Sejm uchwalił w piątek wspólną ustawę PO, PSL i SLD dotyczącą spreadów walutowych, czyli nowelizację ustawy o kredycie bankowym i kredycie konsumenckim. Ustawa przewiduje, że zadłużeni w walutach obcych będą mogli spłacać kredyty w walucie, w której je zaciągnęli.
Wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak tuż po głosowaniu podziękował posłom za uchwalenie noweli. "Mówiąc obrazowo, załatwiliśmy tę sprawę w sposób rynkowy na czysto" - ocenił Pawlak.
Za uchwaleniem ustawy głosowało 289 posłów, przeciw było dwóch parlamentarzystów, a 138 wstrzymało się od głosu.
Zgodnie z ustawą, kredytobiorca zadłużony w walucie obcej, np. w szwajcarskim franku, będzie mógł spłacać raty kredytu - w kasie lub przelewem - walutą bezpośrednio kupioną np. w kantorze lub innym banku, gdzie kosztuje ona mniej.

Komentarz Głównego Ekonomisty Bankier.pl, dr. Bogusława Półtoraka |
|
Przepisy uchwalone przez posłów rozwiązują tylko część problemów kredytobiorców mających zadłużenie zależne od kursów walutowych. Niestety tę część mniej znaczącą. Nie likwiduje samego spreadu. Problemem podstawowym pozostaje wysoki poziom kursu franka szwajcarskiego i niestabilność na światowych rynkach finansowych, a ślad za tym negatywny sentyment do polskiego złotego. Kupowanie waluty w kantorze, której zresztą już brakuje i kursy kantorowe też rosną, nie jest rozwiązaniem problemu głównego, jakim jest rosnący poziom kosztów kredytu i przede wszystkim zadłużenia kredytobiorców. Długofalowo politycy raczej powinni skupić się na tym, jak ustabilizować kurs złotego na niższym poziomie. Do tego potrzeba jednak głębszych reform gospodarczych oraz fiskalnych. I jeszcze jedno nie da się tego zrobić jedną spektakularną ustawą uchwaloną w okresie przedwyborczym. W takich warunkach konieczne byłoby przewalutowanie kredytów denominowanych. Kłopot w tym, że niewielu kredytobiorców, gdy złoty był mocny z takich możliwości korzystało. Większość korzystała z niskich rat, ci co chcieli spłacają w walucie dzięki Rekomendacji SII już od ubiegłego roku, a wszystkim i tak dziś pozostaje po prostu zacisnąć zęby. Póki co pocieszeniem są niskie stopy procentowe w Szwajcarii. |
Według nowych przepisów, bank nie będzie mógł żądać w takim przypadku dodatkowych opłat czy prowizji, ani aneksów do umowy, jak to się dzieje obecnie. Zmiany mają objąć nowe kredyty oraz umowy kredytowe już zawarte, w części niespłaconej do dnia wejścia w życie ustawy. Ponadto w umowie kredytowej będzie musiała zostać zapisana wartość spreadu, po którym bank będzie sprzedawał klientowi walutę.
Zgodnie z uchwaloną ustawą, zmiany będą odnosić się nie tylko do nowych kredytów walutowych, ale też do kredytów już zawartych, które nie zostały jeszcze całkowicie spłacone - w tej części, która pozostała do spłacenia.
Sejm przyjął też poprawkę PSL likwidującą 14-dniowy okres, przed dniem płatności raty kredytu, kiedy kredytobiorca musi zgłosić pisemnie bankowi chęć zmiany waluty, w której będzie spłacał ratę.

Wniosek mniejszości do projektu zgłosił PiS. Jednocześnie Sejm odrzucił wniosek mniejszości. Zgodnie z przygotowanymi przez PiS poprawkami zadłużeni we frankach szwajcarskich mieliby możliwość wielokrotnego przewalutowania kredytów na dolara, euro, funta, złotego, po pobraniu maksymalnej opłaty 100 zł, z marżą kredytu jak w dotychczasowej walucie. Przewalutowanie byłoby możliwe raz na sześć miesięcy, a bank nie mógłby odmówić klientowi. Ponadto PiS chciało wprowadzenia nowego produktu bankowego - "kredytu z +korytarzem walutowym+". Po przekroczeniu przez franka szwajcarskiego kursu określonego, jako górny lub dolny "w korytarzu walutowym" (+/- 50 gr wobec kursu z dnia zawarcia umowy kredytowej), kredyt byłby przeliczany na złote. Do przeliczenia stosowałoby się kurs stanowiący średnią arytmetyczną kursu z dnia zawarcia umowy kredytu i kursów odpowiadających dolnej albo górnej granicy korytarza. Dodatkowo kurs waluty, po jakim bank przyjmuje spłatę raty kredytowej nie mógłby być wyższy o 3 proc. od średniego kursu, po jakim bank kupował waluty w ostatnich trzech dniach.

Sprawozdawca Komisji finansów publicznych Sławomir Neumann (PO), powiedział, iż propozycje zawarte we wniosku mniejszości są niekonstytucyjne.
"Przyjęcie ustawy pozwalającej spłacać (raty kredytu - PAP) w walucie jest rozwiązaniem bardzo rynkowym i wymuszającym konkurencję, bo nie może być takiej sytuacji jak była dotychczas, że w jednym banku spread był na poziomie 5 proc., a obok (w innym banku - PAP) na poziomie 15 proc. za tę samą walutę. W tej chwili będzie naturalna rywalizacja banków o to, aby dostarczyć walutę po dobrej cenie" - powiedział po głosowaniu Pawlak.
Odniósł się również do jednej z propozycji umieszczonych we wniosku mniejszości. "Jeśli przyjęlibyśmy rozwiązania sztywne, np. polegające na wprowadzeniu maksymalnie 3-procentowego spreadu, prawdopodobnie wszystkie banki korzystałyby z tego, aby ustawić ten spread na 3 proc." - ocenił.
Podczas czwartkowej debaty w Sejmie o projekcie pozytywnie mówił wiceminister finansów Dominik Radziwiłł. "Z aprobatą odnosimy się do propozycji przewidującej ułatwienia przy spłacie kredytów indeksowanych (...) do spłaty ich bezpośrednio w walucie. Naszym zdaniem projekt zasługuje na poparcie" - powiedział Radziwiłł. (PAP)
rbk/ mki/













Przepisy uchwalone przez posłów rozwiązują tylko część problemów kredytobiorców mających zadłużenie zależne od kursów walutowych. Niestety tę część mniej znaczącą. Nie likwiduje samego spreadu. Problemem podstawowym pozostaje wysoki poziom kursu franka szwajcarskiego i niestabilność na światowych rynkach finansowych, a ślad za tym negatywny sentyment do polskiego złotego. Kupowanie waluty w kantorze, której zresztą już brakuje i kursy kantorowe też rosną, nie jest rozwiązaniem problemu głównego, jakim jest rosnący poziom kosztów kredytu i przede wszystkim zadłużenia kredytobiorców. 

















































