Po miesiącach stagnacji rośnie sprzedaż kredytów hipotecznych i gotówkowych. W pierwszym przypadku to może być już trwały trend, w drugim: jednorazowy wyskok - informuje "Puls Biznesu".
| Zobacz też: | |
| Kredyt rekordowo tani. Czy to koniec spadku rat? | |
Wolumen kredytów pierwszy raz przekroczył pułap 3 mld zł. W maju trend niemal udało się utrzymać. Sprzedaż była tylko nieznacznie niższa niż miesiąc wcześniej i wyniosła 2964 mln zł. "Klienci zaczynają korzystać z najniższych cen kredytów i mieszkań. Taka sytuacja może się nie powtórzyć w ciągu najbliższych lat" - mówi Remigiusz Falkowski, dyrektor w pionie bankowości detalicznej Pekao.
| Komentuje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl | |
Świat widziany okiem bankieraW czasach banksteryzmu banki „sprzedają” i „produkują” kredyty, choć dawniej udzielały pożyczek. Ta nowomowa ma nas przekonać, że coraz większy sektor bankowy jest gospodarce niezbędnie potrzebny. No bo przecież „produkuje” kredyty, bez których jak powszechnie wiadomo, nie ma wzrostu.Rozumiem, gdy takiego języka używa dyrektor sprzedaży w banku – to w końcu jego robota. Ale dziennikarze powinni wykazać się nieco większym rozeznaniem i przestać pisać o sektorze bankowym tylko z punktu widzenia bankierów. Współczesne banki zajmują się kreacją pieniądza i produkcją długu, który obciąża ludzi i gospodarkę. Więcej długu to dla nich „większa sprzedaż”, czyli też wyższe prowizje i bonusy. Ale dla dłużników to tylko większe obciążenie domowego budżetu. | |
Ze stagnacji zdają się wybudzać kredyty gotówkowe, które w stanie hibernacji znajdują się od kilkunastu kwartałów. Wskazują na to dane Biura Informacji Kredytowej, które w II kwartale tego roku odnotowało 5,7-procentowy wzrost liczby zapytań od banków w sprawie zainteresowanych kredytem. Bankowcy mają jednak wątpliwości, czy ożywienie jest trwałe. (PAP)

tpo/






























































