REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rybiński: nie można się ugiąć pod presją grup, które tracą przywileje

2008-05-27 15:55
publikacja
2008-05-27 15:55
Dodaj Bankier.pl w Google
Gość Radia PiN

27.05.08 r.

Krzysztof Rybiński

Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN 102 FM jest dziś Krzysztof Rybiński -

Ernst &Young, były wiceprezes Narodowego Banku Polskiego. Dzień dobry.

Krzysztof Rybiński : Dzień dobry.

CS: Panie prezesie, strajk nauczycieli trwa od rana w szkołach państwowych - czy z punktu widzenia ekonomisty jest jakieś salomonowe wyjście z tego konfliktu między nauczycielami a rządem?

KR: Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że Polski nie stać na tak wielką ilość emerytur pomostowych, zbankrutujemy jako kraj. Z drugiej strony nauczyciele, którym się mówi: „odbierają wam przywileje”, strajkują i to jest prawo związków zawodowych, żeby strajkować. W związku z tym salomonowych wyjściem byłaby jakaś strategia typu wygrany - wygrany, jeśli nauczyciele w zamian za odebrane przywileje, bo takim językiem się posługujemy w debacie publicznej na nasze nieszczęście, otrzymaliby coś w zamian.

CS: Na przykład?

KR: Lepsze warunki pracy, ciekawe propozycje szkoleń. Coś można wymyślić, nie jestem specjalistą od sektora edukacji.

CS: Ale na to też potrzeba pieniędzy.

KR: Też potrzeba pieniędzy, ale myślę, że wielkość środków, które idą na emerytury pomostowe, gdyby połowę tych środków z różnych grup zawodowych przeznaczyć na doinwestowanie miejsc pracy, jeśli chodzi o szkolenia, kapitał ludzki w szkołach to wówczas łatwiej by się rozmawiało, niż tylko mówiąc zabierzmy pieniądze, pozbawmy przywilejów.

CS: Gdyby rząd ugiął się pod postulatami nauczycieli, to rozumiem, że byłaby to jedna z największych przegranych.

KR: Myślę, że nie można się ugiąć pod presją nauczycieli ani żadnych innych grup, które jak się mówi, tracą przywileje dlatego, że kraj zbankrutuje. Po prostu to się stanie nie jutro, nie pojutrze, ale te zobowiązania, które z tego tytułu narosną w kolejnych kilku latach, najbliższej dekadzie, będą tak duże, że my przestaniemy rosnąć i na takie ryzyko żaden rząd nie może pójść. Także tu trzeba usiąść do stołu i znaleźć dobre rozwiązanie, w którym nauczyciele by się też odnaleźli.

CS: Mówi pan, że kraj zbankrutuje, zejdźmy na poziom zwykłego Kowalskiego. Wartość kredytów hipotecznych w kwietniu jak wynika z danych NBP wzrosła o ponad 900 mln złotych, ale miesiąc wcześniej - czyli w marcu - ta wartość wzrosła o prawie 4 miliardy 700 milionów złotych. Z kolei dzisiaj jak donosi „Parkiet” dług na kartach kredytowych Polaków rośnie i te należności są już o połowę wyższe niż rok temu. Czy zwykłemu Kowalskiemu grozi bankructwo w takim razie?

KR: Ciągle procent rodzin, które mają bardzo poważny problem ze spłaceniem swojego zadłużenia jest bardzo nieduży, mówimy o jednej cyfrze. Także to nie jest problem poważny, makroekonomiczny, to jest problem niektórych rodzin, które bez porządnej analizy swoich możliwości kredytowych zaciągnęły zbyt dużo pożyczek. To jest problem społeczny, lokalny. Natomiast trzeba o tym pamiętać, że np. kryzys kredytowy w Stanach, który mamy teraz, wynikał z tego, że w okresie boomu gospodarczego i boomu na rynku kredytowym luzowano standardy przyznawania pożyczek. Tamtejsze banki i tamtejsi regulatorzy niezbyt dokładnie przyglądali się jakości portfela.

CS: To zaczynało się na świecie podobnie jak u nas, prawda?

KR: Tak jest. My widzimy tego początki, na razie fundusz płac rośnie bardzo szybko, gospodarka rośnie w tempie około 6%, tj. dobra koniunktura, więc banki sobie myślą, no dobrze, to w takiej dobrej koniunkturze co będziemy się przejmować, pożyczamy na potęgę a właśnie nie. Właśnie w dobrej koniunkturze trzeba bardzo uważnie patrzeć na to, jakich pożyczek się użycza, robić testy, scenariusze, analizy, co będzie jak koniunktura się pogorszy i jak to wpłynie na jakość portfela kredytowego. Nie wolno udzielać pożyczek - dzisiaj jadąc do państwa słyszałem reklamę w radiu - nie wolno udzielać pożyczek na ponad 100% wartości domu czy nieruchomości, bo to oznacza bardzo duże ryzyko.

CS: Ale jest to bardzo popularne.

KR: Szczęśliwie nie jest powszechne, ale jest popularne. Natomiast to jest praktyka, która w przypadku dekoniunktury może się bardzo źle skończyć. Także na razie na dzień dzisiejszy problemu nie ma, ale są sygnały pokazujące, że problem może się pojawić, jak tempo wzrostu gospodarczego w Polsce spowolni, czego przecież nie można wykluczyć.

CS: Może się pojawić, kiedy może się pojawić, czy to też z kolei zależy tylko i wyłącznie od tempa wzrostu PKB?

KR: To jest bardzo ważny czynnik, oczywiście nie jedyny. Natomiast np. fundusz płac i tempo wzrostu funduszu płac, jeżeli płace, zatrudnienie szybko rośnie w tempie ponad 5% rocznie, płace szybko rosną - w tempie dwucyfrowym, czyli fundusz płac rośnie, ludzie mają więcej pieniędzy, czują się bogatsi, rośnie ich zdolność kredytowa. Więc w takiej sytuacji to jest dodatkowy czynnik, który powoduje, że banki czują się bardziej komfortowo pożyczając pieniądze, chociaż po badaniach NBP jeśli chodzi o analizę rynku kredytowego pierwsze jaskółki takiego zaciskania polityki kredytowej były widoczne. Natomiast nie można zapominać o tym, że te problemy, one ewoluują latami, narastają latami i za trzy, cztery lata, żebyśmy się nie znaleźli z takim problem, jaki w tej chwili mają Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania.

CS: Duże jest prawdopodobieństwo tego, posłużmy się może metodologią Alaina Greenspana, który mówił, że np. „w 50% jest tak i tak”?

KR: Myślę, że scenariusz, w którym rynek kredytowy w Polsce gwałtownie się załamuje, ludzie nie spłacają masowo kredytów mieszkaniowych i z kart kredytowych oraz banki mają bardzo poważne problemy - podobieństwo takiego scenariusza jest bardzo bliskie zera. Dlatego, że my jesteśmy bogatsi o doświadczenia wielu krajów, moim zdaniem, jako były członek Komisji Nadzoru Finansowego mogę powiedzieć, że mamy bardzo profesjonalny nadzór, który w takiej sytuacji, widząc takie sygnały, jakie obserwujemy, podejmie pewne kroki.

CS: A jakie to powinny być kroki?

KR: Dwa lata temu rekomendacja S była takim przykładem reakcji nadzoru na bardzo silny przyrost wolumenu…

CS: Ale jak widać niewystarczające, prawda?

KR: Działała przez jakiś czas, potem przestała działać, w momencie, kiedy zaczęły się powiększać różnice w oprocentowaniu kredytów złotowych i walutowych i złoty zaczął się umacniać i ludzie znowu powrócili do kredytów walutowych. Więc tego typu działania nie zawsze są skuteczne, natomiast regulatorzy powinni z dużym wyprzedzeniem reagować na trendy na rynku i wydaje mi się, że jest teraz taki moment, żeby w ciągu najbliższych paru miesięcy Komisja Nadzoru Finansowego przyjrzała się tej sytuacji i ewentualnie podjęła pewne działania.

CS: To odpowiednie działanie to jest np. jakie? Konkretnie, pierwsze z brzegu.

KR: Bardzo proszę - sytuacja, w której udzielając kredytu nie wymagamy żadnych środków własnych, sytuacja, w której udzielając kredytu można otrzymać na 120 - 130% wartości nieruchomości...

CS: Takie kredyty powinny zniknąć z rynku?

KR: Kredyty na 50 albo 60 lat, kiedy trzy pokolenia będą je spłacały. To są kredyty, które można powiedzieć, że nie są zgodne z dobrymi praktykami prowadzenia działalności kredytowej i Komisja Nadzoru Finansowego może na te praktyki spojrzeć uważniej niż do tej pory.

CS: Pana zdaniem dobrze by było, gdyby ich nie było w katalogu banków?

KR: W kontekście, o którym dzisiaj rozmawiamy, dobrze by było, gdyby tego typu ofert w katalogu banków nie było, tak mi się wydaje.

CS: Skoro jesteśmy jeszcze przy kredytach, to na koniec- dziś rozpoczyna się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej - stopy w górę czy pozostaną?

KR: To jest zgadywanie czy Rada podniesie w maju czy w czerwcu. Wydaje mi się, że otoczenie inflacyjne Polski zrobiło się niekorzystne. Inflacja globalna rośnie. Economist szacuje, że latem tego roku 2/3 ludności świata będzie żyło w krajach o dwucyfrowej inflacji. Czyli ten okres dwudziestoletni niskiej inflacji się zakończył, inflacja globalna wzrosła. Oczywiście z tym nic nie możemy zrobić jako kraj, dlatego że to jest inflacja globalna. Natomiast ja widzę też szereg czynników w kraju, który wskazuje na to, że ponad inflację globalną, która będzie podwyższana przez kilka lat, jeszcze inflacja krajowa może nam zagrozić i wydaje mi się, że w tej sytuacji Rada Polityki Pieniężnej powinna poważnie rozważyć decyzje o podwyżce stóp procentowych już w tym miesiącu, żeby dać sygnał…

CS: O 25 punktów czy więcej?

KR: Rada pokazała, że porusza się rozsądnymi, małymi krokami i myślę, że to jest właściwe podejście. Natomiast zbyt długie odwlekanie tej decyzji może potem w przyszłości utrudnić stabilizację oczekiwań inflacyjnych na niskim poziomie, a co więcej, opóźniając tę decyzję, te stopy będą musiały pójść bardziej w górę później. Natomiast ryzykiem podwyżek stóp procentowych zawsze jest to, że złoty może się nam umacniać bardziej niż do tej pory.

CS: Co z kolei może rodzić kolejne ryzyko.

KR: Ryzyka bilansów obrotów bieżących i dla eksporterów może być problem, ale mandatem Banku Centralnego jest przede wszystkim stabilizacja inflacji na niskim poziomie.

CS: Dziękuję bardzo, Krzysztof Rybiński - Ernst & Young. Dziękuję.

KR: Dziękuję pięknie.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
W portfelu ma 200 mln zł. „Najwięcej pieniędzy można zarobić tam, gdzie rynek się myli"
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~cyklotron
a czyim mandatem jest dbac o eksporterow?
bo z ta inflacja biezaca to juz troche za bardzo sie walczy
aprecjacja zlotego wykosi nasz export to niedlugo bedziemy wszystko kupowac u chinczykow..]
pzdr

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki