Jak zauważa w Gazecie Bogdan Wróblewski pozwanym przez członków Rady jest ich pracodawca, czyli szef NBP i przewodniczący Rady, Leszek Balcerowicz. Wyrównania domagają się Bogusław Grabowski, Wiesława Ziółkowska, Dariusz Rosati, Cezary Józefiak, Grzegorz Wójtowicz i Jerzy Pruski. Powołują się oni na ustawę o NBP, zgodnie z którą członkom Rady należy się wynagrodzenie równe wynagrodzeniu wiceprezesów NBP.
Tymczasem - jak niedawno zorientowali się skarżący - wiceprezes NBP zarabia od 33-ech tysięcy do 35-ciu tysięcy złotych miesięcznie, a członek Rady 25 tysięcy. I dlatego sześcioro członków Rady chce wyciągnięcia średniej arytmetycznej z zarobków wiceprezesów NBP i ustalenia na tej podstawie należnych wynagrodzeń członków RPP, a następnie wypłacenia wyrównania za okres od sierpnia 1998-ego roku.
"Pozew o wyrównanie poborów złożony przez sześciu członków Rady jest nie tylko świadectwem utraty poczucia przyzwoitości, ale również dowodem całkowitego braku politycznej wyobraźni" - pisze komentując całą sytuację Piotr Stasiński. "Rada jest od dawna atakowana przez populistów, którzy dążą do okrojenia lub zlikwidowania jej konstytucyjnej niezależności, a politykę Rady obarczają wina za wszystkie problemy gospodarcze Polski. I teraz otrzymują taki prezent od samej Rady. Gdy Bóg chce kogoś pokarać to mu rozum odbiera" - komentuje w Gazecie Wyborczej Piotr Stasiński.