Rząd przyjął projekt budżetu na 2014 rok oraz kierunki zmian w systemie emerytalnym - poinformował w piątek na konferencji prasowej premier Donald Tusk.
W projekcie zaplanowano dochody na poziomie 276,5 miliardów złotych, a wydatki w wysokości 324,2 miliardów złotych. Zgodnie z projektem, deficyt ma wynieść 47,7 miliardów złotych. Jacek Rostowski podkreślił, że wydatki na obronę narodową będą utrzymane na poziomie 1,95 procent PKB.
| »Założenia do projektu budżetu na 2014 r. |
"Na posiedzeniu wczorajszym i dzisiejszym Rady Ministrów przyjęliśmy projekt budżetu na rok 2014 i także kierunki zmian w systemie emerytalnym, ponieważ skutki tych zmian zawarte są także w projekcie budżetu na rok 2014" - powiedział Tusk. Premier podkreślił, że budżet ten jest "budżetem ostrożnym".
"Mamy świadomość, że w tej realnej gospodarce sytuacja poprawia się w tempie, które oczywiście nas nie zadawala. Sytuacja w gospodarce poprawia się na tyle, że możemy mieć poczucie końca tego zagrożenia, (...) ale skutki dla finansów publicznych tego ożywienia gospodarczego nie pojawią się szybko".

Tusk: chcieliśmy, by projekt budżetu był w 100 proc. wiarygodny
Rząd chce, by projekt budżetu państwa na 2014 r. był dokumentem w 100 proc. wiarygodnym - powiedział premier. Wyjaśnił, że z tego powodu Rada Ministrów zdecydowała się na ostrożne wskaźniki i ostrożne prognozy. "Jesteśmy doświadczeni rokiem 2013" - mówił Tusk na konferencji po posiedzeniu rządu. Nad nowelizacją budżetu na ten rok pracuje właśnie Sejm. Szef rządu nazwał projekt budżetu "zdrowym i odpowiedzialnym fundamentem, dzięki któremu w 2014 r. nie będzie zaskoczeń".
"Przede wszystkim zależy nam na tym, by zachować wysoką reputację Polski, zarówno w oczach Komisji Europejskiej, jak i rynków finansowych" - powiedział. Wyjaśnił, że wysoka reputacja przekłada się na stan finansów publicznych, a w efekcie na kieszenie wszystkich Polaków.
Premier: niska inflacja ma negatywny wpływ na budżet państwa
Coraz wyższa przewaga eksportu nad importem oraz niska inflacja mają negatywny wpływ na budżet państwa - poinformował w piątek premier Donald Tusk. Ocenił, że 2014 r. będzie wymagał ostrożniejszego wydawania pieniędzy. Szef rządu podkreślił, że przyszły rok będzie oznaczał dla budżetu państwa "ostrożniejsze wydawanie pieniędzy i skuteczniejsze szukanie dochodów". Ocenił, że niska inflacja oznacza bardzo niski wzrost cen, a przewaga eksportu nad importem to dowód konkurencyjności i żywotności gospodarki. Jednak - jak mówił - są to czynniki, które mają negatywny wpływ na budżet państwa.
Rostowski: akcyza na alkohol wzrośnie o 15 proc.
Projekt ustawy budżetowej na przyszły rok przewiduje podniesienie akcyzy od alkoholi spirytusowych o 15 proc. - poinformował w piątek minister finansów Jacek Rostowski.
"Podjęliśmy decyzję o urealnieniu akcyzy od alkoholi spirytusowych - o te 15 proc., które wynosiła inflacja od czasu ostatniej podwyżki w 2009 roku" - podkreślił szef resortu finansów.
Jak mówił, realna akcyza będzie taka sama, jak w 2009 roku. "Myślę, że jest to racjonalna decyzja, choć nie dla wszystkich, także dla mnie niekoniecznie przyjemna" - dodał szef resortu finansów.
Rostowski: progi podatkowe dalej zamrożone, akcyza na tytoń w górę
W projekcie przyszłorocznego budżetu progi podatkowe pozostają zamrożone, zgodnie ze zobowiązaniami wobec UE wzrośnie akcyza na wyroby tytoniowe - poinformował wicepremier.
"Progi pozostają zamrożone jak w poprzednich latach, co jest adekwatne do sytuacji spowolnienia gospodarczego" - oświadczył Rostowski na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu.
Wicepremier poinformował również, że krocząco wzrośnie akcyza na wyroby tytoniowe, aby sprostać zobowiązaniom wobec Unii Europejskiej, zgodnie z którymi Polska ma w 2017 r. osiągnąć unijny poziom tego podatku.
Rostowski zauważył, że jego osobistym zdaniem, walka z paleniem tytoniu jest bardzo ważna i będzie się cieszył, jeśli mniej ludzi będzie paliło na skutek podwyżek akcyzy. "Nawet jakby miało to skutkować mniejszymi dochodami budżetu" - dodał szef resortu finansów.
Większość ministerstw dostanie więcej pieniędzy niż w br.
Większość ministerstw w 2014 roku dostanie więcej pieniędzy niż w roku 2013 - dodał premier Donald Tusk. Powiedział, że dotyczy to tych resortów, które odpowiadają za finansowanie istotnych celów społecznych czy inwestycji.
Premier był pytany, dlaczego tak długo trwało posiedzenie rządu dotyczące przyszłorocznego budżetu. "Mamy swoje doświadczenia - w tym po roku 2013 - i te doświadczenia pokazują, że budżet na rok 2014 musi być rzetelny do bólu w każdym szczególe - na tyle, na ile to jest możliwe" - tłumaczył szef rządu na konferencji prasowej. Rozpoczęte w czwartek posiedzenie Rady Ministrów zakończyło się w piątek.
Szef rządu dodał, że wicepremier, minister finansów Jacek Rostowski zaproponował budżet "dość twardy" dla niektórych. "Chociaż chcę to bardzo wyraźnie podkreślić, większość ministerstw dostanie więcej pieniędzy niż w roku 2013 - szczególnie tam, gdzie finansujemy istotne cele społeczne, czy inwestycyjne. Ale minister Rostowski bardzo zadbał o to, żeby te wzrosty były minimalne, adekwatne do spodziewanego wzrostu gospodarczego" - powiedział Tusk.
Premier podkreślił, że kilkanaście godzin "bardzo poważnej dyskusji" pokazało, że ten budżet został skonstruowany odpowiedzialnie. "Ale udało się dzięki tej wielogodzinnej dyskusji uzyskać jeszcze trochę informacji, gdzie np. przychody mogą być większe, czego ministrowie wcześniej nie przewidzieli" - mówił Tusk.
Przekazał, że nie było na posiedzeniu rządu "aukcji roszczeń +daj więcej, daj więcej+". "Ministrowie byli skupienia na tym, by urealnić ten budżet na 100 proc." - dodał.
Rząd nie zmienił założeń makroekonomicznych do projektu budżetu na 2014 r. - poinformował wicepremier i minister gospodarki Jacek Rostowski. Zgodnie z założeniami, wzrost PKB sięgnie w przyszłym roku 2,5 proc., a inflacja średnioroczna wyniesie 2,4 proc. Rząd przyjął takie założenia w czerwcu br."Nie zmieniliśmy ich dlatego, że należy być relatywnie ostrożnym, planując budżet" - powiedział Rostowski.
Szef resortu finansów przyznał, że ożywienie gospodarcze przyszło później niż spodziewał się rząd. "Wszystkie sygnały napływające z gospodarki polskiej, europejskiej, światowej sugerują, że to ożywienie, choć zostało odsunięte w czasie, to zaledwie odsunięte i tylko trochę, o te cztery, pięć miesięcy" - powiedział Rostowski. Wyjaśnił, że właśnie o tym mówił na forum ekonomicznym w Krynicy informując, że widać już koniec kryzysu. (PAP)
aop/ pad/





























































