Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

2012-02-14 12:54 Źródło: Krzysztof Kolany - Bankier.pl

Krzysztof Kolany - Bankier.pl

Drugi tydzień lutego rozgrzał ateńską ulicę


Politycy mimo sprzeciwu obywateli przeforsowali oszczędności wymuszone przez Francję i Niemcy. Tymczasem poza dane napływające z Niemiec i Chin raczej nie napawały optymizmem.

Grecki parlament w końcu uchwalił narzucony przez tzw. Trojkę (czyli przedstawicieli EBC, MFW i KE) nowy pakiet oszczędnościowy. Za jego przyjęciem opowiedziało się 199 z 300 posłów – z forsowanego przez grecki rząd porozumienia wyłamały się tylko partie spoza głównego nurtu. Pakiet zakłada oszczędności na łączną kwotę 3,3 mld euro, w tym zwolnienie 15 tysięcy państwowych pracowników.

Banki zostaną spłacone


Ta decyzja umożliwi przyznanie Atenom 130 mld euro pożyczki od MFW i krajów strefy euro wynegocjowanej jeszcze w lipcu. Równocześnie prywatni wierzyciele zgodzili się darować Grecji 100 mld euro długów, pozostałe sto miliardów zamieniając na 30-letnie obligacje oprocentowane na 3,6% rocznie. To faktyczne darowanie długów, bo chyba nikt nie wierzy, że Grecy kiedykolwiek oddadzą te pieniądze. Nawet jeśli ich realna wartość za 30 lat spadnie o 60% (co stanie się przy średniej inflacji 3% rocznie).

Wiadomo więc, że Grecja nie ogłosi formalnej niewypłacalności i że w większości spłaci prywatnych wierzycieli – czyli przede wszystkim francuskie i niemieckie banki. Dług publiczny ograniczony zostanie ze 160% do 120% PKB i pozostanie niespłacalny. Tyle że teraz będą to zobowiązania wobec MFW i europejskich podatników, które za kolejne kilka lat zapewne trzeba będzie umorzyć. Ale to już nie będzie problem bankierów i inwestorów.

DNA Rynków: To już hossa czy korekta?



Jednakże najważniejszą zmianą przeforsowaną przez Trojkę jest obniżenie płacy minimalnej o 22% do 600 euro miesięcznie (ok. 2.500 zł). Wartość ta nie jest przypadkowa: ekonomiści liczą, że wraz z płacą minimalną spadnie średnie wynagrodzenie, powracając do poziomu sprzed przyjęcia euro. Dzięki temu Grecja ma szansę wyleczyć się ze swej najpoważniejszej choroby: braku konkurencyjności. Wysokie koszty pracy sprawiają, że w Helladzie nie opłaca się produkować. Od stycznia do października 2011 r. grecki eksport wyniósł tylko 18,4 mld euro. 11-milionowa Grecja eksportowała mniej niż połowę tego, co dwukrotnie mniej ludna Słowacja i 6-krotnie mniej niż Szwecja. Strukturalna słabość gospodarki i trwająca piąty rok recesja sprawia, że Grecja ściga hiszpańskie rekordy bezrobocia – pod Akropolem bez pracy jest już 20,9% siły roboczej.

Niemcy wciąż bez formy


Choć kwestia grecka przyćmiła ostatnio inne wydarzenia, to na dłuższą metę ważniejsze pozostaną wyniki największych gospodarek. W tym kontekście martwi zadyszka Niemiec, które w zeszłym roku były jednym z motorów globalnego wzrostu gospodarczego. Tymczasem w grudniu wartość zamówień w niemieckim przemyśle była taka sama jak przed rokiem, a produkcja zwiększyła się tylko o 0,8% rdr i była o 2,9% mniejsza niż w listopadzie. Z punktu widzenia polskich poddostawców niemiło zaprezentował się też bilans handlowy RFN. W grudniu import największego odbiorcy polskich towarów spadł o 3,9% mdm po spadku o 0,2% miesiąc wcześniej. Pomimo poprawy wskaźników nastrojów w niemieckim biznesie (IFO, PMI), twarde dane pozostają bardzo słabe.

Indeks IFO mierzący nastroje niemieckich menedżerów Źródło: Bankier.pl

Ochłodzenie widać też w gospodarce Chin, gdzie powoli wyczerpuje się potencjał publicznych nakładów inwestycyjnych i pojawiają się kolejne symptomy kryzysu na rynku nieruchomości. Sygnałem ostrzegawczym jest też malejąca podaż kredytu. W styczniu chińskie banki udzieliły „tylko” 738,1 mld juanów (117 mld USD) nowych pożyczek. To zaskakująco niski wynik, ponieważ rok i dwa lata temu wartość nowych kredytów przekraczała bilion juanów.

Niestety chińska polityka „chłodzenia” gospodarki nie przynosi pożądanych efektów. Oficjalna inflacja CPI wzrosła w styczniu do 4,5% wobec 4,1% w grudniu i przeszło 6% w połowie 2011 roku. Napędzana względnie tanim kredytem konsumpcja prowadzi do niepożądanie szybkiego wzrostu cen detalicznych. Z drugiej strony ceny produkcji (PPI) praktycznie przestały rosnąć i były tylko o 0,7% wyższe niż przed rokiem, choć jeszcze latem ceny uzyskiwanych przez producentów produktów przemysłowych rosły w tempie 7% rocznie.

Miniony tydzień obfitował też w posiedzenia banków centralnych. Europejski Bank Centralny zgodnie z oczekiwaniami pozostawił główną stopę procentową bez zmian na rekordowo niskim poziomie 1%. Tak samo uczynił Bank Anglii, który jednak zdecydował się zwiększyć dodruk pieniądza z 275 do 325 mld funtów. Zaskoczeniem była decyzja banku centralnego Australii, który nie zdecydował się na obniżkę kosztów kredytu (4,25%). Bez niespodzianek było za to w Polsce, gdzie RPP pozostawiła stawkę referencyjną na poziomie 4,5%.

Krzysztof Kolany
Główny analityk Bankier.pl

Zobacz też:
» Rosja straci pozycję gazowego hegemona?
» Indeks zaufania konsumentów w USA spadł w maju do 64,9 pkt
» Można spodziewać się utrzymania tempa wzrostu spożycia prywatnego - IE NBP




Komentarze do artykułu
Rozgrzana Grecja i chłodzone Chiny Autor: ~Kucinek   2012-02-14 14:46
Zaraz zaraz, kolejny raz błąd. Trzeba się zdecydować czy zwalniają 15 czy 150 000 pracowników. Popracujcie nad odpowiednim doprecyzowaniem artykułów.
Rozgrzana Grecja i chłodzone Chiny Autor: ~k   2012-02-14 14:42
a to nie lepiej bylo ciac koszty pracy by zwiekszyc konkurencyjnosc? aaa rozumiem trzeba latac dziure kosztem najbiedniejszych. A armia uprzywilejowanych pozostala. Co to jest 15tys, co to jest 3mld p (..)