorowania ryzyka. To widać. Jednocześnie osłabia sprawdzone, zdroworozsądkowe mechanizmy zarządzania ryzykiem i underwritingu. Tego nie widać na pierwszy rzut oka. Przynajmniej na razie.


[1] http://www.insuranceday.com/insday/news/ceiops-under-staffed-to-assess-solvency-ii-equivalence/255775.htm
[2] http://www.insuranceerm.com/news-comment/insurance-regulators-face-staffing-crisis.html
[3] http://www.insuranceerm.com/news-comment/fsa-to-charge-firms-29m-for-solvency-ii.html

dr Jan Iwanik, ekspert Instytutu Misesa ds. ubezpieczeń, absolwent Wydziału Matematyki Politechniki Wrocławskiej, pracownik RBS Insurance w Londynie, publicysta

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl