Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs

2009-02-14 06:00 Źródło: Świat Konsumenta

Świat Konsumenta

Promocje = emocje


W tym roku sprzedawcy, w obliczu kryzysu gospodarczego, nieco bardziej desperacko niż zwykle podeszli do kwestii posezonowych wyprzedaży i rozpoczęli je wcześniej. Obniżkami kusili nas już na kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia. Nie znaczy to jednak, że na okazyjne zakupy już za późno. Wręcz przeciwnie, właśnie teraz nadszedł okres pełni wyprzedażowego szaleństwa.


20%, 50%, 70% – witryny sklepowe przyciągają zimowymi wyprzedażami. Od musztardy, poprzez ubrania, sprzęt sportowy, urządzenia AGD i RTV aż po samochody – na okazyjne zakupy mogą liczyć klienci sklepów niemal z każdej branży. Ale nie dajmy się ponieść emocjom – przed dokonaniem superokazyjnego zakupu warto jeszcze raz bardzo racjonalnie przekalkulować ofertę, odpowiadając sobie na dwa pytania: Czy danego produktu nie kupimy taniej w sklepie obok albo w internecie? Oraz: Czy jest on nam w ogóle potrzebny? Na co jeszcze zwracać uwagę podczas wyprzedaży i jakie tajemnice kryją ceny?

Zimna kalkulacja

Styczeń to dobry moment na zakup sprzętu do domu. Zimowe promocje objęły branże RTV i AGD. Sieć RTV Euro AGD zachęca klientów obniżkami cen między innymi niektórych odkurzaczy. Model Philips Gladiator FC8440/01 możemy teraz kupić o 100 zł taniej (sklep obniżył cenę z 349 na 249 zł). Ale bądźmy czujni: jeszcze mniej na ten sam model wydamy w internetowym sklepie Elektro.pl. Tu kosztuje 222 zł (już łącznie z przesyłką). W Mix Electronics za pralkę Amica AWCE 10DA zapłacimy teraz 999 zł, wcześniej, jak informuje sklep, kosztowała 1299 zł. Ale starej ceny nie znajdziemy już raczej nigdzie na rynku. Okazuje się, że w sklepie Torres.pl tę samą pralkę, z dostawą do domu, dostaniemy już za 900 zł.

Równie czujni powinni być konsumenci planujący zakup sprzętu RTV. Oni też mogą zrobić naprawdę okazyjne zakupy. Ale bez uprzedniego zbadania sytuacji cenowej w różnych sklepach, mogą równie dobrze wpaść w wyprzedażową pułapkę. Porównywanie cen w różnych miejscach przed dokonaniem poważniejszego zakupu nie jest już tak skomplikowane jak jeszcze kilka lat temu – nie wymaga od nas spędzania wielu godzin na chodzeniu od sklepu do sklepu. Wystarczy internet. Tam znajdziemy wszystko, czego nam trzeba. Szczególnie pomocne mogą okazać się porównywarki cenowe, czyli oferty setek sklepów zgromadzone na jednym portalu.

Zakupy w sklepach internetowych mogą być tańsze niż w tradycyjnych, ale mogą okazać się też bardziej ryzykowne. Niedawno głośno było o klientach sklepu internetowego, który sprzedał im drogi sprzęt RTV, po czym okazało się, że kupionych towarów nikt nigdy nie zobaczył. Również internetowa witryna sklepu znikła. Dlatego przed dokonaniem zakupów w sklepie w sieci zawsze dokładnie sprawdźmy, chociażby na forach internetowych, z kim mamy do czynienia.

Gazetki promocyjne w sieci

W styczniu z promocji nie rezygnują też hipermarkety wielobranżowe, które kuszą klientów ofertami z kolorowych gazetek promocyjnych. POLOmarket prezentuje w nich artykuły dekoracyjne, spożywcze i środki czystości w obniżonych cenach, a Real rozpoczął wyprzedaż odzieży, artykułów sportowych i sprzętu elektronicznego. Tesco udziela rabatu na akcesoria domowe i proponuje obniżki na sprzęt fitness. Oferty promocyjne sieci detalicznych można sprawdzać także w internecie. – Strony marketów odwiedza 30% użytkowników naszego portalu. Spośród nich aż 45% ogląda prezentowane gazetki promocyjne. Dla porównania informacje o lokalizacji marketu czy opinie użytkowników cieszą się zainteresowaniem na poziomie 2-3% – mówi Magdalena Kobusińska z internetowej porównywarki cen Okazje.info.pl.

Targowanie w salonie

Tradycyjnie końcówka starego i początek nowego roku to czas wyprzedaży samochodów z mijającego rocznika. W tym roku niektórzy dealerzy posunęli się dalej niż zwykle, obniżając ceny aut aż o kilkadziesiąt procent. Przykładem jest Nissan z –uwaga – aż czterdziestoprocentowymi rabatami. Dzięki obniżkom jego dealerzy skutecznie uniknęli pustek w salonach, których widmo od kilku miesięcy spędza sen z oczu pracownikom niejednego koncernu samochodowego na świecie. Wyprzedaże modeli z rocznika 2008 oferuje także Renault, obniżając cenę między innymi modelu scenic o 10 tys. zł, Skoda, której auta można teraz kupić od kilku do kilkunastu tysięcy taniej i jeszcze parę innych firm samochodowych w Polsce. Oprócz zniżek sprzedawcy często dodają ubezpieczenie lub komplet opon zimowych gratis. Minusem wyprzedaży może być najwyżej mniejszy wybór dostępnych opcji wyposażenia czy kolorów samochodów.

Pamiętajmy, że zimowe wyprzedaże to jedno, a możliwość targowania się to drugie. Nawet w salonie samochodowym. A może w szczególności w nim, bo kiedy kupujemy wyjątkowo kosztowne produkty, wynegocjowane zniżki będą większe niż kiedy kupujemy masło. Niezależnie jednak od tego, co kupujemy w promocji, zawsze warto zachować zdrowy rozsądek i zimną krew.

Uwaga cena!

Cena to wbrew pozorom nie tylko kilka cyfr. Za nimi kryje się głębsze znaczenie i wykorzystanie wiedzy o psychologii konsumentów. Zdradzamy tajemnice kryjące się w cenach.

Progi. Każdemu z nas łatwiej porównywać ceny, gdy ustalimy sobie pewne progi cenowe. Jogurt za 1,99 zł uznajemy za tani, ale ten za 2 zł uważamy już za drogi. Dlatego większość cen produktów spożywczych ma końcówkę 9 groszy. Jeśli sprzedawca będzie musiał podnieść cenę jogurtu do ponad 2 zł, od razu ustali ją na poziomie 2,29 zł. W naszej podświadomości raczej nie wyda ona nam się wyższa od ceny 2,09 zł.

Zbiór cyfr. Ceny składające się z kilku malejących cyfr (3,21 zł) lub z takich samych (2,22 zł) przyciągają naszą uwagę. Sprawiają też, że zapamiętujemy tylko pierwszą cyfrę, a kolejne zaokrąglamy.

Odnośnik. Porównując ceny, konsument zazwyczaj szuka jakiegoś odnośnika. Sprzedawca nam ten odnośnik często podsuwa pod nos. Wystarczy, że poda przekreśloną starą cenę albo procent, o jaki została ona obniżona.

Czerwona cena. Ponieważ promocyjna cena przedstawiona jest zazwyczaj na czerwono lub na czerwonym tle, wystarczy, że zobaczymy w sklepie ten kolor, abyśmy odnieśli wrażenie, że cena jest niska. Pomocne są też sformułowania typu: „super okazja”. Dzięki tym trikom cena wcale nie musi być niska, a my ją i tak za niską weźmiemy.

Tani chleb = tani sklep. Wystarczy, że w asortymencie jest tylko kilka produktów w korzystnych cenach, aby sklep wydał nam się tani. Konsumenci wychodzą bowiem z założenia, że skoro chleb, mleko i schab są tu niedrogie, całą resztę towarów zapewne też kupią po okazyjnych cenach.

Miejsce. Kiedy towary w okazyjnych cenach ustawiane są na półce obok ich droższych odpowiedników, konsumentowi wydaje się, że są one jeszcze tańsze. Spośród dwóch podobnych stojących obok siebie jogurtów konsument wybierze najczęściej ten tańszy. Ale sprytny sprzedawca postawi obok nich jeszcze trzeci, już znacznie droższy. Jaka będzie nasza reakcja? Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wybierzemy ten w średniej cenie, bo nie jest on już najdroższym z produktów.

Coraz niżej. Stopniowe obniżanie ceny bardziej skłania nas do zakupu niż jedna, a duża obniżka. Dlatego często na metkach ubrań widzimy kilka kolejno przekreślanych cen.

Niska cena… na początek. Kiedy kupujemy maszynkę do golenia, jej cena może wydać nam się niska, ale ostrza, które będziemy musieli regularnie do niej dokupować, to już duży wydatek. Na podobnej zasadzie zarabiają sprzedawcy wielu innych towarów i usług, chociażby operatorzy telefonii komórkowej. Oferują nam świetny telefon za złotówkę, a my w momencie zakupu zapominamy o tym, że wiążemy się z nimi wielomiesięczną umową i zobowiązujemy się płacić wysoki abonament.

Na złagodzenie. Możliwość płacenia w ratach albo choćby kartą kredytową sprawia, że wydatek nie wydaje nam się aż tak duży.

Więcej na: www.swiatkonsumenta.pl

Przeczytaj więcej w sekcji Domowe finanse.




Komentarze do artykułu

Rodzina na swoim

Wiadomość przez email

Dziennik Bankier.pl
Tygodnik Firma
Twój e-mail: